Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Jedno zagrożenie, trzy perspektywy. Choroby serca pod lupą specjalistów

Rosnąca liczba pacjentów, zmieniający się profil kliniczny oraz narastające koszty systemowe sprawiają, że choroby sercowo-naczyniowe (CVD) pozostają jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego w XXI w. Statystyki instytucji zdrowotnych nie pozostawiają wątpliwości – problem narasta i dotyka coraz młodszych pacjentów. Jak wygląda to z perspektywy praktyków ochrony zdrowia? Farmaceuta, pielęgniarz i dietetyk pokazują, gdzie system działa skutecznie, a gdzie wciąż widzą obszary do poprawy.

 

Skala problemu – dane globalne, europejskie i krajowe

Świat

WHO wskazuje, że choroby sercowo‑naczyniowe są najczęstszą przyczyną śmierci na świecie i odpowiadają za ok. 19,8 mln zgonów rocznie w 2022 r. (ok. 32% wszystkich zgonów), głównie ze względu na zawał serca i udar [1]. Trend rosnący obrazują dane z ostatnich dekad – w 1990 r. odnotowano 12,1 mln zgonów, a w 2019 r. liczba ta wzrosła do 18,6 mln. Prognozy wskazują, że do 2030 r. liczba zgonów z powodu chorób sercowo-naczyniowych może przekroczyć 22 mln rocznie [2].

Europa

Choroby sercowo‑naczyniowe pozostają także głównym problemem zdrowotnym w UE, odpowiadając za ok. 1/3 wszystkich zgonów (1,7 mln w 2022 r.) i dotykając ok. 62 mln osób, przy czym śmiertelność jest wyższa u mężczyzn, zwłaszcza w przypadku przedwczesnych zgonów (poniżej 65. roku życia). Ponad 75% zgonów z powodu CVD jest powiązanych z czynnikami ryzyka, głównie metabolicznymi (nadciśnienie, cukrzyca, otyłość – 68%), behawioralnymi (37%) i środowiskowymi (18%). W UE znaczna część dorosłych zmaga się z nadciśnieniem (22%), otyłością (15%) i cukrzycą (8%), a problemy psychiczne, w tym depresja i poważne zaburzenia psychiczne, dodatkowo zwiększają ryzyko sercowo‑naczyniowe. Poza wymiarem zdrowotnym choroby sercowo-naczyniowe stanowią również istotne obciążenie finansowe dla systemu ochrony zdrowia – w 2021 r. koszty ekonomiczne związane z CVD w UE oszacowano na 282 mld euro rocznie (ok. 2% PKB), obejmując opiekę zdrowotną, społeczną, nieformalną i straty produktywności [3].

Polska

W 2023 r. choroby układu krążenia pozostawały najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce, odpowiadając za 36% wszystkich przypadków śmierci. Mimo że od lat 90. XX w. standaryzowany współczynnik zgonów z ich powodu wyraźnie spada, nadal utrzymuje się na wysokim poziomie – w 2022 r. wynosił 323 zgony na 100 tys. mieszkańców, czyli około połowę wartości notowanej w 2000 r. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja młodszych mężczyzn – przed 45. rokiem życia umierają z powodu chorób serca nawet trzykrotnie częściej niż kobiety w tym samym wieku [4].

Choroby serca w Polsce – perspektywa farmaceuty, pielęgniarza i dietetyka

Dane statystyczne pokazują powagę problemu, ale same liczby nie oddają pełnego obrazu. Wypowiedzi specjalistów pracujących z pacjentami kardiologicznymi na co dzień pozwalają zrozumieć, jakie obecnie problemy są w tym zakresie alarmujące oraz jakie działania profilaktyczne i interwencje mogłyby pomóc ograniczyć skutki chorób sercowo‑naczyniowych.

Farmaceuta: „Nowoczesne rozwiązania często nie docierają do pacjenta na czas”

Justyna Galant-Karczewska, mgr farmacji, zwraca uwagę na rosnącą liczbę pacjentów z chorobami serca widoczną w jej praktyce aptecznej. – Chociaż obecne trendy społeczne starają się wspierać work-life balance, dużo młodych ludzi jest przepracowanych i zmęczonych. Niestety cywilizacyjnie jesteśmy obarczeni ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. Jedną z głównych przyczyn jest brak zróżnicowanej i zbilansowanej diety, a pęd życia niestety wspiera zaburzenia odżywiania i brak ruchu, czego dowodzi fakt, że tylko 20–30% społeczeństwa spełnia normy aktywności fizycznej określone przez WHO. Czynniki te przekładają się na to, że coraz to młodsze osoby zmuszone są korzystać z leków kardiologicznych – wyjaśnia mgr farmacji.

