Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
„Jesteśmy przygotowani i mamy narzędzia, by badać zaburzenia lipidowe” – rozmowa z prof. Dariuszem Sitkiewiczem z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
„Jesteśmy przygotowani i mamy narzędzia, by badać zaburzenia lipidowe” – rozmowa z prof. Da
W ostatnich latach w literaturze naukowej proponuje się oceniać ryzyko zachorowania na choroby układu sercowo-naczyniowego na podstawie składu, struktury i wielkości określonych subfrakcji lipoprotein, a nie samego stężenia związków lipidowych we krwi. Prof. Dariusz Sitkiewicz, reprezentujący kadrę naukową Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, opowiada portalowi Biotechnologia.pl, na co diagnostyka dyslipidemii powinna zwracać szczególną uwagę i ocenia potencjał jej nowych metod w rozwoju medycyny oraz farmacji.

Panie profesorze, proszę przedstawić się czytelnikom naszego portalu i opowiedzieć pokrótce o swojej bieżącej działalności dydaktyczno-naukowej.

Jestem profesorem w Katedrze Biochemii i Chemii Klinicznej Wydziału Farmaceutycznego z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (WUM). Przekazuję studentom wiedzę z  kilku przedmiotów związanych z medycyną laboratoryjną. Są to biochemia, biochemia kliniczna, chemia kliniczna i  patobiochemia.

 

Od jak dawna zajmuje się pan zagadnieniami związanymi z diagnostyką dyslipidemii?

Można powiedzieć, że niemal od zawsze. Badania lipidowe to kategoria badań podstawowych każdego pacjenta kardiologicznego, a większość swojego naukowego i zawodowego życia spędziłem w Instytucie Kardiologii, niedaleko z stąd gdzie rozmawiamy, bo w Aninie. Miałem zaszczyt i przyjemność współpracować z niestety już nieżyjąca panią prof.  Małgorzatą Ciświcką-Sznajderman, wybitnym specjalistą  w zakresie diagnostyki i leczenia zaburzeń metabolicznych, w tym lipidowych. Tak więc tymi problemami zajmuje się od blisko już 40 lat.

 

W którym momencie diagności zaczęli patrzeć pod innym kątem na badania dotyczące związków lipidowych?

W tej materii wszystko zmieniło się, gdy zaczęto inaczej postrzegać cholesterol, wokół którego nadal trwają dyskusje, czy jest on lipidem czy też nie. Od bardzo już dawna naukowcy znali techniki analityczne pozwalające oznaczać stężenie cholesterolu w surowicy krwi. Różnymi sposobami rozdzielano frakcje lipoproteinowe i oznaczano w nich stężenie cholesterolu.  W miarę rozwoju wiedzy i technik badawczych zaczęliśmy oznaczać różne białka zawarte we frakcjach lipoproteinowych. Tych białek jest bardzo wiele i są one dość swoiste względem poszczególnych subfrakcji lipoproteinowych. Dopiero wtedy, gdy otrzymaliśmy techniczne możliwości (to są metody już w tej chwili w większości przypadków zautomatyzowane, ale dawniej wymagały nie lada umiejętności), zaczęliśmy wchodzić w głąb zaburzeń lipidowych, interesując się nie tylko cholesterolem. Mogę ująć to tak – jeden z badaczy powiedział, że cholesterol był cząsteczką XX wieku. Obecnie w centrum uwagi są białkowe elementy i struktura lipoprotein, zarówno LDL jak i HDL. Zaczynamy rozumieć, że nie w pełni jest prawdziwe twierdzenie, że HDL to jest „dobry cholesterol”, a LDL to jest „zły cholesterol”. Dziś wiemy, że wśród lipoprotein niskiej gęstości, czyli LDL, są cząstki „lepsze” i „gorsze” różniące się przede wszystkim wielkością.  Niedawne badania, już prawie XXI wieku, wskazują na heterogenność również frakcji HDL
i na różnicę w ich oddziaływaniu na różne procesy związane przede wszystkim z chorobami układu krążenia, a właściwie z procesem, który inicjuje te choroby, mianowicie z miażdżycą. Choroby sercowo-naczyniowe to są kliniczne powikłania miażdżycy, w powstawaniu której zasadniczą rolę odgrywają frakcje lipoproteinowe.

