Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Polska nauka vs. biznes na drodze do innowacji – czy istnieje model idealny?
Polska nauka vs. biznes na drodze do innowacji – czy istnieje model idealny?
Rozdaniu nagród laureatom konkursu „Celuj w Innowacje”, którego inicjatorem jest polska spółka Celon Pharma S.A. towarzyszyła debata pt.: „Finansowanie nauki w Polsce jaki model dla Polski? z udziałem ekspertów, przedstawicieli środowiska naukowego, biznesu oraz instytucji państwowych finansujących naukę w Polsce. Debatę poprowadził redaktor Tadeusz Mosz, dziennikarz ekonomiczny.

 

W debacie udział wzięli:

prof. Lucyna Woźniak, rektor ds. nauki Uniwersytetu Medycznego w Łodzi,
prof. Krzysztof Rybiński, rektor uczelni Vistula,
prof. Piotr Kuna z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii UM w Łodzi,
dr Tomasz  Perkowski, wiceprezes Zarządu Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej,
dr Leszka Grabarczyk, zastępca dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju,
dr Maciej Wieczorek, Prezes Zarządu Celon Pharma S.A.

Goście szukali odpowiedzi na pytania: Czy w Polsce osiągnięcie synergii Państwa i biznesu w finansowaniu nauki jest niezbędne? Czy obecny system finansowania badań w Polsce prowadzi ich rozwój w dobrym kierunku oraz czy należy pobudzić firmy do większego inwestowania w naukę w Polsce? Punktem wyjścia do dyskusji był Raport o innowacyjności ogłoszony przez KE w marcu 2013 roku.

Tadeusz Mosz: W raporcie o innowacyjności ogłoszonym przez KE w marcu 2013 r. kraje zostały podzielone na cztery grupy. W pierwszej – liderów innowacyjności znalazły się: Szwecja, Niemcy, Dania, Finlandia – Polska została sklasyfikowana w grupie „innowatorzy o skromnych wynikach” – obok, Łotwy, Bułgarii i Rumunii. W krajach, które liderują rankingowi, dużym nakładom na badania ze środków publicznych towarzyszy skłonność podmiotów prywatnych do finansowania badań naukowych i wdrożeń. Co musimy zrobić, zmienić w Polsce, żeby nakłady na badania i rozwój rosły – aby bardziej zaktywizować państwo do tego i zaangażować oczywiście pieniądze podmiotów prywatnych?

Zdaniem profesor Lucyny Woźniak, prorektora ds. nauki Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, bardzo ważnym czynnikiem jest zachęcenie młodych naukowców do współpracy i tworzenie bodźców, które stworzą warunki do pracy zespołowej i pozwolą na kierowanie ich zainteresowań w stronę działów naukowo-badawczych firm. Przyczyny tego stanu rzeczy upatruje w obecnym systemie edukacji, który premiuje pracę indywidualną i właściwie rozdziela możliwość łączenia ścieżki naukowej i R&D.

Prof. Lucyna Woźniak: Przez wiele lat cieszyliśmy się, że mamy indywidualne granty naukowe, że możemy indywidualnie aplikować. To fantastycznie, bo ocenialiśmy projekt i wykonawcę. Jednak projekty są bardzo rozdrobnione. Oczywiście oznacza to promowanie bardzo zdolnych młodych ludzi, którzy aplikują o te granty, ale powoduje to pewne oderwanie ich od rzeczywistości. Wydaje mi się, że niezwykle istotnym elementem jest wprowadzenie takiej metody, która pozwalałaby od samego początku tworzyć grupy badawcze, które będą nastawione na rozwiązanie problemu, który będzie albo aplikacyjny, albo całkowicie teoretyczny, ale jednak do pracy w grupie. Tymi współpartnerami mogłyby być firmy, które mają potrzebę, ochotę i głębokie przekonanie, że trzeba badać, wejść w research i development po to, by coś osiągnąć. Obecnie  rozdzieliliśmy bardzo w sposób zasadniczy drogę badań naukowych od drogi badawczo – rozwojowej, do której właściwie nasi pracownicy naukowi wchodzą znacznie później, niż robią to, na przykład, młodzi ludzie w krajach, w których od samego początku tworzą się zespoły do rozwiązywania problemów.