Podkreśla również, że jednym z największych wyzwań pozostaje nieprawidłowe przyjmowanie leków przez pacjentów. – Pacjenci dokonują niekiedy samodzielnego odstawienia lub modyfikacji dawki (celowo lub z powodu nieuwagi) – najczęściej jest to nieregularność w przyjmowaniu leków (pomijanie dawek) lub błędne pory przyjmowania. Krytycznym czynnikiem są interakcje lek-lek lub lek-pożywienie. Niestety nasz system wciąż niewystarczająco kładzie nacisk na monitorowanie interakcji i gałąź ta jest wyjątkowo pomijana jeżeli chodzi o planowanie środków publicznych. Uważam, że rozwój tej ścieżki kontroli terapii stanowiłby inwestycję nie tylko w powodzenie całego procesu leczenia, ale także uniknięcie wielu powikłań i obciążeń systemu opieki zdrowotnej, zapobiegając hospitalizacji pacjentów – uważa Justyna Galant-Karczewska. Farmaceutka sygnalizuje również problem polipragmazji, który coraz częściej dotyczy pacjentów z wielochorobowością. Osoby te przyjmują nieraz kilkanaście różnych preparatów jednocześnie, co znacząco zwiększa ryzyko interakcji między lekami oraz pomyłek w dawkowaniu. Choć współczesna farmakoterapia zapewnia szerokie możliwości terapeutyczne, bez systemowego wsparcia w postaci regularnych przeglądów lekowych oraz rzetelnej edukacji trudno w pełni wykorzystać jej potencjał i zapewnić bezpieczeństwo terapii. 

Z kolei na pytanie, jaką rolę mogłaby odegrać szerzej rozwinięta opieka farmaceutyczna w ograniczaniu rosnącego zagrożenia chorobami serca, mgr Galant-Karczewska odpowiada: – Rozwój opieki farmaceutycznej mógłby odegrać istotną rolę w ograniczaniu rosnącego zagrożenia chorobami serca. Systematyczna kontrola farmakoterapii przez farmaceutę umożliwia indywidualizację leczenia, zwiększa jego bezpieczeństwo i pozwala eliminować ryzyko interakcji czy dublowania substancji czynnych przepisywanych przez różnych specjalistów. Przeglądy lekowe dają szansę na optymalizację terapii i dostosowanie jej do potrzeb pacjenta. Opieka farmaceutyczna obejmuje również działania profilaktyczne, takie jak wczesne wykrywanie nadciśnienia czy zaburzeń metabolicznych w warunkach aptecznych, ale też zwiększanie dostępności programów profilaktycznych i szczepień w grupach podwyższonego ryzyka sercowo-naczyniowego. Duże znaczenie ma także fakt, że nowoczesne rozwiązania terapeutyczne wciąż zbyt często nie docierają do pacjenta na odpowiednio wczesnym etapie choroby, a wtedy mogłyby przynieść największe korzyści.

Pielęgniarz: „Wielochorobowość to dzisiaj standard, nie wyjątek”

Pielęgniarz Marek Krysztofiak, pracujący w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, również obserwuje wzrost liczby interwencji związanych z ostrymi incydentami sercowymi. W jego ocenie zmienia się nie tylko liczba pacjentów, lecz także ich profil kliniczny. – Coraz częściej widzimy pacjentów przed 50. rokiem życia z ostrym zespołem wieńcowym. U wielu z nich współistnieje kilka czynników ryzyka: otyłość, cukrzyca, nadciśnienie, zaburzenia lipidowe. Wielochorobowość to dzisiaj standard, nie wyjątek – tłumaczy. 

