Czerwcowy kongres Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (American Society of Clinical Oncology) jest co roku największym i najbardziej prestiżowym na świecie wydarzeniem w dziedzinie onkologii. W tym roku zaprezentowano na nim m.in. aktualizację badania klinicznego o akronimie CROWN, które dotyczy specyficznej grupy chorych na zaawansowanego lub przerzutowego niedrobnokomórkowego (NDRP) raka płuca z rearanżacją genu ALK.
Jak przypomina w rozmowie z PAP prof. Dariusz M. Kowalski, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca, w badaniu rozpoczętym siedem lat temu nieleczonych wcześniej pacjentów przydzielono losowo albo do grupy, która otrzymywała inhibitor ALK trzeciej generacji, tj. lorlatynib, albo do grupy leczonej inhibitorem ALK pierwszej generacji – kryzotynibem. W badaniu uczestniczyły m.in. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Klinika Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie. – Na ASCO przedstawiono wyniki już siedmioletniej obserwacji, co w przypadku niedrobnokomórkowego raka płuca w stadium rozsiewu jest wręcz spektakularne. Trzeba pamiętać, że przed laty, gdy stosowaliśmy w tej grupie tylko chemioterapię, odsetek przeżyć jednorocznych wynosił maksymalnie 20%. Nie mieliśmy chorych, którzy przeżywali dwa, trzy czy cztery lata, a tu mówimy o przeżyciach siedmioletnich – zaznacza onkolog.
Okazało się, że po siedmiu latach aż 55% pacjentów otrzymujących inhibitor ALK trzeciej generacji żyje bez progresji choroby, podczas gdy w grupie otrzymującej lek pierwszej generacji odsetek ten wynosi 3%. – To bardzo ważne wyniki, bo trzeba pamiętać, że to jest specyficzna populacja chorych – głównie są to ludzie młodzi, często kobiety i przeważnie osoby niepalące papierosów – dodaje prof. Jacek Jassem z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek korespondent Polskiej Akademii Nauk, który uczestniczył w badaniu CROWN i jest współautorem kilku prac naukowych na jego temat. Specjalista podkreśla, że niedrobnokomórkowy rak płuca z rearanżacją ALK nie jest częsty – stanowi 3-5% wszystkich raków niedrobnokomórkowych. – W związku z tym już samo zorganizowanie tego badania i zebranie tak dużej liczby chorych było dużym sukcesem. Pojawienie się kryzotynibu kilkanaście lat temu uznawaliśmy za duże osiągnięcie, ponieważ był on znacznie skuteczniejszy niż chemioterapia. W kolejnych latach do praktyki klinicznej weszły leki drugiej generacji, które jeszcze bardziej poprawiły rezultaty. Wyniki przedstawione podczas kongresu ASCO były jednak zadziwiające – twierdzi prof. Jassem. Onkolog uważa przy tym, że choć nie ma badań bezpośrednio porównujących lorlatynib z inhibitorami ALK drugiej generacji, analizy pośrednie wskazują, że jest to obecnie najskuteczniejszy lek w tej grupie.
Prof. Kowalski zdradza, że niedrobnokomórkowy rak płuca z rearanżacją ALK ma dużą skłonność do szybkiego tworzenia przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego, głównie do mózgu. W momencie rozpoznania choroby 30–40% chorych ma przerzuty do ośrodkowego układu nerwowego, a w okresie leczenia odsetek ten wzrasta do niemal 70%. – Lorlatynib świetnie penetruje do środkowego układu nerwowego, dlatego w sposób szczególny obniża to ryzyko – dopowiada prof. Kowalski. Lorlatynib 30 razy bardziej redukował ryzyko przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego niż kryzotynib. U pacjentów, którzy już na początku leczenia mieli przerzuty do ośrodkowego układu nerwowego i byli leczeni lorlatynibem, ryzyko ich progresji było o 94% mniejsze niż u pacjentów leczonych kryzotynibem. Po pierwszych 30 miesiącach leczenia nie obserwowano nowych przypadków progresji w mózgu. – Oczywiście, jak każdy lek, lorlatynib nie jest pozbawiony działań niepożądanych. Dotyczą one głównie gospodarki lipidowej, jak np. hipercholesterolemia czy triglicerydemia. Znamiennie częściej występują też u pacjentów obrzęki obwodowe czy zwiększenie masy ciała, a ze względu na penetrację do ośrodkowego układu nerwowego istnieje również większe ryzyko zaburzeń poznawczych – wymienia prof. Kowalski.
Według prof. Jassema w większości przypadków leczenie to nie wyłącza pacjenta z normalnego życia. – Pacjenci cały czas przyjmują lek w postaci tabletek, nie wymagają więc hospitalizacji i jedynie okresowo zgłaszają się na kontrole. Mogą prowadzić normalne życie – pracują, realizują swoje role rodzinne, zawodowe i społeczne – akcentuje specjalista. Ocenia, że w tym przypadku choroba nowotworowa staje się w praktyce chorobą przewlekłą, podobnie jak cukrzyca czy nadciśnienie tętnicze. – Jeśli ponad połowa pacjentów przez siedem lat pozostaje bez progresji choroby, to wielu z nich będzie żyło znacznie dłużej i niekoniecznie umrą z powodu raka – tłumaczy onkolog.
Prof. Kowalski przestrzega, że obecnie nie ma mowy o nowoczesnym leczeniu chorych na raka płuca bez diagnostyki molekularnej oraz stosowania leków immunokompetentnych i leków ukierunkowanych molekularnie. – Oczywiście strategie terapeutyczne są różne, czasami te leki wymagają połączenia z chemioterapią, ale to one głównie odpowiadają za sukces terapeutyczny, którego jesteśmy świadkami – komentuje onkolog. Kolejnym dowodem na skuteczność terapii celowanych w raku płuca, zaprezentowanym podczas kongresu ASCO, było badanie przeprowadzone w grupie chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca z rearanżacją genu RET. Pacjenci otrzymywali przez trzy lata inhibitor szlaku RET – selperkatynib – jako leczenie uzupełniające po radykalnym leczeniu chirurgicznym lub radioterapii (ok. 90% uczestników badania było wcześniej operowanych). – W grupie chorych otrzymujących selperkatynib ryzyko nawrotu choroby było mniejsze o ponad 80% w porównaniu z placebo – donosi prof. Kowalski. Jak podsumowuje, wynik ten jest spójny z rezultatami badań dotyczących innych leków ukierunkowanych molekularnie stosowanych w leczeniu radykalnym.
Autorka: Joanna Morga (PAP), źródło: serwis Nauka w Polsce

KOMENTARZE