Profesor Piotr Kuna potwierdził, że problem ma raczej charakter systemowy, a system edukacji zamiast zachęcać młodych zdolnych naukowców, zabija w nich kreatywność i motywację, dlatego też wolą oni kontynuować karierę za granicą. Kluczem do sukcesu – zdaniem profesora – jest również finansowanie badań podstawowych przez państwo.

Prof. Piotr Kuna: W Polsce problem jest niestety taki, że polska szkoła, polskie przedszkole zabija kreatywność. Gdyby Państwo wiedzieli, czego się uczy w polskich szkołach, to jest po prostu klęska. Mówię do dyrektora szkoły: po co ich tego uczyć? Taki jest program – muszę tego uczyć. Ale idźmy dalej. Najzdolniejsi znajdują sobie stypendia w Anglii i wyjeżdżają. Taka jest brutalna prawda. Ja znam mnóstwo młodych ludzi, którzy już w wieku 16 lat mówią: wyjeżdżam na Oxford, Cambridge i dziś są najlepszymi studentami z pierwszą lokatą – chociażby córka prof. Fala skończyła Oxford z pierwszą lokatą, a teraz jest w najlepszej szkole i ma miejsce w London School of Economics. Nie chce zostać w Polsce – to jest problem. Tracimy brylanty. Czemu? Nie będzie żadnej nauki bez badań podstawowych. Badania podstawowe są fundamentem badań wdrożeniowych. Są pieniądze, po które można sięgnąć, ale nie ma ludzi. My potrzebujemy świeżej, młodej krwi – takiej jak dr Kupczyk, choć to jeszcze jest za mało. On jest jeden, on tego nie zmieni. Potrzebujemy tysięcy ludzi. Dlaczego nie otworzyć się z grantami, ze stypendiami – na Indie, Chiny, Wietnam, Rosję, Ukrainę? Nie bać się! Ci ludzie mają entuzjazm, energię, której zaczyna brakować tym, którzy opuszczają Polskę dla Anglii. A my potrzebujemy takich ludzi. I dlatego takiego systemu się nie zbuduje w rok czy dwa lata. Ten system powinien być budowany w perspektywie 20-30 lat, bo za 20-30 lat będzie widać efekty. Ale komu się chce w coś takiego inwestować? 

Profesor Krzysztof Rybiński, rektor uczelni Vistula zwrócił uwagę na fakt, że system premiowania młodych naukowców zawiera szereg bodźców negatywnych, które uniemożliwiają im współpracę z biznesem.

Profesor Krzysztof Rybiński: Czy Państwo wiedzą, ile punktów dostaną laureaci dzisiejszego konkursu razem? 6. Po 1 punkcie za 100 tysięcy złotych za to, że zostali laureatami prestiżowego, unikalnego konkursu, który, mam nadzieję, ustanowi standardy współpracy biznesu i nauki. To pokazuje, jaki jest patologiczny system bodźców  w Polsce, który powoduje, że młodzi naukowcy, ale ci starsi też, mają antybodźce, żeby zbratać się z biznesem. To musi ulec zmianie. Istnieją bezkosztowe metody zmiany systemu w Polsce. Wystarczy wprowadzić do pewnych ciał, które decydują o ważnych rzeczach, ludzi, którzy pomogą skierować uwagę naukowców na właściwe tory. 

Dawkę optymizmu do debaty próbował dodać dr Tomasz Perkowski, wiceprezes Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Potwierdził on otwartość instytucji badawczych na finansowanie dobrych jakościowo, wartościowych badań i podkreślił, że niepowtarzalną szansę stwarza w tym zakresie, obecna perspektywa finansowa.

