Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Gender, czyli chichot z biologii?
Od kilku miesięcy w naszym kraju nie słabną dyskusje dotyczące zjawiska określanego mianem „gender”. Słowo to, jeszcze do niedawna znane było wyłącznie wąskiemu gronu socjologów zajmujących się badaniem społeczno- kulturowych zagadnień dotyczących płci człowieka. Nagle pojęcie to zagościło na stałe w debacie publicystycznej, politycznej, a nawet kościelnej. Czy jednak tematem tym warto zająć się także pod kątem jego „przyrodniczej” strony? Co o nim stwierdzić np z perspektywy biologicznej? Czy biolog lub bioetyk może w ogóle cokolwiek sądzić o podobnych problemach? Być może mamy do czynienia z mało poważną debatą, która odległa jest o jakiegokolwiek namysłu naukowego?

Kłótnia płciowa

W połowie lutego gościł w Łodzi ks. prof. Paweł Bortkiewicz (zob. nasz wcześniejszy wywiad ze wspomnianym naukowcem: Wiara- Etyka- Technika, wywiad z ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem). Przywołany bioetyk od dłuższego już czasu intensywnie występuje na konferencjach, spotkaniach i odczytach ukazując realne niebezpieczeństwa promowania ideologii tzw. płci kulturowej, jak najkrócej określić można pojęcie znane pod hasłem gender. W opinii Bortkiewicza w chwili obecnej zaobserwować można w Polsce zasadnicze trzy rodzaje podejść do omawianego pojęcia:

Po pierwsze zwraca się uwagę, iż płeć kulturowa oraz płeć biologiczna zajmują równe pozycje. Jedna niejako współgra drugą. Dwie kolejne odsłony owego zjawiska to: ukazywanie płci kulturowej jako istotniejszej od płci biologicznej, z kolei trzecia perspektywa prezentuje odwrotną sytuację. Postać ks. Bortkiewicza, jest o tyle istotna w dyskusji dotyczącej gender, iż to właśnie on padł ofiarą nagonki związanej z wygłoszeniem na początku grudnia ub. r. wykładu, w którym na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu wskazywał na realne zagrożenie da rodziny jakie wiąże się z promowaniem podobnego podejścia. Koniecznie trzeba przypomnieć, iż wspomniane spotkanie już na początku zostało zakłócone m.in. przez wykładowców gender studies, którzy podkreślają, że omawiany termin dotyczy przede wszystkim działań naukowych, w których badacze starają się zaprezentować istotne różnice w przeżywaniu własnej płci przez kobiety i mężczyzn.

W analizach tych pokazuje się rzekomo istotną rolę podobnych programów w zwalczaniu dyskryminacji kobiet i aprobaty dla stosowania przemocy wobec płci pięknej. Interesujące jest, iż podobne poglądy głosi niewielu biologów podejmujących wspomniany temat,- jest wśród nich jednak minister ds, równouprawnienia dr Agnieszka Kozłowska Rajewicz- wykładająca do niedawna biologię w Poznaniu.

Kolorytu sytuacji dodaje ostatnio o. Paweł Kozacki, który w jednym z wywiadów dla Gazety Wyborczej podkreślił, że „Gender studies zajmują się nierównościami między kobietami i mężczyznami. Niższe płace kobiet, przemoc w rodzinie, przedmiotowe używanie kobiet to są ważne problemy.” Nowy przełożony polskich dominikanów dodał, że „studenci mówią mi, że na wykładach poświęconych tym zagadnieniom często pojawia się antyklerykalizm, atakowanie Kościoła, podważanie prawa naturalnego.” W podobnym tonie wypowiedział się ks. prof. Alfred Wierzbicki, ceniony wykładowca KULu, którego zdaniem „gender jest przede wszystkim metodologicznym opisem kultury, w której role męskie i żeńskie zmieniają się. Gender jednak nie jest bynajmniej jakąś złowrogą ideologią. Spójrzmy na to w ten sposób: gender zauważa i jakoś promuje wymianę ról. Co to oznacza w praktyce? Kobieta realizuje się w życiu zawodowym - i nie przestaje być kobietą, a mężczyzna może spełniać opiekę nad dzieckiem, biorąc urlop tacierzyński, zarezerwowany wcześniej dla kobiet. Czy przez to przestaje być mężczyzną?.” Innego zdania,- jak coraz powszechniej wiadomo- jest ks. prof. Dariusz Oko, który w wielu wywodach wskazywał, krótko mówiąc na patologię, jaką w sferze społecznej wprowadza gender.

