Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
„Tchniemy nowego ducha w polską naukę” – wywiad z Pawłem Kurantem, dyrektorem programu Wirtualny Instytut Badawczy

Ustawą z 4 kwietnia 2019 r. o wspieraniu działalności naukowej z Funduszu Polskiej Nauki ustanowiono Wirtualny Instytut Badawczy, stanowiący formę organizacji pracy wyselekcjonowanych, konkurencyjnych na poziomie międzynarodowym zespołów badawczych, prowadzących działalność naukową o wysokim potencjale zastosowań społeczno-gospodarczych. Już jesienią tego roku Polski Ośrodek Rozwoju Technologii (PORT) z siedzibą we Wrocławiu, który jest częścią Sieci Badawczej ŁUKASIEWICZ, planuje uruchomić pierwszy konkurs dla zespołów naukowych, których celem będzie opracowanie nowatorskich rozwiązań z zakresu biotechnologii medycznej i onkologii. O szczegółach dotyczących programu i możliwościach, jakie daje on polskim zespołom badawczym, opowiada Paweł Kurant, dyrektor programu.

 

Do kogo adresowany jest WIB?

Program WIB adresowany jest przede wszystkim do polskiego środowiska naukowego. Zakładamy, że ten program ma być dla najlepszych z najlepszych. Wybierzemy do 10 zespołów badawczych. Może być ich mniej niż 10, ale nie więcej. Finansowanie badań naukowych może trwać nawet 10 lat. Oczywiście, będziemy brać pod uwagę efektywność tego procesu. Im szybciej pojawią się efekty prac, im szybciej będzie można je zacząć komercjalizować, tym lepiej. Jeśli jednak dane zadanie badawcze będzie wymagało poświęcenia więcej czasu, 10-letnie finansowanie jest także możliwe. Środki, które przewidziano na finansowanie projektów, to 450 mln zł. Nie jest to jednak prosty, arytmetyczny podział: 450 mln zł na 10 zespołów, czyli po 45 mln zł. Wysokość środków finansowych przyznanych z programu WIB będzie odpowiadała celom badań naukowych zaprojektowanych przez zespoły badawcze. Chcemy, żeby kryteria, które są zapisane w ustawie, były kryteriami, które faktycznie pozwolą na wybranie tych najlepszych i najbardziej perspektywicznych pomysłów. Oczywiście w badaniach naukowych jest często tak, że jakiś rezultat jest wynikiem przypadku albo podejmowania wielu prób. Chcemy jednak, żeby naukowcy byli świadomi celu, do którego dążą, obszaru, w jakim będą prowadzić swoje badania, no i też – co dla nas istotne – aby zaprojektowany harmonogram badań umożliwiał nam kontrolę oraz podjęcie decyzji, czy kontynuujemy finansowanie, ponieważ projekt w dalszym ciągu realizuje swoje pierwotne założenia, czy też należy wprowadzić jakieś modyfikacje.

Podmiotem zarządzającym programu WIB jest Polski Ośrodek Rozwoju Technologii z Wrocławia, który wchodzi w skład sieci ŁUKASIEWICZ, skupiającej 38 różnych naukowych instytutów z Polski. PORT na co dzień zajmuje się biotechnologią i inżynierią materiałową, dlatego też został wytypowany przez ministra jako podmiot zarządzający.

 

Czyli mamy zespół badawczy, który zgłasza się z konkretnym projektem. Mówi: „Chcemy być jednym z 10 najlepszych zespołów, dajcie nam pieniądze”. Co dzieje się dalej?

Tutaj mechanizm będzie podobny do innych tego typu programów. Będzie otwarty konkurs, będzie czas na to, żeby złożyć projekt. Przewidujemy, że naukowcy na przygotowanie wniosku otrzymają dwa miesiące. Obecnie, we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz ekspertami zewnętrznymi, pracujemy intensywnie nad dokumentacją. Według przyjętych założeń konkurs zostanie ogłoszony jeszcze w tym roku. Natomiast decyzja o dokładnej dacie należy do Ministerstwa. Najpierw planujemy przeprowadzenie akcji informacyjnej, doradczej, potem będzie czas na składanie projektów, które będą podlegać ocenie formalnej i merytorycznej. Najlepiej ocenione zespoły otrzymają finansowanie ze środków programu.

