Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Kilka pytań do… dr Macieja Wieczorka
Kilka pytań do… dr Macieja Wieczorka
Wywiad nie do końca konwencjonalny z Maciejem Wieczorkiem, prezesem spółki Mabion S.A.

 

Jak to się stało, że inżynier produkcji, późniejszy analityk bankowy został doktorem biologii medycznej?

W początkach III RP nie miałem szans na pracę w wyuczonym zawodzie – inżyniera produkcji. Wówczas nikt nie potrzebował inżynierów tej specjalności. To pchnęło mnie w objęcia biznesu. Rozpocząłem pracę w BRE Banku, gdzie oceniałem projekty inwestycyjne, szacowałem ryzyko oraz zdobywałem pierwsze szlify na polu biznesowym. W tamtych czasach banki intensywnie inwestowały i były prężnie rozwijającym się sektorem. Zacząłem od raportowania, kontroli procesów decyzyjnych i zgłębienia tajników finansów. Później – w wieku 25 lat zostałem kimś w rodzaju dyrektora zarządzającego w Adamedzie. Trafiłem tam, ponieważ szukałem nowych wyzwań, których praca w banku mi już nie dostarczała. Jeden z klientów BRE banku, którym się zajmowałem działał w branży farmaceutycznej i miał kontakty między innymi z raczkującą firmą Adamed. Spotkałem się z założycielem spółki – dr. Adamkiewiczem i zaiskrzyło. On miał wizję, a ja energię, by do tej wizji dołożyć co nieco od siebie. Zafascynowała mnie ta branża i zacząłem się jej uczyć zarówno od strony biznesowej, jak i naukowej, aż wreszcie zrobiłem doktorat z medycyny.

 

Dziś Mabion, którym pan kieruje, celuje w rynek szacowany na 20 mld $, kończy budowę nowoczesnego Kompleksu Naukowo Badawczego, podpisał umowy z partnerami biznesowymi na rynkach nieregulowanych i rusza z badaniami klinicznymi pierwszego leku biopodobnego MabionCD20. A wszystko zaczęło się ponoć przy stoliku kawowym. Czy to prawda? Jak to było?

Mabion powstał w 2007 roku – początkowo rzeczywiście była to ambitna idea, ale bardzo szybko przeistoczyła się w realny, dobrze zarządzany projekt. Głównie dzięki kombinacji doświadczenia, odpowiedniego finansowania i odwagi we wdrażaniu innowacji. Cztery średniej wielkości firmy farmaceutyczne – Polfarmex, Celon Pharma, Genexo i IBSS Biomed – połączyły swój potencjał intelektualny, finansowy, organizacyjny i wspólnie podjęły decyzję o podjęciu ryzyka prac na lekami najnowszej generacji, które stanowią przyszłość rynku. Najpierw uwierzyli im inwestorzy na rynku New Connect. W 2010 roku z oferty prywatnej udało się pozyskać 23 mln zł. Z kolei z oferty publicznej, która miała miejsce przed debiutem na rynku głównym GPW – w marcu 2013 roku – spółka uzyskała 39 mln zł (brutto). Mabion wykorzystał też to, że Unia Europejska wspiera projekty biotechnologiczne. Do tej pory zdobyto w ten sposób 64 mln zł.

 

W Polsce panuje przekonanie, że bez miliardów w kieszeni nie da się niczego zdziałać w branży innowacyjnej farmacji i biotechnologii. Pan jest innego zdania i udowadnia, że może być inaczej. Czy czuje się pan czasem misjonarzem w polskie biobranży, łamiącym schematy myślenia?

Oczywiście, że się da. Mabion jest przykładem, że jeśli jest wiedza i determinacja, to pieniądze się znajdą. Małe i średnie przedsiębiorstwa coraz częściej udowadniają, że duzi gracze powinni się z nimi liczyć. Kluczem do sukcesu są bowiem – oprócz środków finansowych – wysoko wykwalifikowany, ambitny zespół badawczy oraz doświadczony zarząd i akcjonariusze. Nasza działalność badawczo-rozwojowa prowadzona jest przez specjalistów z obszaru biologii molekularnej, inżynierii genetycznej, biochemii, biotechnologii i farmacji. Natomiast członkowie zarządu i obecni akcjonariusze spółki posiadają dobre rozeznanie prawne i merytoryczne w zakresie organizacji sprzedaży szpitalnej oraz duże doświadczenie we wprowadzaniu i utrzymaniu preparatów farmaceutycznych na rynku. Zrywamy z typowym polskim myśleniem i myśleniem koncernów, że trzeba produkować jeden produkt biotechnologiczny w jednej fabryce i ponosić olbrzymie koszty. Wystarczy posprawdzać, jakie można wprowadzić innowacje technologiczne, by obniżyć koszty produkcji, a zarazem zwiększyć jej wydajność. Wtedy mamy więcej danego leku, może być tańszy i więcej osób może sobie pozwolić na nowoczesną terapię. Substancje do badań są do kupienia na całym świecie, a my mamy wcale nie gorszych naukowców, którzy wymyślają fantastyczne preparaty.