 

A biolodzy na to...

Gdy zatrzymamy się nieco dłużnej na tym tematem dojść możemy do wniosku, iż o podobnych kwestiach wypowiadają się wyłącznie księża, bądź politycy. Co na to naukowcy zajmujący się poznaniem biologicznym człowieka oraz specjaliści od leczenia ludzkich schorzeń? Czy w ich ocenie gender nie zasługuje na uwagę, czy jest swoistym „dowcipem z biologii”?

Okazuje się, iż dostrzec można pewne zainteresowanie wspomnianym tematem przez przyrodników. Jak na swojej stronie donosiła Katolicka Agencja Informacyjna, relacjonująca dyskusję ekspertów ws. gender: „Prof. dr hab. Alina Midro, kierownik Zakładu Genetyki Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku opowiadała o tym, jak kształtuje się płeć w fazie prenatalnej. Jest ona efektem współpracy wielu genów. I choć warunki zewnętrzne mogą na nie wpłynąć, tworząc mutacje, np. gdy kobieta pije alkohol będąc w ciąży, to jednak nie można wybrać sobie płci, która jest określona na poziomie "oprogramowania" genomu. To "oprogramowanie" jest różne dla mężczyzn i kobiet.” Do głosu doszli także seksuolodzy. W depeszach KAIu czytamy, iż np. prof. Zbigniew Lew Starowicz, w swoim wystąpieniu zaznaczał, że mężczyźni i kobiety różnią się w swoich zachowaniach i strategiach prokreacyjnych. Panie np. mają więcej ośrodków w mózgu sterujących seksualnością. W opinii przywołanego konsultanta krajowego w dziedzinie seksuologii „Badania obrazu mózgu pozwalają stwierdzić, że kobiety i mężczyzn dzielą bardzo duże różnice - także pod względem orientacji seksualnej. Podczas gdy orientacja mężczyzny jest zawsze bardzo określona i zdecydowana, kobiety potrafią być pod tym względem bardziej zróżnicowane i zmienne.” Ponadto z wystąpienia ww. eksperta dowiedzieć się można było, iż „wyniki norweskich badań nad rozwojem dzieci, które były obserwowane w przedszkolu. Już od wczesnego etapu dzieciństwa zauważono u nich różnice wynikające z różnicy płci - wybierały inne zabawki, inaczej się zachowywały, używały innego słownictwa. Okazało się, że dzieci identyfikują się z cechami płci w ich tradycyjnym ujęciu, a wiele zjawisk - sny, fantazje, ubiór czy zachowania - jest "zaprogramowanych" biologicznie.”. Kolorytu wypowiedzi wspomnianego badacza dodało zwrócenie uwagi, iż jego doświadczenie kliniczne związane z terapią par małżeńskich, w których próbowano odwrócić role (męską i damską) kończyło się najczęściej problemami związanymi z pożyciem małżeńskim.

 

Trochę rozsądku

Okazuje się jednak, iż teorie głoszone przez tzw. genderystów trafiają na coraz podatniejszy grunt nie tylko społeczny, ale i prawny.. Dowodem na prawdziwość powyższego poglądu może być zapis w Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Już w art. 12 tego, nieobowiązującego w Polsce dokumentu czytamy „Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn. (podkreślenie – BK). Z kolei art. 14 Konwencji wskazuje, że „W uzasadnionych przypadkach Strony podejmują działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych dostosowanych do zmieniających się możliwości osób uczących się, dotyczących równouprawnienia kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról przypisanych płciom, wzajemnego szacunku, rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich bez użycia przemocy, a także dotyczących przemocy wobec kobiet ze względu na płeć oraz prawa do nienaruszalności osobistej.” Warto w tym miejscu zastanowić się : Co to znaczy stereotypowa rola kobiety i mężczyzny?

