Co dokładnie kryje się pod terminem „manualna plastyka twarzy”? Jakie techniki ona obejmuje?
Manualna plastyka twarzy to moja autorska, holistyczna terapia estetyczna – dużo więcej niż „ładny masaż twarzy”. To praca z twarzą, szyją, dekoltem, ale też całym ciałem: postawą, oddechem, nawykami ruchowymi. Interesuje mnie nie tylko to, jak twarz wygląda, ale dlaczego wygląda właśnie tak – jakie napięcia, przeciążenia czy wzorce dnia codziennego za tym stoją.
W praktyce łączę kilka metod:
- techniki manualne i powięziowe – głęboką, ale uważną pracę z napięciami mięśni i powięzi,
- elementy masażu transbukkalnego – czyli pracę „od środka”, przez jamę ustną, na mięśniach,
- osteoplastykę – delikatne techniki wspierające układ kostno-mięśniowy,
- terapię oddechową – przywracanie prawidłowego toru oddychania,
- ćwiczenia aktywne i bierne – włączające ciało w proces regeneracji,
- automasaż i ćwiczenia twarzy – do samodzielnej praktyki w domu.
Do jakich zastosowań najczęściej wykorzystywany jest ten rodzaj terapii?
Najczęściej zgłaszają się do mnie osoby, które:
- widzą u siebie utratę jędrności i „opadanie” owalu twarzy,
- mają wrażenie, że twarz wygląda na zmęczoną,
- czują dużo napięć w twarzy, szyi, karku i całym ciele,
- żyją w dużym stresie, źle śpią, mają kłopot z „wyłączeniem głowy”,
- szukają naturalnej alternatywy dla inwazyjnych zabiegów anti-aging.
Manualna plastyka twarzy jest więc jednocześnie wsparciem estetycznym (lifting, poprawa owalu, redukcja zmarszczek) i terapeutycznym (pomaga uwolnić nagromadzone napięcia, lepiej oddychać, poczuć ciało lżejsze i spokojniejsze).
Jak działa manualna plastyka twarzy na nasze ciało i układ nerwowy? Czy masaż twarzy może pomagać w obniżeniu stresu i napięcia emocjonalnego?
Twarz to nie jest „oderwana część ciała” – jest gęsto połączona z powięzią, mięśniami, układem nerwowym i oddechem – całym ciałem. Kiedy pracujemy manualnie na tkankach, wysyłamy do układu nerwowego bardzo wyraźny sygnał – „możesz się rozluźnić, odpuścić, jesteś bezpieczna”.
Podczas sesji:
- uwalniamy napięcia z mięśni twarzy, ciała i powięzi,
- usprawniamy przepływ krwi i limfy (mniej obrzęków, uczucie „lekkości”, wsparcie regeneracji organizmu),
- wyciszamy układ współczulny (tryb „walki i ucieczki”) i wspieramy układ przywspółczulny (ten odpowiedzialny za regenerację i odpoczynek).
Obserwuję, że bardzo wiele kobiet wychodzi z gabinetu nie tylko z „lżejszą” twarzą, ale też poczuciem głębokiego spokoju – często mówią: „pierwszy raz od dawna naprawdę poczułam, że moje ciało się rozluźniło, a głowa odpuściła”.
Jakie codzienne dolegliwości najczęściej udaje się złagodzić dzięki technikom pracy z twarzą? Czy regularne sesje mogą poprawić np. jakość snu lub odpoczynku?
Najczęstsze dolegliwości, z którymi pracuję, to:
- napięcie w okolicy żuchwy, skroni, czoła, karku,
- bóle głowy o podłożu napięciowym,
- uczucie ciężkiej twarzy,
- obrzęki,
- ogólne przebodźcowanie i trudność w wyciszeniu się wieczorem.
Dzięki pracy na tkankach i oddechu ciało łatwiej „przełącza się” w tryb regeneracji – pacjentki często zgłaszają po serii zabiegów: łatwiejsze zasypianie, głębszy sen, poczucie lepszego odpoczynku po nocy. To naturalny efekt wyciszenia układu nerwowego i redukcji przewlekłego napięcia.
Czy takie praktyki mogą pomagać w łagodzeniu migren i napięciowych bólów głowy oraz redukować napięcie w innych partiach ciała?
Tak – oczywiście nie zastępuje to diagnostyki lekarskiej, ale w przypadku napięciowych bólów głowy manualna praca z twarzą, szyją i karkiem potrafi przynieść dużą ulgę.
Podczas sesji:
- rozluźniam mięśnie żucia, skroni, karku i obręczy barkowej,
- pracuję z powięzią, która łączy głowę z resztą ciała,
- włączam oddech, żeby ciało „dokończyło” proces rozluźniania.
Często okazuje się, że ból głowy nie „rodzi się” tylko w głowie – jego źródłem bywa długotrwałe napinanie barków, zaciskanie szczęk czy płytki oddech. Kiedy ciało zaczyna pracować bardziej harmonijnie, napięcie w innych partiach także się zmniejsza.
Jakie korzyści z manualnej terapii twarzy odczuwają pacjenci, którzy mają problemy z bruksizmem lub zgrzytaniem zębami?
U osób z bruksizmem zazwyczaj widzimy bardzo duże napięcie w obrębie żuchwy, skroni, karku i szyi – twarz jest przemęczona, a mięśnie żucia przepracowane.