Dr Tomasz Perkowski: Moim zdaniem, ta perspektywa finansowa jest ostatnim momentem, w którym możemy rzeczywiście wspierać innowacje. A to wcale nie jest proste, ponieważ wspieranie innowacji pieniądzem publicznym jest niesamowicie trudne. To jest właściwie oksymoron, tak jak ciepły lód. Bo pieniądze publiczne z założenia nie podejmują ryzyka, a innowacje to jest właśnie ryzyko. W związku z tym cały problem polega na tym, jak poprzez te pieniądze publiczne wygenerować po stronie przedsiębiorców chęć do innowacji. Bo jeżeli popatrzymy na strukturę finansowania, to oczywiście to finansowanie jest słabe i po stronie publicznej, i po stronie prywatnej. Ale jednak, jeżeli chcielibyśmy dojść do tej magicznej cyfry 3% PKB na finansowanie nauki, to margines ruchu pieniędzy publicznych jest już nieduży.  Jak zatem przekonać przedsiębiorców że powinni inwestować w innowacje?

Zdaniem dr. Leszka Grabarczyka klucz do sukcesu leży w zmianie podejścia państwa do biznesu i wypracowanie modelu partnerskiego.

Dr Leszek Grabarczyk, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju: Próbując odpowiedzieć na pytanie, jak przekonać przedsiębiorców do inwestowania w innowacyjność i B+R, po pierwsze powiedziałbym – potraktować ich jak partnerów, a nie jak klientów czy petentów. W tym partnerstwie należy określić, czego przedsiębiorcom potrzeba i podejmować decyzje inwestycyjne. To mi się wydaje najważniejsze. Żeby udział biznesu w finansowaniu badań i rozwoju był możliwie duży – o takich parametrach, o jakich mówił pan prof. Rybiński, czy Pan Prezes  w praktyce oznacza to, że oprócz inwestowania pieniędzy, biznes będzie musiał  mieć możliwość znalezienia ludzi, którzy będą te pieniądze wykorzystywać. Teraz w całej Polsce w branży B+R pracuje mniej więcej 120 tysięcy osób, z czego 10 do 12 tysięcy pracuje w biznesie. Jeżeli mówimy o tym, że chcemy, żeby biznes w 2020 albo w 2023 r., wydawał połowę wszystkich pieniędzy, które w Polsce będą wydawane na B+R, to w sferze biznesu musi pracować 50-60 tysięcy więcej ludzi niż w B+R. Nie mam na myśli tylko wyzwania polegającego na „produkcji” przez uczelnie nowych kadr. To wyzwanie w największej mierze będzie polegało na zmianie podejścia uczelni, zmianie ich mentalności. Biznes, nie mając szansy na dopływ świeżej krwi, nie będzie w stanie zainwestować tak dużych pieniędzy, gdyż nie będzie miał ludzi, którzy te pieniądze spożytkują. Podpisując się pod postulatem pana profesora, żeby otworzyć się na Indie, Wschód generalnie, inne kraje, samo otwarcie na inne kraje, nie da nam szansy, żeby tak wielki dopływ świeżej krwi sobie zapewnić. Uczelnie muszą pogodzić się z tym, że część ich kadr – najbardziej przedsiębiorczy i przebojowi naukowcy – będą przechodzić do biznesu. I chodzi o to, aby nie spotykał ich ostracyzm środowiska akademickiego.

Wypowiedź uzupełnił profesor Rybiński, który zaproponował przedstawicielowi NCBiR najbardziej, jego zdaniem pożądany model finansowania nauki w Polsce:

Prof. Rybiński: Dzisiejszy wieczór byłby jeszcze wspanialszy, gdyby pan dyrektor teraz wstał i powiedział: teraz każdemu jeszcze po stówie z NCBiRu. To tak powinno działać, bo sektor prywatny wyłapuje sobie projekty, które są naprawdę wartościowe, które można przekuć na miliardy euro, a publiczny mówi: dajemy dopalacz i jeszcze po stówie. NCBiR idzie w dobrą stronę. Warto rozważyć taką dodatkową możliwość – jak sektor prywatny inwestuje w nowe innowacyjne pomysły, to sektor publiczny, bez skomplikowanych formularzy, mógłby po prostu dołożyć drugie tyle i wtedy z tym dopalaczem będzie się działo jeszcze lepiej.

