Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Przemysł farmaceutyczny – wyzwania i perspektywy, rozmowa z Jerzym Toczyskim
Przemysł farmaceutyczny – wyzwania i perspektywy, rozmowa z Jerzym Toczyskim
Wprowadzenie nowego leku na rynek to koszt blisko 1 mld GBP oraz 10 lat ciężkiej pracy. Z tego względu polskim firmom łatwiej jest zająć się produkcją generyków. Nie oznacza to jednak, że niektóre z nich nie inwestują w działalność badawczo-rozwojową. Prezes GlaxoSmithKline, Jerzy Toczyski, opowiada o tym, z jakimi jeszcze trudnościami boryka się przemysł farmaceutyczny

Z wykształcenia jest Pan lekarzem. Co skłoniło Pana do zajęcia się pracą w biznesie farmaceutycznym?

Decyzję o  pracy w firmie farmaceutycznej podjąłem bezpośrednio po stażu, nie było mi więc dane praktykować jako samodzielny lekarz. W tamtych czasach, na początku lat 90-tych, perspektywy rozwoju zawodowego dla absolwentów medycyny były bardzo ograniczone. Wśród młodych lekarzy panowało bezrobocie, często trzeba było przepracować kilka lat na wolontariacie, w nadziei na zwolnienie się etatu w szpitalu i możliwość rozpoczęcia specjalizacji. Równocześnie w Polsce rozpoczynały swoją działalność międzynarodowe koncerny farmaceutyczne, oferując możliwość błyskawicznej kariery dla osób poszukujących wyzwań w biznesie. Dynamiczne środowisko pracy i warunki rozwoju, które zaproponował mi mój pierwszy pracodawca, firma SmithKline Beecham,  stanowiły ogromny kontrast dla pracy lekarza w realiach pierwszych lat transformacji systemu polityczno-ekonomicznego. Z perspektywy czasu mam ogromną satysfakcję, że udało mi się pogodzić niespełnione powołanie lekarskie z karierą w branży, która realizuje podobny cel, jakim jest pomoc chorym. Mam nadzieję, że przez 22 lata mojej działalności w przemyśle farmaceutycznym, w tym 6 ostatnich lat na stanowisku Prezesa jednej z wiodących firm farmaceutycznych w Polsce, udało mi się wspierać lekarzy w procesie terapeutycznym i wpłynąć na poprawę  dostępu pacjentów do nowoczesnych leków. Jednak zawód lekarza pozostaje dla mnie służbą o najwyższym priorytecie społecznym i jestem pełen szacunku i podziwu dla wszystkich, którzy wypełniają tę misję z zaangażowaniem i pasją.

 

Ostatnio często mówi się o tzw. klifach patentowych. Czy dla firm farmaceutycznych jest to szansa na „łatwy zarobek”? Jak Pan ocenia to zjawisko?