 

Jak można scharakteryzować te subpopulacje lipoprotein przez pryzmat ich wpływu na zdrowie człowieka?

Nadal można podtrzymać stanowisko, że LDL są gorsze niż HDL, dlatego, że te pierwsze znajdują się w centrum procesu aterogenezy. Natomiast HDL, a właściwie ich subfrakcje, jeśli są w odpowiedniej proporcji, oddziaływają rzeczywiście ochronnie poprzez udział w transporcie zwrotnym cholesterolu.. Jednak w pewnych warunkach może dochodzić  do zaburzeń prawidłowego dojrzewania subpopulacji HDL i wówczas nie spełniają one swoich „dobrych” funkcji, nie manifestują pozytywnych właściwości. Kiedy ten proces szwankuje, to wtedy HDL zaczyna wręcz szkodzić, bo nie zapobiega tym wszystkim „nieszczęściom” czyli procesom, które inicjują cząstki LDL. Warto podkreślić tu bardzo ciekawą rolę enzymu - mieloperoksydazy, który znajdujemy w przestrzeni podśródbłonkowej w ścianie naczyniowej. Nie tylko katalizuje on utlenienie  LDL do form aterogennych (tzw. ox-LDL), ale również modyfikuje apolipoproteinę A-I, czyli białko cząsteczki HDL, która przestaje pełnić swoją podstawową funkcję polegającą na udziale w odwrotnym transporcie cholesterolu, czyli transporcie nie do, lecz z komórki. Dodatkowo niezbędne w tym procesie jest prawidłowe działanie błonowych białek transportujących ABCA1, posiadających kasetę wiążącą ATP. Jest to taki system „wymyślony” przez naturę do wyrzucania z komórki tego, co jest jej obce i które traktuje jako niepotrzebne. Przykładowo, komórka potrafi czasami rozpoznać lek, który nie jest przecież substancją endogenną, jako coś obcego i wówczas wyrzuca go z komórki. Dlatego mówimy, że rodzina białek ABC jest odpowiedzialna za tzw. wielolekową oporność.

 

Jak na tym tle można przedstawić znaczenie dietetyki? Czy istnieje związek między dietą, a modyfikacją subfrakcji lipoprotein, zwłaszcza z frakcji HDL?

Na jestem specjalistą w dziedzinie dietetyki. Oczywiście nie można nie docenić wpływu diety, choć zdefiniowanie go nie leży w moich kompetencjach. Natomiast bardzo istotny, i to podkreślam, zarówno ja, jak i autorzy właściwie wszystkich publikacji na ten temat, jest styl życia, przede wszystkim aktywność fizyczna. Poza lekami, pacjentowi zawsze zaleca się zwiększenie aktywności fizycznej. Postępuje się w ten sposób dlatego, że aktywność fizyczna sprzyja procesowi  dojrzewania HDL do form chroniących, czyli przeciwmiażdżycowych.

 

Jak pan ocenia gotowość polskiej medycyny do przyjęcia nowego panelu badań diagnostycznych w stosunku do związków lipidowych? Czy analiza poszczególnych subfrakcji lipoprotein wchodzi w zakres usług medycznych czy nadal zakłada się, że standardowy lipidogram to najlepszy rodzaj badania do rozpoznania stanu pacjenta?

Proszę mieć na uwadze, że medycyna rządzi się takim specyficznym prawem, które nazywa się evidence-based medicine. Ono wymaga dużych randomizowanych badań klinicznych, a póki co pojawiają się zaledwie publikacje naukowe w postaci obserwacji klinicznych, które mogą wskazywać na konieczność przyjęcia nowego kierunku diagnostycznego. Pierwsze publikacje, w których pojawił się problem, jaki powinien być docelowy efekt leczenia przy uwzględnieniu znaczenia subfrakcji HDL, pochodzą z początków XXI wieku. Jest to więc stosunkowo świeża sprawa, dlatego właśnie nie ma jeszcze takich badań, które umożliwiłyby wprowadzenie nowych profili zarówno diagnostycznych jak i leczniczych w postępowaniu z pacjentem kardiologicznym. W medycynie obowiązuje zasada, że jak coś nie jest udowodnione na niemal 100%, to się tego nie wprowadza. Na razie jesteśmy na etapie takich mniejszych obserwacyjnych badań klinicznych i dopiero czekamy na duże badania kliniczne spełniające kryteria evidence-based medicine i/lub na metaanalizę tych niewielkich (kilkuset osobowych), ale już przeprowadzonych.  Tak naprawdę badania, które są uznawane za takie, które rzeczywiście przynoszą prawidłowe konkluzje, wymagają udziału kilku tysięcy pacjentów. Są to więc ogromne badania, a przy tym bardzo drogie. Ktoś więc musi je sfinansować, a na to musimy jeszcze poczekać. My, czyli przedstawiciele medycyny laboratoryjnej, jesteśmy przygotowani - mamy narzędzia i możemy do takich badań przystąpić.

