Czym dystymia różni się od depresji i dlaczego tak często bywa bagatelizowana?
Podstawową różnicą jest chroniczność objawów depresyjnych, które trwają co najmniej od dwóch lat. Zresztą właśnie ze względu na długość trwania dystymię nazywano 50 lat temu osobowością depresyjną, uważając ten stan za względnie stałą cechę danej osoby. Dziś wiemy o dystymii więcej, jednak wciąż pozostaje ona często nierozpoznana i to z trzech powodów. Pierwszym jest to, że osoby z dystymią żyją w pustce, smutku i braku radości życia tak długo, że uznają to za normę i lepiej lub gorzej przystosowują się do tego stanu i ukrywają go. Tłumaczą sobie, że taki mają charakter lub osobowość. Po drugie są to często osoby z zasady mniej chętne do szukania pomocy niż ktoś, kto po paru tygodniach obniżonego nastroju umawia się na konsultację do psychologa czy psychiatry. Wreszcie dystymia często współwystępuje z innymi zaburzeniami, co dodatkowo utrudnia rozpoznanie ze względu na nakładające się objawy. Osób z dystymią nie jest wcale mało! Dotyka od 2% do 6% z nas, dwa razy częściej zmagają się z nią kobiety, a wśród pacjentów z chorobami przewlekłymi rozpoznanie można postawić nawet w 15% przypadków. Może to być zaskoczeniem dla wielu, ale stosunkowo dużo przypadków dystymii występuje u dzieci, nastolatków i młodych dorosłych – w ich przypadku do postawienia diagnozy wystarczy rok.
Jakie zmiany u osób z dystymią można zaobserwować w badaniach neuroobrazowych?
Badania wskazują, że istnieją neurologiczne wskaźniki dystymii. Badania neuroobrazowe pozwalające zmierzyć aktywność mózgu, zwane fMRI, wykazały, że kilka obszarów mózgu funkcjonuje inaczej. Bardziej aktywne jest ciało migdałowate (które ma za zadanie przetwarzanie emocji, takich jak strach czy złość), a także jama wyspy (związana ze smutkiem). Wreszcie zaobserwowano zwiększoną aktywność w zakręcie obręczy odpowiedzialnym za kierowanie uwagi na emocje, a także zmiany w aktywności płatów czołowych. Zmiany występują też na poziomie biochemii mózgu, szczególnie w działaniu osi HPA zarządzającej reakcją na stres. Wszystkie te zmiany są jednak obserwowane również w depresji, ponieważ oba zaburzenia są dość podobne pod względem objawów.
Jak wygląda dystymia „od środka” – co pacjenci najczęściej myślą o sobie i świecie?
Kryteria diagnostyczne dystymii to dwuletni (lub roczny w przypadku nastolatków) okres obniżonego nastroju, a także co najmniej dwa objawy, które są też typowe dla depresji – brak apetytu lub przejadanie się, nadmierna senność lub bezsenność, zmęczenie, brak sił, niska samoocena, problemy z koncentracją lub trudności w podejmowaniu decyzji i poczucie beznadziei. W przypadku nastolatków zauważa się często drażliwość zamiast smutku lub pustki. Objawy depresyjne wiążą się ze zniekształconą, skrajnie negatywną percepcją siebie oraz otoczenia i brakiem nadziei na przyszłość. Osoba z dystymią może jednak w znacznie większym stopniu wstydzić się i obwiniać za swoje objawy, a także uważać je za cos normalnego. Często tłumaczy swoje problemy tym, że „po prostu taka jest”, „taki ma charakter”, co sprawia, że nie szuka pomocy, bo i tak nie wierzy w jej skuteczność.
Jakie czynniki mogą sprzyjać rozwojowi dystymii? Czy mówimy tu raczej o genetyce, czy czynniki środowiskowe również mogą mieć swój udział?
Badania pokazują, że osoby z dystymią w połowie przypadków wychowywały się w rodzinach, w których był ktoś z dystymią. Nie oznacza to jednak, że decydujący jest czynnik genetyczny, a raczej że przejmują one w dzieciństwie wzorce samotnego radzenia sobie, zaciskania zębów, nieszukania pomocy, a także częściej uznają swoje objawy za przykrą, ale jednak normę. 75% pacjentów z dystymią cierpi również na przewlekłą chorobę somatyczną lub dodatkowe zaburzenia psychiczne, takie jak zaburzenia lękowe, osobowości. Często występuje w tej grupie też uzależnienie od narkotyków lub alkoholu, co może stanowić przyczynę, ale częściej próbę „samoleczenia” objawów, niestety pogarszającą sytuację osoby z dystymią. Na dystymię może się nałożyć ciężki epizod depresyjny, który poprzedza wystąpienie dystymii lub występuje jako pogorszenie objawów (stan ten nazywa się czasem „podwójną depresją”). Do ważnych czynników środowiskowych zalicza się: przewlekły stres, zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie, biedę, traumatyczne przeżycia i trudne wydarzenia życiowe (rozstanie, śmierć bliskiej osoby, problemy finansowe, utratę pracy), izolację i presję społeczną, ale też w sporej części przypadków wzorce rodzinne, które sprawiają, że osoba uważa swoje objawy za normę.
