Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Naturalne kosmetyki – coraz lepsze produkty młodych polskich marek
Naturalne kosmetyki – coraz lepsze produkty młodych polskich marek

Polacy nie tylko coraz bardziej doceniają kosmetyki naturalne – są świadomymi, wymagającymi klientami, poszukują wyjątkowych receptur stworzonych w małych manufakturach, w których powstają dopracowane, unikatowe receptury, a kosmetyki wytwarzane są ręcznie, w krótkich, ekskluzywnych partiach. 

 

 

 

Coraz szersza oferta pozwala dobrać produkty skrojone niemal na zamówienie specyficznych potrzeb każdego klienta, co przy obecnych coraz częstszych problemach na tle alergii czy zmian AZS-owych jest trendem, który w kolejnych latach spowoduje coraz większy udział tego segmentu w rynku produktów kosmetycznych. Ostatnie kilkanaście miesięcy to czas debiutu kilku polskich marek kosmetyków naturalnych. Nasza redakcja miała okazję przyjrzeć się bliżej produktom jednej z nich i po testach możemy stwierdzić:

Dzikie Łąki – dziko dobre!

Dzikie Łąki to maleńka manufaktura ze Śląska, która równie dobrze mogłaby się nazywać „Ucieczka z korpo”. Jej właścicielka od zawsze marzyła, żeby być na swoim i tworzyć. Los niestety nie był łaskawy i talentów manualnych poskąpił, zatem na zostanie florystką czy też wirtuozką decupage’u szans nie było. Zrządzenie losu sprawiło, że zainteresowała się kosmetykami naturalnymi i okazało się, że tworzyć i być artystką można w różnych dziedzinach, a w tej nasza bohaterka czuje się doskonale. Podążyła więc za wyzwaniem i kilka lat później, po gruntownym przeszkoleniu postawiła wszystko na jedną kartę, podziękowała za ciepłą (i nudną) posadkę i założyła Dzikie Łąki. 

Tu trzeba dodać, że otwarcie tego rodzaju działalności, jaką jest manufaktura kosmetyczna, jest obwarowane całą masą przepisów i wymagań, zaczynając od wysokości lokalu, na rodzaju farby, którą malujemy ściany kończąc. Dodatkowo wszystkie produkty, które chcemy wytwarzać muszą zostać przebadane laboratoryjnie oraz uzyskać tzw. Ocenę Bezpieczeństwa. Założycielka Dzikich Łąk uwinęła się z tymi wymogami w rok i w październiku 2022 r. zaprezentowała światu:

Fionę – konopny cud!

Linia konopna Fiona to linia do codziennej pielęgnacji twarzy, która oparta jest na dwóch olejach – konopnym i słonecznikowym. Olej konopny to odkrycie ostatnich lat – ze względu na swoje niemal stuprocentowe powinowactwo do ludzkiego sebum jest znakomicie tolerowany przez niemal każdy rodzaj cery, a kosmetyki na jego bazie wyraźnie poprawiają stan skóry. 

W linii Fiona znajdziemy dwa rodzaje kremu na dzień oraz krem na noc. Wszystkie służą również jako krem pod oczy. Fiona w wydaniu dziennym zawiera szereg substancji aktywnych: niacynamid, alantoinę, glukonolakton, sorbitol, hydrolatz werbeny cytrynowej. Jest więc kosmetykiem działającym na zmarszczki, nawilżającym, wyrównującym koloryt, likwidującym drobne przebarwienia. Lekka formulacja zawiera hydrolat z werbeny cytrynowej, szybko się wchłania, nie klei się i nie świeci, idealnie nadaje się pod makijaż. W linii konopnej Dzikich Łąk znajdziemy dwa rodzaje Fiony na dzień – nr 1 i nr 2. Obie te Fiony zawierają te same składniki, różnią się jedynie stężeniem niacynamidu – do tej formy witaminy B3 twarz należy najpierw przyzwyczaić, stąd Fiona nr 1 z niższym jego stężeniem. Po jej zużyciu możemy bezpiecznie zacząć stosowanie Fiony nr 2.

Fiona na noc to produkt o zdecydowanie innej konsystencji. Jest to tłusty krem, o bardzo krótkim składzie (olej konopny, olej słonecznikowy, wosk pszczeli, minimalna faza wodna), który długo się wchłania, co powoduje, że przez całą noc nasza skóra jest zaopatrywana w cenne składniki znajdujące się olejach. Mimo tej konsystencji, krem nie jest komodogenny, reguluje wydzielanie sebum, sprawia, że rano twarz jest promienna, miękka, koloryt wyrównany.

Linia Fiona jest więc linią kompleksowo dbającą o skórę, produkty są komplementarne, ale używane osobno również doskonale zadbają o cerę. Starannie dobrane substancje czynne sprawiają, że mimo krótkich składów, tak pożądanych przez miłośników kosmetyków naturalnych, są to kosmetyki zaspokajające większość potrzeb naszej skóry. A to jeszcze nie wszystko, co odkryliśmy w Dzikich Łąkach. Mają tam bowiem:

Tymiankowy i Lawendowy, czyli oczyszczanie skóry na poziomie idealnym

Krem do mycia twarzy? Co to za dziwo? Jak się go używa? Po paru tygodniach stosowania Tymiankowego – tego do mycia twarzy możemy powiedzieć jedno – używa się bosko. Krem jest bardzo przyjemnym kosmetykiem, którego aplikowanie nie sprawi Wam żadnego problemu – po prostu nabieramy niewielką ilość kremu, wmasowujemy w zwilżoną twarz, również w okolice oczu, gdyż Tymiankowy znakomicie domywa tusz i cienie, następnie spłukujemy. Twarz po myciu kremem nie jest ściągnięta, tylko nawilżona, a dzięki jedwabiowi owsianemu delikatnie zmatowiona. To idealny produkt do codziennego porannego i wieczornego oczyszczania twarzy.

Trochę więcej problemów może przysporzyć na początku Puder – ten lawendowy. Jest to produkt sypki, którego używamy po rozrobieniu go z wodą. Po uzyskaniu konsystencji mazi myjemy ową mazią twarz, również okolice oczu, następnie spłukujemy. Puder działa delikatnie peelingująco, a dzięki zawartości białej glinki nawilża i wygładza twarz. Jako produkt do oczyszczania używamy go dwa razy w tygodniu zamiast Tymiankowego – tego do mycia twarzy. Możemy też Pudru lawendowego użyć jako maseczki – jeśli rozrobimy go z olejem, który służy naszej skórze i pozostawimy na kwadrans na twarzy po umyciu będziemy się cieszyć miękką, nawilżoną i promienną cerą. Ten duet Dzikich Łąk to dwa całkowicie nowe produkty, które spełniają obietnice o dokładnym oczyszczeniu i znakomitej kondycji skóry w jego efekcie. 

W Dzikich Łąkach znajdziemy również produkty do pielęgnacji ciała – kremy i musy, peelingi do ciała, a także, od niedawna, krem do rąk i stóp. Ta mała manufaktura rozwija się nad wyraz prężnie i będziemy z ciekawością obserwować jej dalsze losy, gdyż coś nam mówi, że za klika lat może to być liczący się gracz na rynku kosmetyków naturalnych.

Źródła

Fot. Dzikie Łąki

KOMENTARZE
Newsletter