Klif patentowy jest spowodowany uzależnieniem wielu koncernów od sprzedaży generowanej przez tzw. blockbustery, a więc leki, które osiągały roczną sprzedaż liczoną w miliardach dolarów. Było to możliwe w całkiem nieodległych czasach, kiedy niezaspokojone potrzeby terapeutyczne obejmowały wiele dziedzin medycyny, a płatnik refundujący leki miał mniejsze wymagania, co do jakości dossier farmakoekonomicznego, uzasadniającego ich finansowanie. Innowacyjny przemysł farmaceutyczny, który był beneficjentem tej fazy wzrostu branży na przełomie wieków, stał się w rezultacie ofiarą własnego sukcesu, kiedy patenty na popularne i szeroko stosowane leki zaczęły wygasać. Na szczęście dla branży innowacyjnej, największe nasilenie tego zjawiska mamy już za sobą. Po 2012, kiedy nastąpiła kumulacja klifu patentowego, firmy które poniosły największe straty zaczynają je odrabiać. Wyciągnęliśmy naukę z tej lekcji wykorzystując okres prosperity na inwestycje w badania i rozwój oraz poszukując nowych terapii w wielu mniejszych jednostkach chorobowych, dywersyfikując portfel i uniezależniając się od pojedynczych produktów. Ciągle poprawiamy też ewidencję kliniczną, która musi uzasadniać refundacje przy coraz większej presji płatnika na ograniczanie kosztów. Nasz model oparty jest o innowację, a przychody zależą od tego, na ile nasze leki będą dostarczać udowodnioną wartość i gwarantować postęp farmakoterapii. Poszukiwanie coraz lepszych i efektywnych kosztowo sposobów na odkrywanie i komercjalizację nowych technologii medycznych to jedyna recepta na sukces. Oczywiście wygasanie patentów popularnych leków umożliwia rozwój przemysłowi generycznemu, który może wprowadzać na rynek ich tanie odpowiedniki. Przemysł innowacyjny i generyczny tworzą wspólny, uzależniony od siebie ekosystem. Spadek kosztów leczenia lekami starszej generacji pozwala na finansowanie nowych terapii i tym samym, pośrednio, napędza rozwój branży innowacyjnej. Klif patentowy porównałbym do huraganu, który z jednej strony pustoszy las, ale jednocześnie tworzy warunki wzrostu dla nowych drzew. Bez tego nie byłoby impulsu do rozwoju farmakologii.

Czy zgadza się Pan z opinią, że w Polsce produkuje się tylko generyki, a brak jest innowacyjnych leków?

To zależy co rozumiemy przez produkcję. Kupując w latach 90tych Polfę Poznań zainwestowaliśmy w ten zakład blisko 500 milionów dolarów, stopniowo przenosząc do niego z innych krajów produkcję leków innowacyjnych. W tej chwili GSK produkuje w Polsce 41 innowacyjnych leków, eksportując je do ponad 100 krajów na całym świecie. Szacujemy, że 12 kolejnych dojdzie nam do 2016 roku w wyniku transferów z innych zakładów. Nie jestem pewien, ale według mojej wiedzy żadna inna firma innowacyjna, która poczyniła inwestycje w Polsce, nie produkuje w naszym kraju swoich leków innowacyjnych, a jedynie unowocześnia i poszerza produkcję generyków, które nabyła wraz z istniejącą fabryką. Na tym tle skala inwestycji GSK w naszym kraju jest naprawdę wyjątkowa.

Jeśli natomiast pyta Pani o to, czy polskim firmom udało się stworzyć lek innowacyjny, to fakty są jednoznaczne i nie jest to kwestia opinii. Jak dotąd, we współczesnej Polsce nie powstał żaden prawdziwie innowacyjny lek. Istnieją natomiast polskie firmy generyczne, które mają takie aspiracje i inwestują w badania i rozwój. Być może w przyszłości uda się komuś z lokalnych producentów dołączyć do branży innowacyjnej. Trzymam kciuki, ale mam też świadomość, że kapitał potrzebny na odkrycie, przebadanie i komercjalizację nowej molekuły jest ogromny i na takie inwestycje, jak do tej pory, stać tylko firmy z ogromnym potencjałem finansowym. Z drugiej strony poprawiają się możliwości partnerstwa i pozyskiwania środków na badania. Nasz Rząd od niedawna deklaruje, że przemysł farmaceutyczny jest branżą strategiczną dla Polski, a tym słowom powinny towarzyszyć zdecydowane działania systemowe. Nie wątpię, że polscy naukowcy, mając zapewnioną najnowocześniejszą infrastrukturę badawczą  i wsparcie kapitałowe, są w stanie kontrybuować do rozwoju współczesnej farmakoterapii w znacznie większym zakresie niż do tej pory. Nie brakuje nam potencjału intelektualnego, ale jesteśmy krajem, w którym kumulacja kapitału jest jeszcze na zbyt wczesnym etapie żeby sfinansować samodzielnie inwestycje na takim poziomie i przy tak olbrzymim ryzyku, z jakim wiąże się poszukiwanie nowych leków.  

