Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Słów kilka o badaniach klinicznych
Słów kilka o badaniach klinicznych
Kierunek badań nad nowym, potencjalnym lekiem jest z reguły jeden. Odkrycia w zakresie nauk podstawowych prowadzą od hodowli komórkowej i eksperymentów in vitro, poprzez modele zwierzęce, aż do badań klinicznych. Te ostatnie są niezbędne do oceny skuteczności i bezpieczeństwa nowych terapeutyków. Każdy lek przechodzi przez ten kluczowy etap rozwoju. Ogromna machina badań klinicznych to rynek wartości około 50-80 miliardów dolarów.

Od ławki laboratoryjnej do łóżka pacjenta

Zanim nowy związek chemiczny trafi na rynek z metką „lek”, musi przejść ściśle określoną drogę. Wszystko zaczyna się w laboratorium, gdzie przeprowadzany jest szereg testów sprawdzających właściwości nowej substancji czynnej. Następnie są prowadzone próby doświadczalne na zwierzętach, a po nich kolejne fazy badań klinicznych, czyli z udziałem ludzi.

Faza przedkliniczna przyszłego leku obejmuje eksperymenty na komórkach hodowanych in vitro. Jest to bardzo ważny etap pozwalający określić właściwości fizyko-chemiczne oraz aktywność biologiczną danej substancji. Następnie dzięki testom na zwierzętach doświadczalnych można wstępnie ocenić jej bezpieczeństwo i toksyczność. Szacuje się, że tylko pięć na pięć tysięcy substancji czynnych, nad którymi się pracuje, pomyślenie przechodzi fazę badań przedklinicznych, a tylko jedna z tych pięciu jest dopuszczona do obrotu.

Dopiero po fazie przedklinicznej preparat wchodzi na szczegółowo wytyczoną ścieżkę badań klinicznych. Biorą w nich udział zdrowi ochotnicy oraz pacjenci z danym schorzeniem. Niestety nie istnieje model zwierzęcy, który by w pełni odpowiadał organizmowi ludzkiemu, i który pozwoliłby uniknąć testów na ludziach. Wyniki doświadczeń laboratoryjnych z wykorzystaniem zwierząt dają tylko przybliżoną informację na temat nowej substancji, jej bezpieczeństwa, toksyczności, farmakokinetyki.

Badania kliniczne przebiegają w czterech fazach, a każda z nich musi być zakończona pozytywnie, aby lek wkroczył do kolejnej.

W fazie I oceniane jest bezpieczeństwo stosowania danego leku: jego wchłanianie, metabolizm, wydalanie, toksyczność oraz interakcje z pożywieniem i powszechnie stosowanymi lekami. Wstępnie zostaje określone jego dawkowanie. Uczestnikami badania są zdrowi ochotnicy.

II faza ma na celu stwierdzenie czy lek działa u określonej grupy chorych i czy jest bezpieczny. Zostaje przeanalizowany związek między dawką, a efektem działania preparatu, co pozwala finalnie ustalić schemat dawkowania. Oceniane są parametry dotyczące wchłaniania, metabolizmu, wydalania leku w zależności od płci i wieku.  W tej fazie porównuje się też działanie leku i placebo, bądź leku stosowanego standardowo w danym schorzeniu.  Badania te prowadzi się metodą podwójnej ślepej próby, co oznacza że ani pacjent, ani lekarz nie wiedzą jaka substancja jest podawana choremu. Ponadto ważna jest też randomizacja badań, czyli losowy wybór pacjenta do poszczególnych grup.  Badania tej fazy obejmują kilkuset pacjentów cierpiących na daną jednostkę chorobową. Pomyślne zakończenie próby i ustalenie stosunku korzyści do ryzyka, pozwala przejść do kolejnego etapu.

III faza jest wieloośrodkowa, prowadzona z udziałem kilku tysięcy chorych. Ma na celu ostateczne potwierdzenie skuteczności nowego leku w konkretnym schorzeniu. Ocenia się wówczas związek między bezpieczeństwem leku, a jego skutecznością podczas krótkotrwałego i długotrwałego stosowania. Ta faza może trwać od roku do kilku lat. Podobnie jak w fazie II, stosuje się metodę podwójnej ślepej próby i losowy dobór pacjentów do poszczególnych grup. Pozytywne zakończenie fazy III pozwala na rozpoczęcie starań o rejestrację nowego leku i wprowadzenie go na rynek. W Polsce lek rejestrowany jest przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Producent, który stara się na dopuszczenie nowego leku do obrotu musi przedstawić wyniki wszystkich możliwych badań poczynając od fazy przedklinicznej, aż po fazę III.

Ostatnia, IV faza dotyczy leków już zarejestrowanych i obecnych na rynku. Pozwala ocenić, czy lek jest bezpieczny we wszystkich wskazaniach zalecanych przez producenta. To właśnie ta ostatni faza weryfikuje wcześniej uzyskane wyniki.

Fazy badań klinicznych mogą się czasem przenikać i krzyżować. Przykładowo leki onkologiczne testuje się z pomięciem fazy I ze względu na ich możliwe silnie toksyczne działanie w stosunku do komórek zdrowych.