Specjalista podkreśla, że wielu pacjentów nie prowadzi regularnej samokontroli – nie mierzy systematycznie ciśnienia tętniczego, nie monitoruje masy ciała ani nie kontroluje parametrów metabolicznych. Część chorych nie rozumie przewlekłego charakteru choroby serca i traktuje incydent jako jednorazowe zdarzenie. Pielęgniarz zwraca również uwagę na opóźnioną reakcję pacjentów na objawy. – Świadomość mechanizmów stojących za chorobami serca wciąż jest niska. Miażdżyca rozwija się powoli i przez lata może nie dawać wyraźnych objawów, dlatego nagły zawał bywa odbierany jako niespodziewane zdarzenie, a nie efekt przewlekłego procesu chorobowego. Często pacjenci zwlekają z wezwaniem pomocy, licząc, że ból w klatce piersiowej minie sam, podczas gdy w ostrym zawale liczy się każda minuta – szybkie leczenie zmniejsza ryzyko trwałego uszkodzenia serca. Zdarza się też, że niektórzy reagują nadmiernie impulsywnie, a inni bagatelizują objawy, do których przywykli, co może prowadzić do pełnoobjawowego zawału wykrytego dopiero w szpitalu – alarmuje Marek Krysztofiak.

Zwraca uwagę także na fakt, że system opieki kardiologicznej wymaga wzmocnienia przede wszystkim na etapie rehabilitacji i profilaktyki. Choć rehabilitacja kardiologiczna jest formalnie dostępna, w praktyce liczba oddziałów i personelu pozostaje niewystarczająca, a pacjenci często czekają miesiącami na rozpoczęcie terapii, która powinna być wdrażana możliwie jak najszybciej po incydencie sercowym. W efekcie osoby, które nie mogą pozwolić sobie na leczenie prywatne, napotykają bariery w powrocie do sprawności. Jednocześnie system przedszpitalny w stanach nagłych funkcjonuje sprawnie – zespoły ratownictwa medycznego i oddziały ratunkowe są dobrze przygotowane do leczenia ostrych zespołów wieńcowych, a kluczowym elementem pozostaje skracanie czasu od wystąpienia bólu w klatce piersiowej do udrożnienia tętnicy w pracowni hemodynamiki. Wyzwaniem pozostaje jednak rosnąca liczba zgłoszeń oraz przeciążenie systemu.

Pielęgniarz Krysztofiak wskazuje również, jakie działania mogłyby ograniczyć skalę problemu chorób serca. – Moim zdaniem kluczowa jest intensywna edukacja już na poziomie szkoły, obowiązkowe szkolenia z pierwszej pomocy oraz kampanie społeczne uświadamiające objawy zawału i konieczność szybkiego wezwania ZRM. Ważny jest też lepszy dostęp do badań profilaktycznych, takich jak lipidogram, glikemia czy pomiar ciśnienia, a także większa rola POZ w aktywnym wykrywaniu pacjentów wysokiego ryzyka – komentuje. 

Dietetyk: „Zmiana nawyków najczęściej zaczyna się dopiero po zawale”

Mgr Sara Gawrońska, dietetyk kliniczny, podkreśla, że większość pacjentów zgłasza się po pomoc dopiero po rozpoznaniu choroby. – Niestety większość pacjentów trafia do dietetyka dopiero po rozpoznaniu choroby lub po incydencie sercowo-naczyniowym, takim jak zawał serca. Profilaktyczne wizyty są wciąż mniej powszechne, choć obserwuję stopniową poprawę świadomości wśród pacjentów na przestrzeni kilku lat. Nadal jednak dominującym motywatorem jest diagnoza lekarska lub konieczność włączenia farmakoterapii. Jest to szczególnie istotne, ponieważ znaczna większość przypadków chorób serca jest związanych z czynnikami ryzyka, na które pacjenci mają wpływ, takimi jak dieta, masa ciała czy styl życia i wcześniejsza konsultacja dietetyczna mogłaby odegrać kluczową rolę w zapobieganiu rozwojowi choroby – mówi specjalistka. Co istotne, pacjenci często wdrażają zalecenia, ale trudno jest im je utrzymać długofalowo. – Największym wyzwaniem jest nie sama zmiana nawyków, a ich utrzymanie w dłuższej perspektywie. Pacjenci często są w stanie wprowadzić zmiany w sposobie odżywiania, szczególnie od razu po diagnozie, jednak z czasem często zapał maleje i bez profesjonalnego wsparcia wracają do starych zwyczajów – wspomina mgr Gawrońska.