 

Z jakim nakładem czasu i pieniędzy wiąże się wprowadzanie nowego leku na rynek? Czy jest to opłacalne?

GSK inwestuje 4 mld GBP rocznie w działalność badawczo-rozwojową. Szacuje się, że na stworzenie nowego leku który z powodzeniem przejdzie wszystkie etapy badań i zostanie zarejestrowany potrzeba ponad 10 lat i ok. 1 mld GBP. Ogólnie, nakłady na badania i rozwój w branży farmaceutycznej sięgają ok. 17% przychodów i jest to najwyższy wskaźnik ze wszystkich branż. To nie koniec kosztów, ponieważ potem zaczynają się wydatki związane z marketingiem, sprzedażą, informacją medyczną, monitorowaniem bezpieczeństwa farmakoterapii, uzupełnianiem badań klinicznych na potrzeby rejestracji itp. Mimo tak olbrzymich wydatków, innowacyjna branża farmaceutyczna pozostaje bardzo atrakcyjną dla inwestorów gałęzią przemysłu, osiągając zyskowność na poziomie 15-20%. Jednak zwiększające się koszty rozwoju i komercjalizacji nowych leków, niepowodzenia wielu prowadzonych programów badawczych, jak również straty ponoszone w wyniku utraty ochrony patentowej schłodziły w ostatnich latach entuzjazm rynków finansowych, co miało wpływ na kursy akcji wielu światowych gigantów. Opłacalność branży wynika w prostej linii z kondycji systemów finansowania opieki zdrowotnej, które stały się celem oszczędności wielu rządów na całym świecie. Pozostaje mieć nadzieję, że model biznesowy, oparty na reinwestowaniu zysków pochodzących z refundacji nowoczesnych leków w rozwój nowych technologii medycznych, nie zostanie zachwiany na tyle, aby zatrzymać postęp nauki. Nowe leki muszą znajdować zbyt adekwatny do poziomu inwestycji niezbędnych dla ich powstawania.

 

Czy zaprezentowany na początku sierpnia 2014r. projekt ustawy dotyczącej ochrony zwierząt laboratoryjnych ocenia Pan pozytywnie?

Obecnie obowiązująca w Polsce Ustawa z 2005 roku nie odzwierciedla w pełni postanowień Dyrektywy unijnej i niezbędne jest dostosowanie polskiego prawa do międzynarodowych standardów. Czytając założenia projektu nowej Ustawy jestem przekonany, że ich intencją jest  ograniczenie cierpienia zwierząt i poprawa warunków ich bytowania w przebiegu badań laboratoryjnych. Wiem, że wokół tej Ustawy pojawiły się różne kontrowersje, z całą pewnością jej wdrożenie poniesie za sobą konieczność poniesienia dodatkowych kosztów, ale nie potrafię ocenić, na ile praktyczne są te zapisy i jaki będą miały wpływ na postęp nauki w naszym kraju.  

GSK w Polsce prowadzi jednoczasowo prawie 80 programów badań klinicznych w różnych fazach, większość z nich to badania 2 i 3 fazy, w których uczestniczy około 3500 pacjentów. W tym obszarze naszej działalności współpracujemy z 450 ośrodkami badawczymi na terenie całego kraju. Jednak żadne z tych badań nie odbywa się z użyciem zwierząt laboratoryjnych, w naszym kraju nie prowadzimy badań na tak wczesnym etapie, dlatego polskie ustawodawstwo w tym obszarze w żaden sposób nie wpływa na naszą aktywność badawczą. Tam, gdzie takie badania prowadzimy, obowiązują nas najbardziej restrykcyjne, międzynarodowe normy. W tym temacie powinni wypowiadać się przede wszystkim naukowcy, których to zagadnienie dotyczy bezpośrednio, a także bioetycy. W mojej osobistej ocenie, należy dołożyć wszelkich starań, aby postęp medycyny nie odbywał się kosztem cierpienia żywych, czujących istot. Mam nadzieję, że w przyszłości powstaną metody całkowicie eliminujące ten etap eksperymentu medycznego, który przy obecnym stanie nauki jest jeszcze ciągle konieczny dla opracowania nowych technologii medycznych.