 

Co napędza pana do pracy?

Biotechnologia to nie tylko moja praca, ale także pasja. Świadomość tego, że jesteśmy jedyną w Polsce firmą, która pracuje nad lekami biopodobnymi i że możemy stać się realna konkurencją dla międzynarodowych koncernów farmaceutycznych to – obok poczucia, że robi się to w co się wierzy – niezastąpiona motywacja do podejmowania kolejnych wyzwań.

 

Jerzy Starak powiedział w zeszłym roku że dla dobra ojczyzny powinien pan wymyślić sposób na sklonowanie siebie. Myślał pan już o tym?

Na razie moją pasją jest biotechnologia. Jednak nie wykluczam, że zajmę się w przyszłości szerzej genetyką. Już dzisiaj genetyka decyduje o wyborze właściwego leku dla właściwego pacjenta. Jest podstawą spersonalizowanej medycyny a więc przyszłością medycyny.

 

Czy przy zarządzaniu dwiema firmami ma pan czas na jakieś hobby lub pasje?

Oczywiście. Dbam o to, by sprawiedliwie dzielić czas między pracę, rodzinę i hobby. Każdą wolną chwilę staram się spędzać z moimi bliskimi. Wszyscy lubimy aktywny wypoczynek, więc wspólne wyjazdy na narty i w góry stały się naszą rodzinną tradycją. Dodatkowo interesuje mnie wiele tematów z pogranicza historii, ekonomii i geografii. Takich jak np. rozwój różnych cywilizacji na przestrzeni tysięcy lat.

 

Czy ma pan w głowie kolejne przełomowe pomysły? Na przedsiębiorstwa, projekty, a może nowe leki?

Rozkręcam dwa farmaceutyczne startupy. Jeden z nich to spółka Action for Development of Research (ADR) pracująca nad nowym lekiem w terapii bólu. Ma on działać jak morfina, ale nie uzależniać.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Maciej Wieczorek jest absolwentem Politechniki Warszawskiej, studiów MBA prowadzonych przez Szkołę Główną Handlową i Uniwersytet Minnesoty oraz stypendystą programu naukowego UE TEMPUS na University New of Lisbon w Portugalii, na kierunku zarządzanie w przemyśle. Stopień doktora nauk medycznych w zakresie biologii medycznej uzyskał na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Karierę zawodową rozpoczął na początku lat dziewięćdziesiątych, w banku. Po dwóch latach zmienił branżę i został mniejszościowym współwłaścicielem, dyrektorem i wiceprezesem zarządu firmy Adamed, pierwszej polskiej firmy biotechnologicznej. W 2002 roku założył własną spółkę – Celon Pharmę. Po siedmiu latach działalności niewielkie przedsiębiorstwo stało się jedną z najszybciej rozwijających się firm na polskim rynku.

W 2007 roku z jego inicjatywy powstała spółka Mabion. Maciej Wieczorek wraz z przedstawicielami kilku średniej wielkości firm farmaceutycznych rozpoczęli prace nad lekami biopodobnymi najnowszej generacji. Obecnie Mabion staje się istotnym graczem w branży farmaceutycznej. W ciągu kilku lat posiadł kompetencję wytwarzania dowolnych leków biotechnologicznych od fazy projektowania, przez wybór platformy i technologii wytwarzania, aż do wyprodukowania gotowego leku.

Ponadto Maciej Wieczorek jest prezesem zarządu Novazil Therapeutics i Celon Services. Jest twórcą i współtwórcą kilkunastu zgłoszeń patentowych w zakresie klasycznych leków chemicznych oraz biotechnologicznych, a także autorem wdrożeń kilku najlepiej sprzedających się leków w Polsce.

 

KOMENTARZE
news

<Lipiec 2019>

pnwtśrczptsbnd
1
2
4
5
6
7
8
9
10
11
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3
4
Newsletter