Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Wywiad z Pawłem Nowickim- Prezesem Zarządu firmy BTM Innovations
Wywiad z Pawłem Nowickim- Prezesem Zarządu firmy BTM Innovations
24 września 2015 roku w Warszawie odbyła się Gala podsumowująca dotychczasową działalność Mazowieckiego Klasta BioTechMed. Była ona okazją do przeprowadzenia krótkiej rozmowy z Pawłem Nowickim- Prezesem Zarządu firmy BTM Innovations, która to zarządza działalnością Klastra. Z wykształcenia jest ekonomistą, jednak swoje życie zawodowe postanowił związać z nauką, technologią i szeroko rozumianym wdrażaniem innowacji. Jest fundatorem i członkiem zarządu Fundacji Innowacyjna Polska, której celem jest zwiększanie konkurencyjności polskiej nauki i gospodarki.

 

 

Czy najbardziej istotne projekty rozwijające się obecnie pod skrzydłami Mazowieckiego Klastra BioTechMed zostały zaprezentowane na Gali?

I tak i nie. Projekty zaprezentowane dzisiaj to takie, które zwyczajnie mogły być już przedstawione opinii publicznej ponieważ nie ma w nich nic tajnego. Bardzo duża część naszych projektów jest jeszcze na etapie rozmów i inwestorzy mogliby sobie tego nie życzyć.

Obszar life science okazał się bardzo szeroki. Na początku zakładaliśmy, że będziemy zajmować się tylko szeroko rozumianą biotechnologią. I faktycznie-nasze projekty w dużej mierze dotyczą problemów medycznych różnego typu, takich jak diagnostyka najróżniejszych chorób, podawanie leków, czy też nietrzymanie moczu. Pojawiło się jednak dużo projektów, których się nie spodziewaliśmy, a w które postanowiliśmy się zaangażować-na przykład materiałowe, dotyczące nowego typu materiałów o bardziej pożądanych cechach. Mają one lepsze właściwości antybakteryjne, czy też są bardziej wytrzymałe, chociażby ze względu na zastosowane w nich nowe, mocniejsze wiązania. Można je stosować w różnego rodzaju obszarach.

 

Czy są jakieś konkretne dziedziny, w których obrębie szczególnie intensywnie poszukujecie nowych projektów? Jakiś obszar, w który zawsze chcieliście się zaangażować, ale do tej pory nie było ku temu okazji?

Wygląda to raczej tak, że to naukowcy się do nas zgłaszają i współpracujemy z ludźmi, którzy wyrażają taką chęć. Jeśli natomiast sami szukamy projektów to robimy to tam, gdzie jest dobra nauka. Tam gdzie są dobre podstawy i duże zespoły badawcze jest szansa na to, że znajdzie się jakiś ciekawy projekt, który potencjalnie będzie mógł zostać skomercjalizowany. Można to bardzo łatwo sprawdzić- widać kto publikuje i z jakimi wynikami. Istotnym czynnikiem jest również wielkość zespołu badawczego.

 

Paweł Nowicki podczas Gali Mazowieckiego Klastra BioTechMed

 

Z wykształcenia jesteś ekonomistą. Co zadecydowało o tym, że postanowiłeś związać swoje zawodowe życie z nauką, zwłaszcza na tak ciężkim rynku, jakim wydaje się być rynek polski?

Studiując ekonomię chciałem zajmować się finansami i marketingiem. Jednak różnego typu sytuacje dziejące się w międzyczasie uświadomiły mi, że to nie do końca to, co chciałbym robić na dłuższą metę. Lubię rzeczy dające namacalne efekty, tymczasem w tych dziedzinach ciężko jest coś takiego stworzyć. Zawsze interesowałem się technologiami. W zasadzie zaczęło się od tego jak za czasów Prezydencji Czech w Unii Europejskiej zobaczyłem, że w Pradze są ciekawe konferencje dotyczące działalności European Research Area. Byłem wtedy na studiach. Nie do końca wiedziałem, czego mam się spodziewać, ale wiedziałem, że jeśli interesują mnie badania i technologie to najlepiej jest zacząć właśnie tam. Przekonałem się wtedy, że to właśnie to, co naprawdę mnie interesuje. Zastanawiałem się jak różnego typu technologie trafiają na rynek, jak są dalej rozwijane...no i zaczęła się moja pasja.

 

Czy można powiedzieć, że już na poziomie studiów studenci nie są przygotowywani w wystarczającym stopniu na to, że ich potencjalne odkrycia naukowe można skomercjalizować?