 

Czy gdyby do badań powszechnych w medycynie wprowadzono testy analizujące subpopulacje lipoproteinowe, to szansa na poprawę zdrowia – prewencji oraz terapii osób dotkniętych różnymi schorzeniami układu krążenia – byłaby większa?

Kluczowe znaczenie ma tu personalizacja, która dotyczy różnych chorób, w tym oczywiście chorób sercowo-naczyniowych. Jest przecież takie powiedzenie, że zawał zawałowi nierówny, a i pacjent pacjentowi też nierówny. Gdybyśmy wiedzieli, jaki jest profil frakcji HDL i LDL u danego pacjenta, to moglibyśmy zastosować takie zindywidualizowane leczenie polegające na dokonaniu korekt na korzyść chorego.  A te badania, które do tej pory robimy, czyli mierzenie cholesterolu w HDL i cholesterolu w LDL, nic nam o tym nie mówią i niewiele z nich wynika. Wpychają nas w schemat myślowy, że pacjent jest „dobry” bo  stężenie cholesterolu w jego surowicy wynosi powyżej 40 mg/dl HDL we krwi. Nie wiemy jednak, jakie te cząstki w są  i czy są w stanie spełnić swoją ochronną funkcję! Gdybyśmy mieli taką wiedzę, to ewentualnie moglibyśmy tak prowadzić terapię, żeby  poprawić profil tych subcząsteczek. Dodam, że mamy już zidentyfikowane i wytypowane miejsca docelowe, w które należałoby „uderzyć” aby wpływać na strukturę subfrakcji lipoprotein. Problem w tym, że nie dysponujemy jeszcze odpowiednimi lekami. Niektóre są na etapie wstępnych badań przedklinicznych ale dopiero, gdy to wszystko przekażemy farmaceutom, to może oni zaczną burzę mózgów i coś wymyślą - zaczną konstruować odpowiednie cząsteczki, testować nowe leki itd..

 

Na koniec chciałbym zapytać właśnie o zainteresowanie firm farmaceutycznych badaniami i odkryciami pana i pańskich współpracowników z WUM w zakresie diagnostyki dyslipidemii?

Na razie nie można mówić o dużym zainteresowaniu. Mimo że aktualnie pracuje na Wydziale Farmaceutycznym, to wcale nie mam ani takich specjalnych kontaktów ani wiedzy na temat tego, co się dzieje w laboratoriach badawczych firm farmaceutycznych . Raz, to pewnie jest tajemnica, a dwa to wszystko zależy od tego, jak bardzo rozwiną się te badania. Mam nadzieję, że jeżeli ta wiedza się upowszechni, to i duże koncerny farmaceutyczne pójdą w tym kierunku i zaczną pracować nad nowymi lekami, ale to niestety jest kwestia kilku, jeśli nie kilkunastu lat.

 

W takim razie życzę powodzenia w realizacji tych ambitnych celów i dziękuję za rozmowę.

Dziękuję serdecznie, pozdrawiam czytelników portalu Biotechnologia.pl i jego całą redakcję, i do usłyszenia.

 

Rozmawiał Dawid Wojtowicz

(Wywiad przeprowadzono podczas Międzynarodowych Targów Analityki i Technik Pomiarowych EuroLab 2014).

KOMENTARZE
news

<Sierpień 2020>

pnwtśrczptsbnd
27
28
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
4
5
6
Newsletter