Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Papież Franciszek o bioetyce nie pisze
Papież Franciszek o bioetyce nie pisze
Ostatnie pół roku nowego pontyfikatu ,,papieża z krańców świata" to z całą pewnością czas licznych zaskakujących sytuacji. Franciszek zmienia bardzo szybko postrzeganie, niedostępnej przez wieki Stolicy Piotrowej. Tuż po wyborze kard. Jorge Bergoglio na następcę Benedyka XVI uznaliśmy w naszej redakcji, iż może to mieć kluczowe znaczenie dla dyskusji związanej z etycznymi wyzwaniami współczesnej nauki, w tym zwłaszcza biologii i medyczny. Okazuje się jednak, iż publicyści coraz częściej zwracają uwagę, że biskup Rzymu nie zabiera głosu w sprawach bioetyki. Czy zatem sprawy te straciły na swej aktualności, czy też raczej nauczanie Franciszka odbierane jest w sposób powierzchowny?

Pretensje za milczenie

W głośnym wywiadzie, jakiego papież udzielił na łamach jezuickiego czasopisma  "Civilta cattolica", Franciszek zaznacza „Nie możemy naciskać tylko na kwestie związane z aborcją, (…) i stosowaniem metod antykoncepcji. To nie jest możliwe. Nie mówiłem o tym dużo i to mi wypomniano. Ale kiedy się o tym mówi, trzeba mówić w kontekście” Zdanie to przez wielu zostało uznane za przejaw zmiany linii, jaką jeszcze nie tak dawno w odniesieniu do bioetyki zajmowali Jan Paweł II, czy też Benedykt XVI. Jak dostrzegają choćby, publicyści związani z „Gazetą Wyborczą” papież zaczął w pewnym sensie naciskać na inne aspekty niż kształtowanie „kultury życia” oraz walka z „dyktatem relatywizmu”. Tomasz Bielecki, ze wspomnianego tygodnika podkreśla, że obecnie dostrzec można, iż nauczanie ojca świętego posiada specyfikę, którą charakteryzuje omijanie przywołanych tematów aborcji, czy też antykoncepcji. Sam Franciszek, w trakcie szczerej rozmowy dodał bardzo wyraźnie „Znane jest stanowisko Kościoła  [w kwestii aborcji i antykoncepcji- przyp. BK], a ja jestem jego synem, ale nie ma potrzeby mówić o tym bez przerwy”. W komentarzach do powyższych opinii podkreślano, iż pragnieniem nowego papieża jest odnalezienie równowago, w szczególnie emocjonujących tematach światopoglądowych, w innym wypadku , skupiając się jedynie na wybranym problemie prowadzić możemy do zawalenia się „moralnego gmachu Kościoła”. Znaczą większość watykanistow, najbardziej kompetentnych przy analizie podobnych tematów jest zgodna, iż nie możemy w tym miejscu mówić o zmianie doktryny kościoła w odniesieniu do fundamentalnych zagadnień odnoszących się do ludzkiego życia. Zdaniem ks. Antonio Pelayo z hiszpańskiej telewizji Antena 3 „On chce zmienić perspektywę, z której rzeczy są rozpatrywane. (…) nie zmienia doktryny Kościoła (…) On zmienia to, jak patrzymy na tych ludzi. To jakby bycie miłosiernym było ważniejsze niż potwierdzanie doktryny Kościoła.”

