W doniesieniach dotyczących chińskiego programu kosmicznego opisano przypadek samicy myszy, która po powrocie z krótkiej misji na Chińską Stację Kosmiczną urodziła dziewięcioro młodych. W eksperymencie wzięły udział cztery myszy wysłane na stację Tiangong w ramach misji Shenzhou-21. Zwierzęta przebywały na orbicie około dwóch tygodni, po czym zostały sprowadzone na Ziemię. Następnie, już po powrocie, jedna z samic zaszła w ciążę i urodziła miot. W przekazach podano, że przeżyło sześć młodych, a samica wykazywała prawidłowe zachowania macierzyńskie. Jest to obserwacja reprodukcji po ekspozycji na warunki lotu kosmicznego, a nie reprodukcji w kosmosie. To rozróżnienie jest podstawowe, ponieważ sam fakt urodzenia potomstwa po misji nie oznacza, że zapłodnienie, implantacja i rozwój zarodków przebiegały w mikrograwitacji. W omawianym przypadku ciąża rozpoczęła się na Ziemi, w warunkach normalnej grawitacji. Oznacza to, że wynik nie odpowiada na pytanie, czy ssaki mogą przejść pełny cykl rozrodczy w przestrzeni kosmicznej, ale dostarcza danych o tym, czy krótka ekspozycja organizmu na środowisko orbitalne może pozostawić trwały, negatywny ślad w późniejszej płodności. Jest to jeden z elementów układanki, choć jego zakres jest węższy, niż sugeruje to część doniesień.
Mechanizmy, które mogłyby wpływać na zdolność rozrodczą po locie kosmicznym, obejmują przede wszystkim oddziaływanie promieniowania jonizującego, stres fizjologiczny oraz zmiany związane z mikrograwitacją. Promieniowanie kosmiczne może indukować uszkodzenia DNA, zaburzać integralność genomu w komórkach rozrodczych i prowadzić do zmian epigenetycznych. U samic ssaków szczególnie wrażliwe mogą być oocyty, które w wielu gatunkach powstają w okresie prenatalnym i pozostają w stanie zahamowania przez długi czas. U samców ryzyko dotyczy spermatogenezy, która jest procesem ciągłym i potencjalnie podatnym na czynniki środowiskowe. Mikrograwitacja z kolei wpływa na gospodarkę płynową, układ krążenia, metabolizm kości i mięśni, a także parametry immunologiczne, które pośrednio mogą oddziaływać na funkcje hormonalne i rozrodcze. W krótkiej misji trudno oczekiwać pełnej manifestacji efektów przewlekłych, ale możliwe są zmiany subtelne, które ujawniają się dopiero w bardziej wrażliwych etapach, takich jak wczesna ciąża.
Wczesna ciąża u ssaków jest etapem o wysokiej podatności na zakłócenia, ponieważ wymaga synchronizacji pomiędzy rozwojem zarodka a stanem endometrium. Implantacja i wczesne formowanie łożyska to procesy silnie zależne od sygnałów molekularnych, modulacji tkankowej i tolerancji immunologicznej. W modelach zwierzęcych wykazano, że zarówno stres oksydacyjny, jak i zaburzenia w osi hormonalnej mogą zwiększać ryzyko niepowodzeń implantacji. W tym kontekście sam fakt, że samica po locie kosmicznym była zdolna do zajścia w ciążę i donoszenia jej na Ziemi, stanowi argument przeciwko tezie o nieuchronnym i natychmiastowym upośledzeniu funkcji rozrodczych po krótkiej ekspozycji orbitalnej.
Warto też pamiętać o tym, że w populacji myszy laboratoryjnych straty w miotach nie są zjawiskiem rzadkim, a przeżywalność potomstwa zależy od czynników środowiskowych, takich jak stres i warunki utrzymania. Informacja o tym, że przeżyło sześć z dziewięciu młodych, nie pozwala sama w sobie ocenić, czy wynik jest gorszy, lepszy czy typowy dla danej linii zwierząt i warunków hodowlanych. Wartościowe naukowo byłoby porównanie z kontrolą prowadzoną równolegle na Ziemi, w identycznych warunkach transportu i opieki, ale bez ekspozycji orbitalnej. Bez tego łatwo o nadinterpretację pojedynczego zdarzenia jako potwierdzenia lub obalenia hipotezy o wpływie lotu kosmicznego na płodność. Opisany przypadek nie rozstrzyga więc kwestii rozrodu w mikrograwitacji. Pokazuje jedynie, że krótka ekspozycja na warunki orbitalne nie musi automatycznie przekreślać późniejszej zdolności do zajścia w ciążę i jej donoszenia na Ziemi. Odpowiedź na pytanie, czy ssaki mogą przejść pełny cykl rozrodczy poza Ziemią, pozostaje otwarta.

KOMENTARZE