Oczywiście, że tak. Myślę, że można wręcz powiedzieć, że nie są oni w ogóle przygotowywani. Niestety ciężko będzie cokolwiek zmienić, ponieważ potrzeba tutaj rewolucji albo systematycznej ewolucji. W BTM Innovations bardzo wcześniej rozpoczynamy współpracę ze studentami ze Szkoły Głównej Handlowej, zajmującymi się częścią biznesową. To my poznajemy ich ze światem nauki, którym zaczynają się fascynować. Rozpoczynają współpracę z naukowcami, ludźmi zazwyczaj starszymi od nich, wykonującymi badania. Ci młodzi studenci zaczynają być dla naukowców swoistego rodzaju napędem do działania, wdrażają ich w meandra biznesu. To logiczne, że robienie biznesu to pasja ludzi, którzy poszli na związane z tym kierunki studiów. Naukowcom nikt nigdy wcześniej nie mówił, że mogą robić interesy, zazwyczaj nie mają też oni czasu się nad tym zastanawiać. Trzeba połączyć ludzi z różnymi zainteresowaniami w jednym miejscu, w którym mogą oni wspólnie rozwijać swoje pasje i nawzajem się inspirować.

 

Czyli fakt, że naukowcy nie są nastawieni na komercjalizację swoich badań nie stanowi dla Ciebie problemu? Uważasz, że to naturalna kolej rzeczy i należy im po prostu pomóc w tym zakresie?

Nie ma problemów, są tylko pewne kwestie do rozwiązania. Tak się dzieje, więc trzeba znaleźć sposób, by wykorzystać to jako potencjalną szansę. Nie ma jednego człowieka, który zajmie się tymi wszystkimi zadaniami, trzeba znaleźć grupę ludzi, która połączy swoje pasje dla wspólnej idei. Tutaj pojawiamy się my. Rozumiemy potrzeby zarówno naukowe, jak i biznesowe i umiejętnie je łączymy.

Czy naukowcy zagraniczni są bardziej otwarci na komercjalizację swoich dokonań, niż ci w Polsce?

Oczywiście, że tak. Ale jestem też daleki od negatywnych ocen naszych naukowców. To proces, w którym potrzebna jest długa edukacja. Mówimy tutaj o tysiącach ludzi, którym trzeba zadać pytanie jak to, co odkryli może pomóc ludziom? Nikt im wcześniej nie zadał tego pytania i nie zwrócił uwagi, że to właśnie to, co  będzie ważne.

Czy jest zauważalny progres, jeśli chodzi o zrozumienie komercyjnego potencjału nauki?
 

Tak. Mówi się o tym bardzo dużo i widoczne są już pierwsze efekty. Tutaj potrzebna jest intensywna praca u podstaw, czas i zaangażowanie wielu osób.

Nie można wymagać od ludzi zbyt pochopnych decyzji i działań. Potrzeba czasu, ludzie muszą zrozumieć do czego dążą i poznać realia w jakich się obracają. To chyba najtrudniejsza rzecz w tego typu przedsięwzięciach. Komercjalizacja nie jest czymś, co od razu przynosi efekty i daje satysfakcję. Nie jest tak, że zabieramy się za coś i za chwilę mamy tego rezultaty. Z komercjalizacją jest tak, że zajmując się czymś mamy przed sobą rok-półtora pracy i ciągle nie wiemy, czy nam się uda. Jaki trzeba mieć charakter i osobowość, żeby poradzić sobie z tym poczuciem potencjalnej porażki, która może się pojawić? Jednocześnie sukces jest bardzo odległy i dość niepewny.

Na ile utożsamiacie się z projektami prowadzonymi w ramach Mazowieckiego Klastra BioTechMed?

W bardzo dużym stopniu. Któryś już raz zdarza się sytuacja, że nasz pracownik przechodzi do projektu naukowego, który rozwijał z naszego ramienia. Zawsze poszukujemy ludzi, którzy są gotowi pracować w tym obszarze i przyuczać się do robienia biznesu z nauki. Prędzej, czy później zaangażują się oni w jakiś konkretny projekt i będą chcieli dalej działać w jego zakresie. To naturalne, właśnie w ten sposób kształci się liderów i przedsiębiorców. To postawy i ludzie, których bardzo nam brakuje. Bardzo cenimy to, że ktoś jest w stanie modyfikować swoje zainteresowania, a nie chce być przywiązany przez całe życie do jednej firmy.

 

Natalia Martuzalska

KOMENTARZE
Newsletter