Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
"Polacy w niesprzyjających warunkach są dosyć zaradnym narodem" – rozmowa z Marcinem Ciukiem
"Polacy w niesprzyjających warunkach są dosyć zaradnym narodem" – rozmowa z Marcinem Ciukie
Komercjalizowanie badań naukowych to czasochłonne i często ciężkie do zrealizowania zadanie. Wynika to głównie z problemów ekonomicznych, a w związku z tym – brakiem inwestorów. Jak jednak można usprawnić transfer technologii? Na to pytanie próbujemy odpowiedzieć wraz z p. Marcinem Ciukiem, kierownikiem centrum neurobiologii Instytutu Nenckiego.

Czy może Pan w skrócie opowiedzieć o działalności Centrum Neurobiologii znajdującym się w Instytucie Biologii Doświadczalnej?

Centrum Neurobiologii jest częścią szerzej zakrojonego projektu, który nosi nazwę CePT, (tj. Centrum Badań Przedklinicznych i Technologii). Jego ideą jest dostarczanie i skoncentrowanie potencjału naukowego po to, aby zwiększyć możliwość dokonywania wdrożeń naukowych, badań aplikacyjnych i poniekąd współpracy z przemysłem. Centrum Neurobiologii jest w domyśle jednostką o charakterze aplikacyjnym w Instytutcie im. Nenckiego. Składa się ono z 5 pracowni, a wśród nich można wymienić Pracownię Badań Przedklinicznych prowadzoną przez prof. Urszulę Wojdę, Pracownię Neurobiologii Molekularnej, którą kieruje prof. Bożena Kamińska-Kaczmarek, Pracownię Obrazowania Mózgu prowadzoną przez dr. Artura Marchewkę,  Pracownię Modeli Zwierzęcych dr Witolda Konopki oraz Pracownię Obrazowania Struktury i Funkcji Tkankowych zarządzaną przez dr. Tytusa Bernasia. Te pięć laboratoriów nazywanych jest pracowniami środowiskowymi.  Mają za zadanie dostarczać usług badawczych dla użytkowników zewnętrznych. Osoba zainteresowana może sama wykonać badania z wykorzystaniem naszego sprzętu (zależnie od jej kwalifikacji) lub je nam zlecić. Oprócz tego powstaje własne IP (Intellectual property – przyp. red.) w obrębie tych pracowni, które mam nadzieję, że uda się w przyszłości skomercjalizować. Moją pracą w obrębie tych wszystkich struktur jest zajmowanie się z jednej strony wspomnianym wcześniej IP i transferem technologii w Instytucie. Można powiedzieć, że zostałem pełnomocnikiem dyrektora w sprawach patentowych i transferu technologii.

Jakie działanie podejmuje Instytut w celu komercjalizacji wyników swoich badań?

W tej chwili przeprowadzam gruntowną rewaloryzację strategii zarządzania własnością intelektualną w Instytucie. Mamy serie technologii, które są zgłoszone do opatentowania bądź już opatentowane. W tej chwili dosyć intensywnie poszukujemy partnerów do dalszego rozwoju komercyjnego niektórych z nich. Jedną z technologii w tej chwili licencjonujemy do spółki typu spin-out we współpracy z dosyć dużym polskim funduszem inwestycyjnym.

Może Pan zdradzić co to jest?

Jest to technologia pochodząca z laboratorium pani profesor Kamińskiej dotycząca terapii glejaków. Są to nieprzerzutujące, lecz bardzo agresywne nowotwory układu nerwowego.

Czy w Polsce poszukiwanie inwestorów jest trudne?