Zdaniem profesora niezbędne jest też wprowadzenie zachęt podatkowych dla przedsiębiorców, aby zwiększyć ich zainteresowanie inwestycjami w badania i rozwój.

Podobnie, z perspektywy biznesu aspekt ten skomentował dr Maciej Wieczorek, Prezes Zarządu Celon Pharma S.A.:

Maciej Wieczorek: Bardzo ważne jest to, co powiedział pan profesor [Rybiński] – w momencie, kiedy sektor prywatny inwestuje jakiekolwiek pieniądze w badania i rozwój,  to ryzyko takiego projektu jest niewspółmiernie niskie. Wtedy ten projekt z natury ma aplikacyjność, ma przetrawiony ten rynek i pomysł na biznes. Gdybym ja dysponował na przykład miliardem euro rocznie, to bym  szukał i bym siał po milion euro do tego typu inwestycji, zdając sobie sprawę, że z tego 90% po 3 latach skończy się porażką. Ale moim zdaniem to jest najlepsza inwestycja. Oprócz tego, na poziomie uczelni, należy stworzyć etos naukowcy – przedsiębiorcy, którego wyjście z uczelni jest wręcz wspierane. Dać mu ryzykować przez 2 – 3 lata. Wykorzysta bądź straci pieniądze. To jest chyba najprostsza recepta.

W odpowiedzi na apel ekspertów dr Grabarczyk potwierdził, że ze strony instytucji finansujących jest nie tylko wola, ale i środki aby podjąć wyzwanie, o którym mówił prof. Rybiński.  Przekonuje go do tego nie tylko potencjał polskiej nauki, ale także otwartość biznesu.

Dr Grabarczyk: Dzisiaj mam namacalny dowód, że szybko w Polsce w ciągu kilku lat da się zauważyć przykłady tego, co w USA od ponad 100 lat jest zjawiskiem normalnym, to znaczy angażowanie się biznesu w finansowanie działalności edukacyjnej, badawczo – rozwojowej, naukowej. Dzisiaj mam namacalny dowód na to, że w Polsce bardzo szybko się to zmienia.

Współpracę nauki i biznesu postulowała rozwijać również profesor Woźniak, która zaproponowała, aby przedstawiciele biznesu brali udział w kształtowaniu programów nauczania na polskich uczelniach. Dodała, że zmiany systemu edukacji powinny zmierzać w stronę wyzwolenia ciekawości uczniów i studentów oraz stworzenia edukacji w sposób partnerski.

Prof. Lucyna Woźniak: Cały system edukacji powinien być nastawiony na to, żeby prowadzić tę edukację w sposób partnerski, to znaczy, żeby każde pytanie znajdowało odpowiedź. Bardzo wiele pomysłów innowacyjnych bierze się stąd, że zadajemy sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje albo dlaczego nie możemy czegoś zrobić. Różnica między polską uczelnią a jakąkolwiek zachodnią uczelnią jest taka, że w polskiej, studenci nie zadają pytań. Jak nie zadają pytań, to nie będą rozwiązywać problemów. A zatem uczmy od samego początku dzieci, młodzież, studentów, żeby zadawali pytania, mieli w sobie ciekawość rozwiązania problemu. Z tego się będą brały innowacje.

Na zakończenie debaty profesor Kuna dodał, że problemem jest również fakt, że Polska jest nadal wykonawcą gotowych rozwiązań, a zagraniczne koncerny, które inwestują w badania i rozwój nie robią tego w Polsce. Tymbardziej warto jego zdaniem doceniać inicjatywy polskich firm, które umieją znaleźć pomost między nauką i biznesem, ale ta współpraca powinna być wpierana i promowana przez państwo.

Prof. Piotr Kuna: Bardzo ważną rzeczą jest słuchanie biznesu i partnerstwo, wzajemne zaufanie pomiędzy podmiotami publicznymi i niepublicznymi, bo tego zaufania bardzo brakuje. To się musi natychmiast zmienić.

KOMENTARZE
news

<Sierpień 2019>

pnwtśrczptsbnd
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
Newsletter