 

Jak w Pana opinii będzie kształtował się w najbliższych latach polski rynek farmaceutyczny?

Cały czas uczymy się jak wprowadzona 2 lata temu Ustawa Refundacyjna wpływa na rynek leków w Polsce. Nowe przepisy niewątpliwie ułatwiły wejście do systemu refundacji lekom specjalistycznym, aż 20 z 36 nowych substancji leczniczych, które uzyskały refundacje w ramach funkcjonowania Ustawy, to lekarstwa finansowane w ramach programów lekowych,  wyraźnie wzrosły też wydatki płatnika na ten rodzaj refundacji. Natomiast z drugiej strony, dostęp innowacyjnych terapii do finansowania aptecznego poprzez listę refundacyjną pozostaje utrudniony. Widać obawy płatnika do refundowania nowych leków w chorobach przewlekłych i powszechnych, co mogłoby skutkować nadmiernym wzrostem kosztów. Te obawy chyba nie do końca są uzasadnione – dzięki obniżkom cen leków i niskim poziomie cen referencyjnych w klastrach refundacyjnych opartych na lekach generycznych, wydatki na leki są dziś o ok. 1,5 mld PLN niższe niż w planie finansowym NFZ. A przecież deklarowanym założeniem Ustawy nie był spadek wydatków na leki, które w Polsce i tak należą do najniższych w Europie. Ekonomicznym celem Ustawy było powstrzymanie wzrostu wydatków i ich racjonalizacja tak, aby oszczędności płynące z obniżek cen leków dojrzałych przyspieszyły dostęp do nowych  terapii. Tymczasem, według szacunków ekspertów, tylko niecałe 2% oszczędności w budżecie lekowym wydatkowane jest na finansowanie nowych terapii. Polski rynek leków stanowi trudne i dość niszowe środowisko dla innowacyjnych firm farmaceutycznych, stwarzając znacznie korzystniejsze warunki rozwoju firmom generycznym.

Tym niemniej, w mojej ocenie, w perspektywie następnych kilku lat wartość rynku leków na receptę w Polsce będzie wzrastać o 3-5% rocznie, nieco wolniej niż światowe prognozy, które wskazują na 5%.  Erozja cen w segmencie aptecznym równoważona będzie przez wzrost ilościowy – głównie dzięki lekom odtwórczym, oraz rozwój segmentu szpitalnego i specjalistycznego na bazie refundacji nowych leków innowacyjnych.

 

 

Jerzy Toczyski, Prezes Zarządu i Dyrektor Generalny, GlaxoSmithKline  

Absolwent Wydziału Lekarskiego Gdańskiej Akademii Medycznej. Ukończył również studia MBA w Wyższej Szkole Zarządzania w Warszawie i Thames Valley University w Londynie.

Karierę w GlaxoSmithKline rozpoczął od stanowiska przedstawiciela naukowego w 1992 roku. W kolejnych latach pełnił różnorodne role menedżerskie zarówno w polskim oddziale, jak i w strukturach europejskich. Odegrał kluczową rolę w budowaniu nowej organizacji po połączeniu GlaxoWellcome i SmithKline Beecham w 2001 roku. Na obecnym stanowisku od maja 2008 roku, zarządza działalnością grupy trzech spółek: GlaxoSmithKline Pharmaceuticals SA, GSK Commercial Sp. z o.o. oraz GSK Services Sp. z o.o., których łączne obroty na polskim rynku wynoszą blisko 5 mld PLN, a zatrudnienie przekracza 1500 osób (wg danych za 2013 rok).

W latach 2010-2012 Prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, obecnie pełni funkcję Członka Zarządu.

KOMENTARZE
news

<Grudzień 2020>

pnwtśrczptsbnd
30
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3
Newsletter