Czy dystymia zawsze wymaga wdrożenia farmakoterapii, czy psychoterapia może okazać się wystarczająca? Jakie podejścia terapeutyczne są szczególnie skuteczne w pracy z tym zaburzeniem?
Często konieczne jest wdrażanie obu form naraz, gdyż leki przynoszą poprawę stanu, a psychoterapia uczy, jak żyć lepiej i unikać nawrotów lub pogorszenia. Badania wykazały, że leki przeciwdepresyjne (szczególnie skuteczne są selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny, SSRI) pomagają u 55% osób cierpiących na dystymię (placebo w tym badaniu pomagało 31%). Psychoterapia z kolei pozwala zmienić nieadaptacyjne przekonania dotyczące swojego stanu i osoby, które sprawiły, że objawy tak długo nie były leczone, a także zapobiec skutkom dystymii, takim jak wycofywanie z relacji czy rezygnacja ze studiów, albo je naprawić. W niektórych przypadkach, szczególnie jeśli myśli samobójcze nie są nasilone, pacjent może zdecydować o korzystaniu z samej psychoterapii. Najlepiej zbadana i empirycznie udowodniona została skuteczność terapii poznawczo-behawioralnej. Niektóre badania wskazują na skuteczność poznawczo-behawioralnego podejścia CBASP, opracowanego specjalnie do leczenia dystymii, terapii schematów, psychoterapii interpersonalnej i psychodynamicznej, jednak badania te nie są rozstrzygające, nie zawsze wykazują skuteczność tych podejść lub są kiepskie metodologicznie, co sprawia, że ich wyniki należy traktować zaledwie jako przesłanki.
Jak często dystymia jest mylona z pesymizmem lub po prostu smutnym usposobieniem?
Przede wszystkim mylona jest z pesymizmem czy usposobieniem przez same osoby zmagające się z dystymią, a także przez ich najbliższe otoczenie, które przekazało im te przekonania. To właśnie te nieadaptacyjne przekonania utrudniają poszukiwanie pomocy.
W jaki sposób dystymia wpływa na podejmowanie decyzji życiowych, takich jak wybór pracy czy partnera, oraz relacje społeczne?
Dystymia ogranicza, a nawet niszczy życie osób, które się z nią zmagają, na wielu poziomach. Odbiera nie tylko radość życia, ale też motywację, łatwość codziennego funkcjonowania, energię i wiarę w siebie pozwalającą z odwaga podejść do wyzwań. Dodatkowo osoba nią dotknięta ma często trudności z podejmowaniem decyzji, problemy z koncentracją, jest negatywnie nastawiona do świata i do ludzi, co sprawia, że otoczenie zaczyna jej unikać. Z tych wszystkich powodów osoby z dystymią są narażone na szereg niepowodzeń edukacyjnych, relacyjnych, często rezygnują z nauki, podejmują pracę poniżej możliwości i kompetencji, unikają wyzwań, nie angażują się w relacje, bo czują się mało wartościowe. Samotność, nieciekawa praca, porażki edukacyjne, niska pensja – to czynniki ryzyka dalszego pogłębiania problemów.
Gdyby miała Pani przekazać osobom podejrzewającym u siebie dystymię jedną radę, co by to było?
Dystymia, w przeciwieństwie do depresji, ma łagodny początek i trwa tak długo, że osoba zmagająca się z nią nie wie już nawet, że się zmaga, nie pamięta, jak to jest być szczęśliwym, spokojnym, wypoczętym i pełnym energii. To nie kwestia charakteru, a choroba, i to taka, która odbiera całe lata życia. Jednocześnie da się ją leczyć i to w sposób, który nie powoduje szczególnego dyskomfortu czy bardzo istotnego cierpienia. Szkoda życia, które mogłoby wyglądać zupełnie inaczej! Jeśli podejrzewasz u siebie dystymię, to zapewne masz ku temu powody, ale w postawieniu ostatecznej diagnozy i wytyczeniu dalszych kroków leczenia pomoże lekarz psychiatra, psycholog, psychoterapeuta i to jest ten pierwszy krok na drodze do zdrowia.
--
Beata Rajba – dr nauk humanistycznych, psycholog, filolog, wykładowczyni w Collegium Witelona Uczelnia Państwowa. W pracy badawczej skupia się na stanie zdrowia psychicznego nastolatków i młodych dorosłych, a także tworzy narzędzia diagnozy psychologicznej. Poza uczelnią prowadzi prywatną praktykę, pracując w nurcie EMDR i TSR z ofiarami traumy. Przeprowadziła szereg interwizji i szkoleń dla nauczycieli oraz tworzy scenariusze profilaktycznych i interwencyjnych lekcji wychowawczych.

KOMENTARZE