Manualna plastyka twarzy pomaga im:
- rozluźnić przeciążone mięśnie żucia (także od wewnątrz jamy ustnej, przy pracy transbukkalnej),
- zmniejszyć uczucie sztywności w żuchwie,
- ograniczyć częstotliwość napięciowych bólów głowy,
- poprawić świadomość własnych nawyków – np. zaciskania zębów w ciągu dnia, niewłaściwej pozycji głowy i ciała, braku ruchu i aktywności fizycznej, rozregulowanego „zegara dobowego” organizmu.
Zawsze podkreślam, że to wsparcie, a nie zamiennik konsultacji stomatologicznej czy leczenia ortodontycznego, ale w połączeniu z nimi efekty potrafią być bardzo odczuwalne.
Jak wygląda typowa sesja manualnej plastyki twarzy w zależności od oczekiwanych rezultatów?
Każdą sesję zaczynam od rozmowy i obserwacji – pytam o styl życia, charakter pracy, poziom stresu, nawyki (np. spanie na jednym boku, pracę przy komputerze), wcześniejsze urazy czy zabiegi estetyczne. Patrzę na postawę, sposób oddychania, ustawienie głowy i barków – to wszystko wpływa na rysy twarzy.
Potem przechodzimy do części manualnej. W zależności od celu:
- jeśli priorytetem jest odmłodzenie – więcej pracuję z twarzą, żuchwą, szyją, dekoltem, włączam osteoplastykę i techniki modelujące,
- jeśli głównym problemem są napięcia i stres – skupiam się na powięzi, rozluźnianiu mięśni, pracy oddechowej i układu nerwowego, włączam techniki osteokorekcyjne,
- przy bólach głowy, bruksizmie – więcej uwagi kieruję na mięśnie żucia, skronie, kark, głęboką pracę transbukkalną i osteokorekcję.
Na koniec dobieram proste ćwiczenia, automasaż, ruch czy mini-rytuał, który pacjentka może wykonywać w domu. Całość trwa ok. 120 minut – to świadomie zaplanowany czas, żeby ciało zdążyło „wejść” w rozluźnienie, a nie tylko „zaliczyć masaż”.
Czy terapia manualna może poprawić wygląd skóry i owal twarzy, nawet jeśli te efekty nie są jej głównym celem?
Tak, bardzo często tak właśnie się dzieje. Nawet jeśli pacjentka przychodzi głównie „po spokój” i ulgę w napięciu, twarz po sesji wygląda inaczej:
- owal staje się bardziej wyraźny,
- rysy twarzy stają się łagodniejsze,
- policzki lekko się unoszą,
- zmarszczki mimiczne się redukują,
- cera jest lepiej dotleniona, odżywiona, wyrównuje się koloryt,
- obrzęki wyraźnie się zmniejszają.
To efekt naturalnego liftingu tkanek, poprawy krążenia i zmniejszenia napięcia, które „rzeźbi” nam twarz na co dzień. Dla mnie ten aspekt estetyczny jest pięknym „skutkiem ubocznym” głębszej pracy z ciałem i układem nerwowym.
Jakie rady dałaby Pani osobom, które chcą spróbować takich technik po raz pierwszy?
Przede wszystkim – nie musisz się do tego przygotowywać. Wystarczy, że przyjdziesz w wygodnym ubraniu i z otwartością na doświadczenie. Resztą zajmiemy się razem.
Z praktycznych wskazówek:
- Poinformuj o wszystkich ważnych kwestiach zdrowotnych (nadciśnieniu, zabiegach estetycznych, stanie skóry, zębów).
- Jeśli przyjmujesz leki lub jesteś świeżo po zabiegach, powiedz o tym, abym mogła dobrać bezpieczną formę terapii.
- Pozwól sobie na to, żeby nic nie musieć w czasie sesji – nie kontrolować, nie pomagać, po prostu być i odczuwać.
Jeśli ktoś chce zacząć łagodniej, często proponuję najpierw inną formę pracy z twarzą, mniej celowaną, ale jednak w pełni regenerującą sesję masażu, a dopiero później przechodzimy do głębszej manualnej plastyki. Nie chcemy stresować ciała, jeśli musi się przyzwyczaić do dotyku i jego formy – idziemy za nim w sposób, który czuje i w tempie, jakiego potrzebuje.
Co daje Pani najwięcej satysfakcji zawodowej?
Najbardziej poruszające są dla mnie te momenty, kiedy pacjentka po sesji patrzy w lustro i mówi: „To nadal ja – tylko bardziej wypoczęta, spokojniejsza, jakbym wróciła do siebie”. Kocham tę pracę, bo łączy anatomię, fizjoterapię, manualne techniki odmładzania, jogę twarzy i pracę z emocjami – wszystko to, co jest mi bliskie. Największą satysfakcję daje mi jednak to, że kobiety wychodzą z gabinetu nie tylko z piękniejszą twarzą, lecz także większą czułością do siebie, ze zrozumieniem, że ich ciało nie jest problemem do naprawienia, tylko domem, o który warto dbać.
--
Sandrine Sterczewska-Plebanik – masażystka, fizjoterapeutka i instruktorka jogi twarzy. Od prawie 10 lat prowadzi gabinet w Częstochowie, gdzie tworzy holistyczne terapie manualne dopasowane do potrzeb każdej twarzy. Łączy pracę z ciałem, twarzą, układem nerwowym i emocjami. Wspiera kobiety w naturalnej przemianie, budowaniu samoakceptacji i odzyskiwaniu wewnętrznej harmonii. Na swoim profilu na Instagramie dzieli się wskazówkami i praktycznym podejściem do automasażu, inspirując kobiety do codziennej troski o siebie.

KOMENTARZE