Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Borelioza! Brzemienny w skutkach kontakt z naturą
Borelioza ma wiele imion: zespół Bannwartha, choroba z Lyme... Ma też wspólnego winowajcę. To Borrelia burgdorferi. Bakteria ta jest przenoszona przez kleszcze z gatunku Ixodes ricinus i wywołuje chorobę u około 12 tysięcy Polaków rocznie. Czy można zarazić się boreliozą, jak jej uniknąć i, co najważniejsze, jak ją wyleczyć?

Problem jest naprawdę poważny. Zgodnie ze statystykami, w naszym kraju co piąty kleszcz jest nosicielem chorobotwórczego krętka. Infekcja może dotyczyć oczu, serca, stawów, centralnego układu nerwowego i innych narządów. Łańcuch zakażenia nie jest bardzo skomplikowany. Kleszcz zakaża się poprzez kontakt z krwią chorych myszy lub jeleniowatych, a następnie przenosi drobnoustrój do krwiobiegu człowieka pasożytując na nim podczas przypadkowego kontaktu. Kleszcz może przyssać się do dowolnej części ciała ludzkiego, ale często lokuje się tu gdzie skóra jest cieńsza i w miejscach trudnych do zauważenia, np. skórze głowy, szyi, pachach, pachwinach. Pasożyt, podczas wpijania się w tkankę, wydziela niewielkie ilości śliny o właściwościach znieczulających, aby uniknąć wykrycia przez gospodarza. Jeżeli intruz zostanie usunięty w ciągu 24 godzin, szanse na zainfekowanie są niewielkie, ponieważ bakteria potrzebuje czasu aby przeniknąć do krwi kolejnego żywiciela. Nie ma dowodów na to, że choroba może być przenoszona bezpośrednio ze zwierzęcia na człowieka (w tym komarów, much pcheł czy wszy). Nie odnotowano także przypadków infekcji przenoszonej z człowieka na człowieka (należy jednak wykluczyć transfuzję krwi przed i w trakcie leczenia antybiotykami).
- Dane PZH wykazują od lat stały  wzrost liczby chorych na boreliozę. Mamy w Polsce do czynienia z prawdziwą jej epidemią. Oczywiście dane epidemiologiczne nie odzwierciedlają pełnej skali zjawiska. Ostrożnie szacując wskazujemy, że realna liczba chorych jest prawdopodobnie cztero-pięciokrotnie wyższa – komentuje Rafał Reinfuss, wiceprezes Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę.

Charakterystyczne lecz nieoczywiste objawy

Częstym  objawem klinicznym choroby  jest obrzęk lub wysięk stawów z częstym ograniczeniem ich ruchomości. Najczęściej obrzęk obejmuje stawy kolanowe, nierzadko zajęte są również inne. Jeżeli więc często narzekamy na nawracające bóle, opuchnięcia czy stany zapalne stawów należy zastanowić się czy przyczyna nie jest poważniejsza. Inne symptomy nie są już tak charakterystyczne i przypominają początki przeziębienia (gorączka, dreszcze, bóle mięśni, ogólne złe samopoczucie) co znacznie utrudnia postawienie prawidłowej diagnozy. Rumień wędrujący (zaczerwienienie z wysypką), o którym uczy się na lekcjach biologii, nie jest wbrew pozorom aż tak częstym objawem (mniej niż połowa przypadków).

Jak więc trafnie rozpoznać zagrożenie?

Zapalenie stawów o niejasnej etiologii powinno dać nam dużo do myślenia. Jeżeli dodatkowo wystąpi rzeczony rumień i osiągnie średnicę 5 cm, możemy podejrzewać zarażenie krętkami.  Rumień pozwala na 100 % stwierdzić, że mamy do czynienia z boreliozą. Istnieją także badania diagnostyczne w kierunku boreliozy i obejmują one analizę krwi oraz czasami płynu stawowego pod kątem obecności przeciwciał dla Borrelia burgdorferi (test Enzyme Immuno Assey – EIA – metoda immunoenzymatyczna). Pozytywny wynik EIA należy następnie potwierdzić za pomocą metod immunologicznych Westernblot lub Immunoblot. Testy te dają wiarygodny wynik dopiero wtedy gdy we krwi ustali się odpowiednio wysoki poziom przeciwciał, co trwa od 4 do 6 tygodni od zakażenia. Kolejną przeszkodą mogą być uzyskane wyniki fałszywie ujemne zwłaszcza w początkowym okresie choroby.