 

Jednak pro life

Gdy prześledzimy najnowsze nauczanie papieża w kwestiach bioetycznych okazuje się, iż redakcja „Gazety Wyborczej” myli się twierdząc, iż Franciszek nie zwraca uwagi na tematy dotyczą dylematów moralnych medycyny. Już w wywiadzie, pt „Jezuita”, jakiego kard. Bergoglio udzielił kilka lat temu dostrzec można, jak dla przyszłego papieża kluczowe znaczenie ma szacunek dla ludzkiego życia. Podejście to jeszcze bardziej ujrzeć można w rozmowie jaką były argentyński hierarcha przeprowadził z rabinem Abrahamem Skórką. Dialog ten został spisany i następnie ukazał się w postaci książki „W niebie i na ziemi”. To na jej łamach przyszły papież zwraca uwagę, na fundamentalne prawo człowieka do życia od chwili poczęcia. W rozmowie z rabinem Skórką, papież zaznaczał, że w dzisiejszych czasach, z jednej strony obserwując rozwój nauki jednocześnie widzimy zatracenie szacunku dla praw osób najsłabszych, w tym osób starszych. Trudno analizować nauczanie „Piotra naszych czasów” bez zwrócenia uwagi, na wcześniejsze jego wypowiedzi. Co interesujące jednak, przypisywany papieżowi przez część mediów bioetyczny relatywizm, w żaden sposób nie odpowiada realnym gestom i słowom, jakie wypowiada Franciszek. Oto kilka przykładów:

Zaledwie dwa dni po udzieleniu omawianego wywiadu czasopismom jezuickim papież , w rozmowie z katolickimi ginekologami podkreślił, ich obowiązek walki o ludzkie życie. W sierpniu w jednym z listów kierowanych z okazji Brazylijskiego Tygodnia Rodziny podkreślił, że „Zwłaszcza w obliczu kultury odrzucenia, relatywizującej wartość życia ludzkiego rodzice są powołani do przekazywania swym dzieciom świadomości, że musi być ono zawsze bronione, począwszy od łona matki. Trzeba w nim rozpoznać dar Boży i zapewnienie przyszłości dla rodzaju ludzkiego". Z kolei w słowach kierowanych do środowiska lekarzy dodał, iż w dzisiejszych czasach, pięknego rozwoju nauki, najniebezpieczniejsze jest, iż lekarz zatracić może tożsamość odnoszącą się do jego posłowania. „Papież Bergoglio” podkreślił, że prawdziwy rozwój ludzkości możliwy jest dopiero w momencie otwarcia się na życie. Patrząc na funkcjonowanie osób chorych oraz cierpiących Franciszek zwrócił uwagę, że paradoksalnie „„podczas gdy przyznaje się osobie nowe prawa, nieraz nawet domniemane, nie zawsze towarzyszy temu troska o życie jako pierwszoplanową wartość i podstawowe prawo każdego człowieka”. Nie jest zatem prawdą twierdzenie, iż Papież nie potrafi w dyskusji wskazać stanowczo na potrzebę ochrony godności osób chorych:. „…w delikatnej istocie ludzkiej każdy z nas jest wezwany do rozpoznania oblicza Pana, który w ciele ludzkim doświadczył obojętności samotności, na którą często są skazani najubożsi, i to zarówno w krajach rozwijających się, jak i w społeczeństwach dobrobytu”- stwierdził Papież.

 

