Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Santo 7.13.15, czyli co film ma wspólnego z GMO
Marta Łucka, 10.01.2014 , Tagi: Monsanto, gmo
Santo 7.13.15, czyli co film ma wspólnego z GMO
Monsanto jest międzynarodowym koncernem, który słynie między innymi z produkcji herbicydu o nazwie Roundup oraz modyfikowanych genetycznie nasion ziarna siewnego. Spółka ta wzbudza wiele kontrowersji oraz jest celem ataku przeciwników GMO i ruchów antyglobalistycznych. Co ma jednak wspólnego z filmem science fiction?

SANTO?

 

Jest rok 2045. Ziemia jest przeludniona, zaczyna brakować pożywienia. Rozwiązanie  proponuje globalny gigant SANTO tworzący modyfikowane genetycznie "super jedzenie", które ma wyżywić głodującą ludność. Okazuje się jednak, że ich twór powoduje nietolerancję  pokarmową, choroby autoimmunologiczne, a także niepłodność u ludzi. Następnie stała się rzecz jeszcze gorsza – pozwolono na modyfikacje genetyczne człowieka. SANTO otrzymało także prawa do DNA i ciała zmodyfikowanych osób. Przedstawiciel klasy pracującej, Max, przekonał żonę do poddania się modyfikacji genetycznej, aby mogła być płodna. Gdy rodzi się ich córka, okazuje się, że jest niepełnosprawna i SANTO odsyła ją do "obozu dekonstrukcyjnego". Zrozpaczona żona zostawia Maxa, który postanawia uratować życie innego dziecka odesłanego do tegoż obozu.

 

Jaki ma to związek z Monsanto? Ot, zwykły film science-fiction. Nie do końca. Sama już nazwa nawiązuje do nazwy korporacji, natomiast cyfry 07.13.15 są odpowiednikami  liter alfabetu: G, M oraz O.



Plakat promujący film Santo 7.13.15
 

Od czego się zaczęło?

 

Robert Everest, reżyser, założył kampanię na portalu Ingiegogo, który umożliwia  finansowanie społeczne. Każdy może przesłać pewną kwotę pieniędzy, aby wesprzeć projekt, który według niego jest tego warty. Pan Everest poprosił o pomoc w finansowaniu filmu science-fiction, który (jak możemy przeczytać już na samym początku opisu kampanii) ma przestrzec przed zagrożeniem, które wiąże się z GMO. Jego kampania odniosła bardzo duży sukces, trwała od lipca do października 2013, uplasowała się na 7 miejscu w kategorii „film” oraz udało się zebrać blisko ćwierć miliona dolarów. Kilka dni temu na portalu Vimeo został zamieszczony film, gdzie możemy obserwować postępy prac nad dziełem.

 

Ale czy jest w tym coś złego?

 

Pewną wątpliwość może wzbudzić motywacja reżysera do stworzenia filmu. W trailerze tłumaczy on,  że pomysł powstał, gdy dowiedział się o tym, że jego matka zachorowała na raka i zaczął poszukiwać przyczyn tego zjawiska. Podejrzenie padło wtedy na firmę Monstanto. Sam sposób prowadzenia kampanii na stronie Indiegogo jest dość stanowczy i nie pozostawia wątpliwości, co do przekonań autorów. Na stronie można było zakupić między innymi kubeczki, torby i koszulki z czerwonym, przekreślonym napisem "GMO". Ponadto, plakaty reklamujące film  mają prosty przekaz: GMO=śmierć. Głównymi sponsorami są osoby i firmy przeciwstawiające się Monstanto, GMO oraz zwolennicy rolnictwa ekologicznego. Jest to między innymi Tami Canal, organizatorka akcji March Against Monsanto (Marsz Przeciwko Monsanto), w którym według szacunków organizatorów wzięło udział ok. 2 mln osób w ponad 300 miastach na całym świecie (głównie w USA).

Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie w stworzeniu filmu o takiej tematyce, jednak łączy on Monsanto i GMO w jedno. Ta ogromna korporacja nie od dziś wzbudza sprzeciw wielu aktywistów na całym świecie ze względu na sprzedaż tak kontrowersyjnych produktów jak DDT, Agent Orange oraz PCBs. Innym problemem jest uogólnienie pojęcia GMO. Cały czas zapomina się, że to nie tylko modyfikowana genetycznie kukurydza MON lub inne rośliny GM. Są to różnego typu organizmy wykorzystywane codziennie w laboratoriach, czyli ściśle kontrolowanych warunkach, nie zaś uprawiane na polu. Przykładem może być chociażby insulina produkowana w modyfikowanych genetycznie systemach bakteryjnych, ratująca codziennie życie wielu osób.

 

Nie ma podanej dokładnej informacji, kiedy produkcja filmu zostanie zakończona, jednak miejmy nadzieję, że będzie on jedynie dobrą rozrywką w piątkowy wieczór i nie spowoduje, że hasło GMO zacznie kojarzyć się od tej pory z korporacyjnym gigantem oraz śmiercionośnym zagrożeniem.  

 

Źródła

Plakat pochodzi ze strony promującej film
http://santomovie.com/pages/?page_id=23

http://www.indiegogo.com/projects/santo-7-13-15-gmo-movie

KOMENTARZE
Newsletter