Ważne jest też to, co odróżnia WIB od innych mechanizmów. Chodzi o umożliwienie formowania tzw. rozproszonych zespołów badawczych. Naukowcy mogą pochodzić z różnych jednostek. Oczywiście mogą też zgłosić zespół utworzony w ramach jednej instytucji. Stworzenie zespołu badawczego z różnych jednostek może jednak wskazywać na zwiększony potencjał zespołu.

 

Czy zespoły badawcze będą musiały wnieść wkład własny w projekt?

Nie. Zakładamy długoletnie, spokojne finansowanie na bardzo dobrych i atrakcyjnych – jak na polskie warunki – stawkach dla naukowców. Chcemy, by stawki te umożliwiały naukowcom skupienie się na danym zadaniu badawczym, tak by nie musieli oni szukać dodatkowych zajęć. Co ważne, zespół badawczy będzie czerpał korzyści z komercjalizacji efektów swoich prac. Bardzo ważna jest tu rola PORT-u. To właśnie PORT będzie zbierał własność intelektualną wytworzoną przez zespoły badawcze. Daje nam to pewną przewagę w procesie komercjalizacji, bo własność intelektualna będzie zgromadzona w jednym miejscu. Dzięki temu efektywność komercjalizacji może wzrosnąć.

Finansowanie, które oferujemy, jest 100-procentowe i ma formę prefinansowania. Wydatki będą oczywiście podlegały kontroli. Co do zasady, będziemy skupiać się na wydatkach związanych z pracą naukowców, ograniczając tylko do bardzo uzasadnionych przypadków zakup infrastruktury do prowadzenia badań. Chcemy raczej korzystać z tej, która już istnieje.

 

Czy wiemy już, jaki to będzie udział procentowy?

W tym momencie jeszcze nie, trwają konsultacje. W ramach WIB-u chcemy pokazać, że naukowcy są dla nas bardzo ważni. Nie możemy jednak zapominać, że pracują oni w (także ważnych dla nas) jednostkach naukowych. Mamy różne koncepcje i pomysły, jak podzielić te środki, żeby każda ze stron czuła, że powinna się odpowiednio zaangażować w to, żeby taki zespół zgłosić do konkursu i mógł on z powodzeniem zrealizować swój projekt.

 

Szukacie Państwo zespołów naukowych, które zaprezentują nowatorski pomysł wart finansowania. Czy projekty, które przygotują naukowcy, mają ograniczać się do konkretnych dziedzin?

WIB to forma pracy zespołów badawczych na najwyższym światowym poziomie. Co do zasady może on być realizowany w różnych dziedzinach nauki. Jednak Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, uznając społeczną wagę problemu biotechnologii medycznej – onkologii, zadecydowało, aby w pierwszej kolejności środki przeznaczone na WIB wykorzystać właśnie w tych dziedzinach. Teraz to jest nasza odpowiedzialna rola, aby tak skonstruować program, żeby okazał się on efektywny. To pozwoli pomyśleć o WIB-ach w innych dziedzinach nauki.

Natomiast, jeśli chodzi o samą treść projektów, z jednej strony będzie możliwa realizacja wszystkich rodzajów badań, z drugiej – trzeba pamiętać, że głównym celem programu jest komercjalizacja wyników prac. Badania podstawowe mają niski potencjał komercjalizacyjny. Oczywiście umożliwiamy ich przeprowadzenie, ale zespół musi wykazać, że takie działanie ma potencjał. Na badania kliniczne i przedkliniczne może nie wystarczyć środków w budżecie, jaki mamy, choć też nie możemy ich wykluczyć. Jeśli jakiś zespół badawczy będzie chciał podjąć tego rodzaju badania, nie zamykamy mu drogi.

W regulaminie zostanie określony przykładowy katalog działań. Efektem prac może być np. produkt medyczny, urządzenie, terapia. Ważny jest tu wysoki potencjał gospodarczy i społeczny rozwiązania. Dostęp do konkursu mają tylko podmioty zarejestrowane w Polsce. Choć zespół nie musi składać się wyłącznie z polskich naukowców, muszą być oni zatrudnieni w polskiej jednostce naukowej.

 

Mamy do podziału 450 mln zł. Projekty mogą trwać do 10 lat. Jakie są perspektywy na ogłaszanie kolejnych – poza jesienną edycją – konkursów?

