Kontekstem w tej dyskusji jest European Health Data Space, czyli unijne rozporządzenie ustanawiające wspólną przestrzeń danych zdrowotnych. EHDS zostało opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE 5 marca 2025 r. i weszło w życie 26 marca 2025 r. Regulacja ma uporządkować zarówno pierwotne wykorzystanie danych zdrowotnych, czyli ich użycie w opiece nad pacjentem, jak i wtórne wykorzystanie danych do badań, innowacji, polityki zdrowotnej i działań regulacyjnych. Oznacza to, jak mówił Łobodziec, że cyfryzacja ochrony zdrowia przestaje być wyłącznie kwestią wdrożenia pojedynczego systemu w danym szpitalu. Coraz większe znaczenie mają: standardy wymiany danych, możliwość migracji informacji między systemami, bezpieczeństwo dostępu, zgodność z europejskim formatem wymiany dokumentacji medycznej oraz zdolność placówek do pracy w środowisku wielu połączonych narzędzi. Komisja Europejska wskazuje, że od marca 2029 r. mają zacząć obowiązywać m.in. zasady dotyczące wymiany pierwszych priorytetowych kategorii danych zdrowotnych, takich jak podsumowania danych medycznych pacjenta oraz e-recepty i e-dyspensacje. Od 2031 r. zakres ma objąć kolejne kategorie, w tym wyniki badań laboratoryjnych, obrazy medyczne i wypisy szpitalne.
W tym miejscu pojawia się problem systemów HIS (Hospital Information System, czyli szpitalnego systemu informatycznego). W wielu placówkach szpitalny system informatyczny pełni funkcję centralnego środowiska pracy, ale jego architektura bywa zamknięta lub silnie zależna od jednego dostawcy. Taki model ogranicza możliwość szybkiego podłączania nowych narzędzi, w tym rozwiązań AI, modułów analitycznych, aplikacji wspierających ścieżkę pacjenta czy zewnętrznych systemów laboratoryjnych. Teoretycznie szpital może kupić nową technologię, ale praktycznie jej wdrożenie zależy od integracji, kosztów dodatkowych, zgód dostawcy i dostępności interfejsów. Najciekawszy element tej rozmowy dotyczy jednak nie samej AI, ale infrastruktury potrzebnej do jej działania. Systemy wspierające analizę wyników, triaż, dokumentację medyczną czy organizację ruchu pacjentów wymagają dobrze uporządkowanych danych oraz możliwości ich bezpiecznej wymiany między różnymi narzędziami. – Bez interoperacyjności AI pozostaje dodatkiem działającym obok systemu, a nie częścią procesu klinicznego lub administracyjnego. EHDS wzmacnia więc pytanie, które dotąd często było techniczne: kto faktycznie kontroluje dane i możliwość integracji w szpitalu – placówka czy dostawca zamkniętego systemu? – pyta Łobodziec. Wątek TCO, czyli całkowitego kosztu posiadania, jest tu równie istotny jak sama cena licencji. Model oparty na zamkniętym systemie może wydawać się prostszy na etapie zakupu, ale koszty pojawiają się później: przy integracjach, zmianach organizacyjnych, migracji danych, rozbudowie funkcji i podłączaniu kolejnych narzędzi. Model bardziej otwarty wymaga natomiast silniejszych kompetencji technicznych po stronie szpitala, precyzyjnych umów, kontroli cyberbezpieczeństwa i jasnej odpowiedzialności za utrzymanie systemu.
Prezentacja na MEDmeetsTECH pokazuje, że EHDS będzie wpływać nie tylko na regulatorów i producentów oprogramowania, ale również codzienne decyzje zarządcze szpitali. Placówki będą musiały oceniać systemy informatyczne nie tylko przez pryzmat funkcji widocznych dla użytkownika, lecz także możliwość wymiany danych, integracji z innymi narzędziami i przygotowania do europejskich wymogów. W tym sensie pytanie, „czy szpital może wybierać technologię, a nie dostawcę?” staje się jednym z priorytetów nadchodzącej fazy cyfryzacji ochrony zdrowia.

KOMENTARZE