Papież odpowiada

Gdy prześledzi się sposób formułowania odpowiedzi, jaki preferuje obecny ojciec święty dojść można do przekonania, że wykracza on poza standardowe myślenie bioetyczne. Kilka miesięcy temu na naszym portalu zadaliśmy pytanie: Bioetyka i co dalej? Śledząc bowiem dyskusje jakie toczą się wokół, In vitro, zastosowania testów prenatalnych, czy też stosowania aborcji eugenicznej oraz akcentacji eutanazji dojść można do wniosku, iż w zasadzie debata w pewnym momencie drastycznie się ucina. Cóż bowiem począć z zarodkami poddanymi kriokonserwacji?, jak wspomóc rodziny, których poczęte dzieci otrzymują diagnozę letalną?, jaką opieką otoczyć osoby, które w cierpieniach wynikających z choroby odchodzą z tego świata? Z całą pewnością odpowiedzią na powyższe pytanie nie jest promowanie, jakby to powiedział Jan Paweł II „kultury śmierci”, objawiającej się przede wszystkim w dopuszczeniu, iż dla celów „terapeutycznych” człowiek może pozbawić życia drugiego człowieka. Franciszek idzie jednak dalej włączając do dyskusji słowo- kontekst. O wspomnianym kontekście należy pamiętać w dyskusji dotyczącej aborcji. Choć papież nie wspomina nic o In vitro wydaje się, iż podobną logikę należy stosować także w tym przypadku. Innymi słowy, w dyskusjach związanych z dramatycznymi często zdarzeniami papież wskazuje na konieczność spojrzenia na całość sytuacji, proponuje miłosierne towarzyszenie. Greg Burke, specjalny konsultant Watykańskiego Sekretariatu Stanu., komentując słowa papieża dodaje:  Mówi [Franciszek- przyp. BK] tylko tyle, że poświęciliśmy bardzo dużo czasu na mówienie o granicach, o tym, co jest grzechem, a co nie. Teraz pójdźmy dalej. Pomówmy o miłości i przebaczeniu.” Sam papież dodaje: „Widzę Kościół jako szpital polowy po bitwie. Nie ma sensu pytać ciężko rannego, czy ma wysoki poziom cholesterolu i cukru. Trzeba leczyć rany. Potem możemy porozmawiać o całej reszcie"    

 

Laboratorium na granicy

 Papież Franciszek, jako jezuita doskonale rozumie czym jest działanie na granicy. To jego współbracia przez wieki przekraczali kolejne granice, nieznanych często krain. W naszym artykule Habemus Chemicum Papam wskazaliśmy z koeli, iż członkowie Towarzystwa Jezuickiego potrafili przez wieki pięknie łączyć wiarę i naukę, potrafili tym samym przejść ponad stereotypowymi granicami. Czy Franciszek potrafi podjąć podobne działania, czy umie je odnieść do współczesnych wyzwań moralnych?

W przywoływanym już wywiadzie dla dwutygodnika „Civilta cattolica" papież zatrzymuje się nad tematem „Granic i laboratoriów”.  Zdaniem Franciszka : „Nie trzeba zabierać granicy do domu, ale żyć na granicy i być odważnym”. W opinii papieża laboratoria, (jako zjawisko społeczne, a nie biologiczne) są niebezpieczne. Powodują, iż człowiek zamyka się na dialog, na dyskusje, nie jest w stanie zmieniać rzeczywistości. Ojciec święty tematy te odnosi do sfery medycznej. Jak relacjonuje Katolicka Agencja Informacyjna papież „gdy leżał w szpitalu, lekarz przepisał mu lekarstwa, ale to siostra wiedziała, jak je dawkować, bo była z chorymi na co dzień, podczas gdy lekarz pracował w laboratorium. Udomowić granice oznacza ograniczać się do mówienia z odległości, zamykać się w laboratorium”. Uznać należy, że jest to pewne wskazanie dla dzisiejszej debaty bioetycznej. Z całą pewnością podejmując ją należy mieć świadomość posiadanych wartości, fundamentów, który kształtują daną osobę. Z drugiej jednak strony zatrzymanie się  w podobnej postawie powoduje, iż zamykamy się w wewnętrznym laboratorium. Dzisiejsze wątpliwości natury moralnej oraz prawnej, jakie obserwujemy w związku z rozwojem biotechnologii powodują, iż należy wyjść na granice. Możemy zatrzymać się na krytyce np. zapłodnienia pozaustrojowego. Z drugiej jednak strony, jak wskazuje papież „musimy zawsze wychodzić od doświadczenia”. Trudno zatem prowadzić dzisiaj debatę na np. powyższy temat bez wskazania na sytuację osób, które przezywają dramat niepłodności, bez okazania im realnego wsparcia, oraz szacunku, pamiętającego jednakże cenną wskazówkę Franciszka „Życia ludzkiego trzeba bronić zawsze”.

Źródła

Źródła:

1. www.kai.pl  

2  www.gazeta.pl

3. www.gosc.pl

KOMENTARZE
Newsletter