Na razie organizujemy konkursy do momentu wyczerpania wspomnianych środków. Może okazać się, że w pierwszym konkursie zostanie złożonych np. 30 projektów. Wyłonimy spośród nich wspomnianych 10, a one skonsumują całą kwotę. Jeśli zaś środki nie zostaną wykorzystane, podmiot zarządzający zdecyduje o otwarciu kolejnego konkursu, aż do momentu wyczerpania środków. To, czy i jak WIB będzie wdrażany w dalszej perspektywie czasowej, będzie zależało od MNiSW oraz od raportowanych przez PORT efektów prac zespołów badawczych. Na pewno jest to innowacyjny, nowatorski w swoim podejściu i niecodzienny sposób finansowania nauki. Muszę powiedzieć, że dostajemy od środowiska lekarskiego i naukowców informacje, że WIB może uwolnić nowe potencjały w środowisku naukowym. Może też wskazać nowe trendy w nauce.

 

Adresatami komunikatów dot. WIB-u są naukowcy, społeczeństwo oraz eksperci. Jaką rolę będą odgrywać ci ostatni w całym programie?

Żeby ocenić tak złożone projekty i ich potencjał komercjalizacyjny, potrzebujemy mieć ekspertów, którzy będą tej oceny dokonywać. Chodzi o sprawdzenie projektu w dwóch obszarach: pod kątem naukowo-badawczym oraz potencjału społeczno-gospodarczego. Będziemy mieć ekspertów, których zadaniem będzie ocena potencjału lidera, doboru członków zespołu badawczego, których lider zaproponował, a także potencjału projektu w zakresie komercjalizacji.

 

Zastanawiająca jest jednak jedna kwestia. Mianowicie – na ile instytucje naukowe są gotowe na funkcjonowanie w takim nowym środowisku. Czy bez problemu „wypuszczą” swoich naukowców do pracy nad projektami w ramach WIB-u? Domyślam się, że takie projekty będą konsumować większość ich zawodowego czasu…

Tak jak wspominałem, my chcemy najlepszych z najlepszych. A ci najlepsi – trzeba to przyznać – pracują już przy bardzo istotnych i kluczowych projektach. Dlatego chcemy, aby naukowcy angażowali się w możliwie największym zakresie swojego czasu pracy w działania WIB-u, jednak pozostawiamy im  przestrzeń, by mogli zajmować się jeszcze innymi rzeczami. Oczywiście wyznaczymy pewne minimum zaangażowania czasowego w zależności od pozycji w zespole.

 

A co, jeśli projekt nie wypali?

Jeśli inwestujemy w badania naukowe, musimy wiedzieć, że one mogą finalnie nie zrealizować wyznaczonych celów. Zawsze może być tak, że jakiś zespół badawczy, z takich czy innych względów, nie będzie sprawnie zarządzany. Wtedy my, przez towarzyszenie zespołowi, kontrolę poprawnej realizacji harmonogramu, będziemy sprawdzać, czy dany projekt realizuje to, na co się umówiliśmy. Zakładamy alertowanie, wstrzymanie finansowania czy jego zakończenie przed planowanym terminem. Jest jeszcze jedna ważna kwestia. Liczymy się z tym, że może nastąpić taka sytuacja, kiedy zespół badawczy w ramach WIB-u nieświadomie będzie w tym samym czasie pracował nad czymś, co opracowują już inni naukowcy. Może się zatem okazać, że za 2-3 lata, to, do czego mieli dojść nasi naukowcy, już istnieje. I to jest powód, żeby prace w ramach danego zespołu badawczego zakończyć. Będzie to wymagało trudnych i odpowiedzialnych decyzji. Chcielibyśmy, żeby one zawsze były podejmowane w zgodzie i ze zrozumieniem po obu stronach.

Ale wróćmy do pozytywów. Z jednej strony mamy biotechnologię medyczną, z drugiej onkologię. Ustawodawca nieprzypadkowo wybiera taki zakres. To wskazanie na biotechnologię – dziedzinę, która sama w sobie jest już innowacyjna i wymaga innowacyjnego podejścia – daje możliwość realizacji ambitnych planów zespołów badawczych. Z drugiej strony onkologia wskazuje kierunek, w którym zadania badawcze czy biotechnologia medyczna mają się kierować. Ze społecznego punktu widzenia to niezwykle ważna dziedzina.

 

W jaki sposób efekty wypracowanych działań będą komercjalizowane? Czy jako kraj dysponujemy zasobami, które pozwolą na komercjalizację?