Droga na skróty

Droga od laboratoryjnych eksperymentów do zarejestrowania leku jest więc długa i przede wszystkim kosztowna. Zazwyczaj mija kilkanaście lat, a opracowanie i zarejestrowanie nowego leku kosztuje obecnie około 800 milionów dolarów. Podmiot starający się o wypuszczenie leku do sprzedaży musi przedstawić wszystkie możliwe badania toksykologiczne, jakościowe i farmakologiczne. Podsumowując, lek musi spełnić bardzo wymagające warunki, aby znaleźć się na aptecznej półce. W tej samej aptece, na witrynie obok, pacjenci odnajdą też suplementy diety, które nie są objęte tak rygorystyczną kontrolą. Wystarczy, że taki specyfik zostanie zgłoszony do Głównego Inspektora Sanitarnego. Niekiedy producenci wykorzystują te różnice, aby wprowadzić do obrotu lek, ale pod metką suplementu diety, omijając w ten sposób kosztowne badania kliniczne. Skutkiem tego w aptekach można czasem zakupić suplementy diety o znacznie wyższej zawartości substancji czynnej, niż w leku o tym samym składzie. Przykładem może być rutyna, której zawartość w jednym z suplementów diety wynosi 300 mg, a w produkcie leczniczym jest 15 razy mniejsza i nie przekracza 20 mg. O wiele bardziej niebezpieczne staja się te specyfiki, które nigdy nie zostały przebadane klinicznie. Nie określono ich profilu bezpieczeństwa, ani nie zostały opisane możliwe interakcji z lekami bądź pożywieniem. Wielu pacjentów jest przekonanych, że skoro suplementy diety nie leczą, to nie można ich przedawkować. To zdecydowanie błędne podejście i należy pamiętać, że nieuzasadnione spożywanie zbyt dużej ilości takich specyfików może być szkodliwe dla organizmu.

Ciekawym zagadnieniem jest również badanie kliniczne substancji, które nie mają naukowo potwierdzonego działania leczniczego. Takimi specyfikami są preparaty medycyny alternatywnej (np. homeopatyczne), które czasem wchodzą do badań klinicznych, pomimo że nie wykazują aktywność biologicznej w badaniach laboratoryjnych. Istnieje spore grono naukowców, które nawołuje do zaprzestania tych testów: „W takich badaniach klinicznych jest mało prawdopodobne, aby wykazać korzyści preparatu, a jego zwolennicy i tak nie zostaną powstrzymani od jego spożywania, jeśli wynik badania jest ujemny” komentuje doktor Steven Novella z Uniwersytetu w Yale, USA.

Kto na badaniach korzysta?

Często udział chorego w badaniu jest jedyną szansą na otrzymanie nowej, eksperymentalnej terapii mogącej uratować życie chorego. Dotyczy to zwłaszcza pacjentów onkologicznych. W Polsce około 4% chorych na nowotwory bierze udział w badaniach klinicznych, a leczenie wielu jest współfinansowanie przez sponsorów. Oznacza to, że w efekcie NFZ oszczędza istotne kwoty. Według raportu PwC „Badania kliniczne w Polsce – Główne wyzwania” tylko w przypadku onkologii, która stanowi około 1/3 wszystkich wykonywanych badań, oszczędności NFZ w 2009 roku mogły wynieść nawet 130 milionów złotych. Całkowita wartość świadczeń sfinansowanych przez sponsorów w odniesieniu do onkologii mogła wynieść 0,5 miliarda złotych, co jest istotną kwota dodatkowych pieniędzy w porównaniu z całością wydatków NFZ w 2009 roku czyli 3,4 miliarda złotych. Takie badania umożliwiają dostęp do nowoczesnych metod leczenia w połączeniu z lepszymi standardami opieki. Beneficjentami staje się też personel medyczny. Światowe, wieloośrodkowe badania to dostęp do najnowocześniejszego lecznictwa i większych możliwości rozwoju.

Badania kliniczne wpływają korzystnie na koniunkturę wielu gałęzi polskiej gospodarki. Obok sektora medycznego korzystają też firmy spoza branży: kancelarie prawne, firmy transportowe, usługi translatorskie czy firmy kurierskie.  Polski budżet jest rocznie zasilany kwotą około 240 milionów złotych, które pochodzą z podatków i opłat rejestracyjnych wnoszonych do Centralnej Ewidencji Badań Klinicznych i komisji bioetycznych.

Źródło: Raport PwC „Badania kliniczne w Polsce – Główne wyzwania”

 

Źródło: Raport PwC „Badania kliniczne w Polsce – Główne wyzwania”

 

Raport PwC ocenia: "Standardy prowadzenia badań klinicznych w Europie Środkowo-Wschodniej są wysoko oceniane, co zwiększa zainteresowanie tym regionem" oraz „Polska postrzegana jest jako kraj o wysokich standardach stosowanych procedur klinicznych, zwłaszcza w kontekście naszego członkostwa w Unii Europejskiej.” Do roku 2011 odnotowywano wzrost liczby zarejestrowanych badań, co sugerowało tendencję wzrostową. Statystyka z ostatnich lat pokazuje: w 2011 roku zarejestrowano 495 badań, w 2012 roku – 448, a w 2013 roku – zaledwie 422. W Polsce obecnie największą barierą dla rozwoju badań klinicznych jest długotrwały proces administracyjny.

Źródła

Raport PwC 2009 „Badania kliniczne w Polsce – Główne wyzwania”

Trends in Molecular Medicine, Gorski et al.: "Clinical trials of "integrative" medicine: Testing whether magic works?."

Grażyna Krasnowska, Tadeusz Sikora .Suplementy diety a bezpieczeństwo konsumenta żywność. Nauka. Technologia. Jakość, 2011, 4 (77), 5 – 23

KOMENTARZE
news

<Kwiecień 2021>

pnwtśrczptsbnd
29
31
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
17
18
20
NutraFood Poland
2021-04-20 do 2021-04-22
22
24
27
Podstawy oznaczania wilgotności
2021-04-27 do 2021-04-27
28
29
1
2
Newsletter