- Mamy w Polsce duży, systemowy problem jak chodzi o skuteczne diagnozowanie boreliozy. Z doświadczeń tysięcy pacjentów wiemy, że lekarze powszechnie przykładają zbyt dużą wagę do wyników testów serologicznych, w tym testów metodą ELISA, które w tej chorobie są bardzo często zawodne. Zaniedbanie prawidłowego wywiadu, błędna ocena kliniczna w połączeniu z bardzo niedoskonałą diagnostyką, skutkują sytuacją, w której chorzy na boreliozę mają bardzo często problem z uzyskaniem właściwej diagnozy. Taka sytuacja powoduje ogromne niepotrzebne koszty społeczne, jak również generuje spore niepotrzebne koszty systemu ochrony zdrowia – zauważa Rafał Reinfuss.

Czy choroba z Lyme jest uleczalna?

Na szczęście tak. Jest to jednak proces długotrwały i wiąże się z przyjmowaniem dużych dawek leków. Patofizjologicznym podłożem choroby jest bakteria, stąd terapią z wyboru jest podanie odpowiedniego antybiotyku. W większości przypadków wystarczy cztero- lub sześciotygodniowa terapia doustna preparatami z grupy beta-laktamów (amoksycylina) lub tetracyklin (doksycyklina) do ustąpienia objawów zapalenia stawów. Jeżeli istnieją przeciwwskazania do takiego schematu postępowania podaje się dożylnie cefalosporyny II generacji (cefotaksym lub ceftriakson). Czasami terapię taką należy powtórzyć co jest poważnym obciążeniem dla organizmu (problemy z wątrobą, żołądkiem, ogólne osłabienie, podatność na infekcje). Szczęśliwie ponad 90% pacjentów wraca do zdrowia bez poważnych następstw.

Jak pozbyć się kleszcza?

Wbrew panującym w społeczeństwie przekonaniom nie należy przy usuwaniu niechcianego lokatora używać wazeliny, gorącego tłuszczu, spirytusu czy lakieru do paznokci. Kleszcza należy usunąć pęsetą lub specjalnym przyrządem dostępnym w aptece lub sklepie medycznym. Skręcanie lub szarpanie na różne strony pasożyta może spowodować urwanie jego części ustnej. Najlepiej więc pociągnąć go zdecydowanym ruchem do siebie. Po zabiegu należy pamiętać o zdezynfekowaniu skóry alkoholem lub jodyną.

Co ze szczepionką na boreliozę?

Szczepionka została opracowana i dopuszczona do sprzedaży w krajach wysokiego ryzyka. Nie jest jednak ona już dostępna u producenta ze względu na niski popyt wśród konsumentów.

Profilaktyka

Najprostszą metodą profilaktyczną jest więc unikanie kontaktu z kleszczem, zwłaszcza w sezonie letnim (kwiecień-wrzesień) kiedy są one najbardziej aktywne oraz dokładne oglądnie swojego ciała po spędzaniu wolnego czasu w plenerze. Skuteczną alternatywą jest także stosowanie odpowiednich repelentów z 20-30-procentową zawartością DEET. Najważniejsza jest jednak oczywiście edukacja w temacie boreliozy i zagrożeń jakie niesie.

- Pilnie potrzebujemy działań nakierowanych na edukację. Zarówno społeczeństwa jak i środowisk medycznych. Lekarze sami przyznają, że niewiele wiedzą o tej chorobie. Na razie nic takiego nie funkcjonuje w skali kraju, a pionierskie działania w tym względzie prowadzone są głównie za sprawą środowiska pacjentów zrzeszonych w Stowarzyszeniu Chorych na Boreliozę. Prowadzimy szkolenia dla leśników, nauczycieli, organizujemy otwarte spotkania i wykłady, z pomocą mediów docieramy z wiedzą do ogółu społeczeństwa. Organizujemy również szkolenia dla lekarzy. Pilnie potrzeba natomiast skoordynowanych działań edukacyjnych w skali kraju – podsumowuje wiceprezes Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę.

KOMENTARZE
Newsletter