Odpowiedź na powyższe pytanie pozostaje otwarta. Czymś innym jest bowiem negatywny z założenia stereotyp dostrzegany np. w kulturze hiszpańskiej, a czymś innym będzie podobne zachowanie dostrzegane w Rosji (nota bene w zależności od części tego wielkiego kraju, do którego się odniesiemy). Czy jeśli zatem podajemy dziewczynce lalkę do zabawy, jednocześnie wtłaczamy ją w stereotypy, którym ma się dostosować, czy też działamy zgodnie z psychobiologicznym programem rozwojowym? Czy zaniesienie resoraka pięciolatkowi jest wrzucaniem go w rolę, którą nie koniecznie chce grać, czy też jest pierwotnie wręcz wpisanym działaniem, jakie podpowiada nam rozsądek, odwołujący się do natury? Słowo rola pozostaje tutaj dość istotne. Twórcami gender, jako idei są filozofowie oraz socjolodzy. Zwłaszcza ci ostatni posiadają rozbudowane podejście funkcjonalne, w którym człowiek prezentuje postawy oraz wchodzi w określone role, zajmując konkretne pozycje. Czy zatem płeć jest jedynie rolą, która gramy w teatrze płci- owego pojęcia użył w swej książce jeden z głównych propagatorów gender prof. Jacek Kochanowski.

Wydaje się, iż gdybyśmy przyjęli, że jest to wyłącznie rola, wówczas okazałoby się, że jest zbyt dla nas trudna. Jak stwierdziła w jednej z rozmów, z licealistami dr Wanda Półtawska- psychiatra z 60letnią praktyką kliniczną, płeć ( w tym sensie sex) jest tym elementem, który przenika każdy element naszego ciała. Nie możemy się jej wyzbyć, zanegować jej, pewnym jest bowiem, że „powróci”.
Z drugiej jednak strony na fali dyskusji zapominamy, iż uznawanie, że wszyscy mężczyźni: są
nieczuli, skoncentrowani na majsterkowaniu, do tego bez umiejętności językowych, to w istocie nie prawdziwe twierdzenie. Co mają powiedzieć np. obecni profesorowie pediatrii, którzy: muszą umieć rozmawiać z małym pacjentem, muszą kształtować umiejętność empatii, powinni kształcić się także w językach obcych z racji na karierę naukową? Co mają powiedzieć psychoterapeuci, których zadaniem zawodowym jest pomaganie drugiemu człowiekowi, jego słuchanie, wpieranie i troska- o której brak często podejrzewana jest brzydsza część ludzkiej populacji. Z kolei patrząc na historię nauki postać Marii Skłodowskiej Curie, także może zaskakiwać. Owa noblistka nie poświęciła się wychowaniu gromadki dzieci, lecz w niedogodnych dla niej czasach inwestowała w karierę, która doprowadziła ją do podwójnego Nobla i to nie z (kobiecej ) literatury, ale (męskiej) fizyki i chemii. Być może warto zatem zatrzymać się chwilę nad zdaniem wyrażonym przez – mocno krytykowanego- wspomnianego powyżej ks. Wierzbickiego, który podkreślił w wywiadzie, iż „Kiedy już mowa o gender, trzeba odróżnić fakty, teorie i ideologię. Nie można gender sprowadzać tylko do zjawisk seksualnych i wszędzie węszyć zgorszenie moralne. Różnice pomiędzy przeżywaniem kobiecości i męskości są uwarunkowane nie tylko biologią, ale również kulturą,”

Cóż, faktem jest, iż człowiek jest tajemnicą. Nie ma on 56 rodzajów płci, jakie pojawiły się, jako możliwości w trakcie logowania do amerykańskiej wersji Facebooka. Mamy kobiety i mężczyzna i jest to fakt niepodważalny z racji biologicznej konstrukcji naszych organizmów. Teorie- także te nowie i odważne- są jak najbardziej potrzebne, od nich zaczynają się zmiany, zarówno te dobre i te złe. Teorie, o czym warto jednak pamiętać służą do analizy zjawiska. Jeśli teoria odwołuje się do racji rozumowych to trzeba o niej rozmawiać, jeśli z kolei stara się na siłę tworzyć mity oraz dostosowywać rzeczywistość do niepoważnych koncepcji wówczas staje się niebezpieczną i szkodliwą ideologią, która w wypadku gender prowadzić może do powstawania kolejnych dowcipów o biologii, z których jednak nikt nie będzie się śmiał.

KOMENTARZE
Newsletter