Jest ogromnie trudne, ponieważ w Polsce nie ma żadnej firmy, która byłaby w stanie od A do Z doprowadzić do komercjalizacji np. innowacyjnego terapeutyku. Oznacza to, że zdani jesteśmy na rozwój technologii we współpracy z tak zwanymi małymi lub średnimi przedsiębiorstwami. Większych w Polsce nie mamy. Nawet te większe przedsiębiorstwa farmaceutyczne w dużej mierze zajmują się generykami, a ich działalność na polu innowacyjnym jest na bardzo wczesnym etapie. Same w sobie byłyby postrzegane na rynku amerykańskim bądź zachodnio-europejskim jako średniej wielkości firmy. Siłą rzeczy, jesteśmy zdani na izraelski model komercjalizacji, czyli doprowadzenie do pewnego etapu i mówiąc kolokwialnie „wciśnięcie” danego rozwiązania w spółkę oraz zwieńczenie działania sprzedażą udziałów lub licencjonowaniem. Przebijanie się natomiast za granicą, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, jest bardzo trudne. Jednak to w tych rejonach można zaobserwować największą koncentrację kapitału typu Venture oraz dużych firm farmaceutycznych. W Instytucie Nenckiego mamy o tyle dobrą sytuację, że możemy pochwalić się bardzo dobrą renomą, a oprócz tego prowadzimy współpracę naukową na całym świecie, co oczywiście też ułatwia nawiązywanie różnego typu kontaktów.

Jak Pana zdaniem można usprawnić transfer technologii? Jakie wyróżniłby Pan kluczowe punkty, które nie funkcjonują tak, jak powinny  w porównaniu do systemu amerykańskiego?

Tutaj w ogóle nie można porównywać, ponieważ tamten system powstał z dołu do góry. W USA stworzyły się spółki, które pączkowały, rosły i dopiero wtedy były wchłanianie w szerzej pojęty biznes. W Polsce istnieje problem dotyczący elastyczności naukowców i instytucji jeżeli chodzi o podejście do możliwości komercjalizacyjnych. Różne agencje rządowe w Europie dostrzegają problem i doradzają, abyśmy aktywizowali biznesowo naukowców, wdrażali technologie i innowacyjność, lecz wokół tego wszystkiego wytworzyła się biurokratyczna otoczka, a tutaj właśnie musi  istnieć „oddolna” elastyczność pośród ludzi. Oczywiście, naukowcy nie mogą przestać pisać publikacji naukowych, ale tak naprawdę prawdziwą miarą sukcesu byłyby wdrożenia wyników prac badawczych i przełożenie działań w laboratorium na praktykę. To właśnie wymaga zmiany mentalności i samoinicjacji u naukowców. W idealnym świecie doktoranci po zakończeniu swoich prac związanych z otrzymaniem tego stopnia naukowego zakładaliby spółki w oparciu o wyniki swoich badań. Warto wspomnieć na przykład, że ok. 60-70 % procent doktorantów wychodzących z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego zakłada własne firmy.

Jest to imponujące.

Tak, nawet bardzo. Niestety większość tych spółek upada w przeciągu roku od ich założenia, ale to nie o to tutaj chodzi.

Można powiedzieć, że mają zakodowany inny sposób myślenia, prawda?

Oczywiście, ale istnieje także druga rzecz – warunki ekonomiczne w Polsce nie sprzyjają takiemu działaniu, jednak patrząc na naszą historię, Polacy w niesprzyjających warunkach są dosyć zaradnym narodem. Funkcjonowanie centrów transferu technologii zdecydowanie powinno zostać usprawnione. Są one zbyt pasywne. Ponadto, centra transferu technologii powinny być otwarte na zakładanie spółek za granicą, szczególnie w Stanach. Jeżeli chce się pozyskać środki z amerykańskiego Venture Capital, to należy posiadać lokalną spółkę z głównym managerem najętym lokalnie.

KOMENTARZE
news

<Wrzesień 2019>

pnwtśrczptsbnd
26
27
28
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
12
13
14
15
17
Biznes w Genach
2019-09-17 do 2019-09-17
18
Cancer Prevention 2020
2019-09-18 do 2019-09-18
21
22
27
28
29
2
Business Insider Trends Festival
2019-10-02 do 2019-10-03
4
BioNinja Challenge 2019
2019-10-04 do 2019-10-06
5
6
Newsletter