Dietetyk wymienia także błędy żywieniowe, które zwiększają ryzyko wystąpienia chorób serca, w tym rosnące spożycie żywności wysokoprzetworzonej. – Gotowe produkty z długim składem, które zazwyczaj są bogate w tłuszcze nasycone, tłuszcze trans, sól i cukier, zwiększają ryzyko nadciśnienia, dyslipidemii i otyłości. Kolejnym powszechnym błędem jest nadmierne spożycie kilokalorii w stosunku do zapotrzebowania energetycznego prowadzące do nadwagi i otyłości, które są bezpośrednio związane z chorobami serca. Ostatnim ważnym punktem jest zbyt niskie spożycie produktów mających działanie ochronne dla układu sercowo-naczyniowego, czyli warzyw i owoców, pełnoziarnistych produktów zbożowych oraz zdrowych tłuszczów, np. ryb i orzechów. W praktyce często obserwuję dietę opartą na produktach wygodnych, wysokoprzetworzonych i energetycznie gęstych, przy jednocześnie niskiej wartości odżywczej – tłumaczy.

Dietetyk Gawrońska dostrzega również wiele innych obszarów, które wymagają podjęcia interwencji w tym kontekście. – Warto byłoby pochylić się m.in. nad całkowitym zakazem palenia papierosów w miejscach publicznych czy ograniczeniem dostępności na każdym kroku alkoholu, jednak w mojej opinii najbardziej skutecznym działaniem byłoby wprowadzenie obowiązkowej, powszechnej edukacji żywieniowej opartej na dowodach naukowych oraz zwiększenie dostępności konsultacji dietetycznych w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Rutynowe kierowanie pacjentów z nadwagą, nadciśnieniem lub zaburzeniami lipidowymi do dietetyka oraz edukacja żywieniowa jako element standardowej opieki medycznej podniosłyby świadomość społeczeństwa i przełożyłyby się na spadek liczby zachorowań – twierdzi.

Wspólny obraz problemu

Zestawienie danych epidemiologicznych z obserwacjami ekspertów pokazuje spójny obraz – choroby serca są problemem rosnącym nie tylko ze względu na starzenie się społeczeństwa, lecz także z powodu utrzymujących się niekorzystnych wzorców stylu życia oraz niedostatecznej prewencji. Problemy w tym kontekście leżą na styku medycyny, edukacji i stylu życia. Nowoczesne terapie poprawiają przeżywalność, jednak skuteczność leczenia w dużej mierze zależy od:

  • wczesnej diagnostyki,
  • regularnej kontroli czynników ryzyka,
  • przestrzegania zaleceń terapeutycznych,
  • współpracy interdyscyplinarnej,
  • trwałej zmiany stylu życia.

Choroby serca rozwijają się latami, dlatego odpowiedź na nie musi być równie długofalowa, a jednocześnie wielokierunkowa. Bez zintegrowanego podejścia obejmującego profilaktykę, edukację zdrowotną, skuteczną farmakoterapię i rehabilitację trudno będzie odwrócić obecny trend epidemiologiczny.

--

Justyna Galant-Karczewska – magister farmacji, absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, z doświadczeniem w pracy aptecznej i wsparciem pacjentów z chorobami przewlekłymi, w tym schorzeniami układu krążenia. W codziennej praktyce zwraca uwagę na znaczenie właściwej farmakoterapii, edukacji pacjenta oraz monitorowania interakcji lekowych. Aktywnie promuje rozwój opieki farmaceutycznej i działania profilaktyczne.

Marek Krysztofiak – absolwent Uniwersytetu Medycznego na kierunku ratownictwo medyczne oraz Wyższej Szkoły Planowania Strategicznego na kierunku pielęgniarstwo, instruktor udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej.

Sara Gawrońska – dietetyk, copywriter i szkoleniowiec. Ukończyła z wyróżnieniem Dietetykę na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Doświadczenie zawodowe zdobyła w poradniach, szpitalach, cateringach dietetycznych oraz portalach z treściami o tematyce zdrowotnej. 

Źródła

[1] https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/cardiovascular-diseases-%28cvds%29?

[2] Skóra A., Jarzyna R., Kiersztan A. Wpływ insulinooporności na rozwój chorób sercowo-naczyniowych. Postępy Biochemii 71 (1) 2025: 36–49.

[3] https://www.oecd.org/en/publications/the-state-of-cardiovascular-health-in-the-european-union_ea7a15f4-en.html

[4] https://farmacjapraktyczna.pl/aktualnosci/gus-na-co-umieraja-polacy?

Fot. https://www.pexels.com/pl-pl/zdjecie/szczegolowe-wyniki-ekg-na-wydruku-z-monitora-serca-28585011/

KOMENTARZE
news

<Luty 2026>

pnwtśrczptsbnd
26
29
31
1
2
7
8
9
11
12
13
14
15
16
19
Webinar | Podstawy perfumerii
2026-02-19 do 2026-02-19
21
22
23
27
28
1
Newsletter