W programie przewidziano pulę środków, która wesprze działalność komercjalizacyjną. Bardzo ważne jest, żeby dobrze rozumieć, czym w tym przypadku jest komercjalizacja. PORT sam nie wprowadzi nic na rynek. My mamy tak zarządzać własnością intelektualną, by produkt stanowił pewną wartość na rynku i był sprzedawalny czy też nadawał się do opatentowania. Do tego oczywiście potrzebny jest czas i spokojne, przemyślane działania. My przyjmujemy taki model, gdzie własność intelektualna będzie skupiona w PORT. Dla rynku, w rozmowach z polskimi jednostkami naukowymi, problemem okazuje się często brak jasnej sytuacji co do własności intelektualnej konkretnych efektów prac naukowców. Ona jest rozproszona. Rynek nie wie, z kim rozmawiać lub jest zbyt duże ryzyko co do ilości podmiotów, które muszą wejść z własnością intelektualną do jakiegoś projektu. PORT ma być jej właścicielem, dzięki czemu kontrahent ma przy stole negocjacyjnym tylko wyłącznego dysponenta wypracowanej własności intelektualnej.

 

Cofnijmy się na chwilę do korzeni pomysłu. Kto był inicjatorem stworzenia WIB-u?

Pomysł na stworzenie Wirtualnego Instytutu Badawczego wyszedł od premiera Jarosława Gowina, który chcąc tchnąć nowego ducha w polską naukę, wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami, poszukuje możliwości uruchomienia tego dodatkowego potencjału. Trzeba pamiętać, że naukowcy pracują w jednostkach naukowych, które nie zawsze potrafią czy mogą wydobyć z nich największy potencjał. Chcemy, by naukowcy wyszli z pewnego skrępowania swojej rodzimej jednostki naukowej i popatrzyli szerzej na problem, którym chcą się zająć. Stąd pomysł rozproszonych zespołów badawczych. Chodzi o to, żeby dostrzec szerszą perspektywę związaną z badaniami, które do tej pory prowadzili i możliwościami, które dawała im jednostka naukowa. Ta szersza perspektywa pozwala wykiełkować pomysłom, z którymi do tej pory naukowcy – z różnych względów – nie mogli wyjść poza swoje bezpośrednie otoczenie.

Sama nazwa WIB-u sugeruje, że mamy tu do czynienia z czymś rozproszonym. Ta wirtualność ma  pokazywać brak osadzenia w jednym miejscu, możliwość pracowania na odległość, czyli bez przywiązania do konkretnej geograficznej lokalizacji. Polska nauka potrzebuje takich impulsów, które pozwolą na dostrzeżenie jej na arenie międzynarodowej. Liczymy na to, że zespoły WIB-owskie będą taką możliwość otwierały. Nie zakładamy, że WIB będzie dla nich od razu trampoliną po Nobla. Najważniejsze dla nas to dać naukowcom przestrzeń, możliwości, warunki. Cała reszta zależy już od ich pomysłów i kreatywności.

 

Czy taka forma finansowania zespołów naukowych to przyszłość polskiej nauki?

Miałem możliwość pracować przez kilkanaście lat przy projektach unijnych. Widziałem pierwszą i kolejne perspektywy finansowe. Myślę, że 15 lat temu także państwo polskie nie miało środków finansowych i możliwości, żeby przygotować taki program jak WIB. Razem ze środkami unijnymi pojawiło się również wsparcie dla nauki. Proszę zwrócić uwagę, w WIB-ie nie ma środków unijnych, nie ma zagranicznego finansowania. Patrząc obiektywnie, po 15 latach od wejścia Polski do Unii Europejskiej, jesteśmy w stanie wygospodarować z budżetu środki, które dają naukowcom szansę na długoletnie, spokojne finansowanie, na bardzo preferencyjnych warunkach. Nie mówimy im – Wydajcie najpierw swoje pieniądze, a my zrefundujemy je po drobiazgowej kontroli. Ufamy sobie nawzajem, wiemy, że wasza praca jest ważna i trzeba ją odpowiednio wynagrodzić. Jednocześnie dajemy wam komfort posiadania środków na koncie, żebyście mogli wykonać wszystko to, co sobie zaplanowaliście. Liczymy jednak na to, że podejdziecie do sprawy ambitnie i efektywnie. I dacie nam coś, co okaże się cenne dla światowej gospodarki, polskiej nauki, państwa i społeczeństwa.

KOMENTARZE
news

<Luty 2024>

pnwtśrczptsbnd
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
1
2
3
Newsletter