Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Filozofia nauki dla umysłów ścisłych
Filozofia nauki dla umysłów ścisłych
Czy w laboratorium jest miejsce na filozofowanie? Czy umysł ścisły potrafi filozofować? Co to właściwie jest filozofia? Co znaczy filozofia nauki?

 

Naukowiec pyta. Nawet, gdy nie zgłasza się z pytaniem po wykładzie. Nawet, gdy jego praca laboratoryjna polega na mechanicznym wykonywaniu wyuczonych czynności. Jednak prędzej czy później przychodzi moment zastanowienia. Jak napisać dyskusję w publikacji? Jaki problem podjąć w nowym projekcie? Jaki wniosek płynie z moich badań i na jakiej podstawie? Czy moje założenie jest słuszne, a metoda badania adekwatna? Jeśli mam wątpliwości, z czego one wynikają? A co, jeśli odpowiedź jest zupełnie inna i zupełnie gdzie indziej? A co, jeśli w ten sposób nigdy się tego nie dowiem? Prędzej czy później przyjdzie zachwyt nad tym co widzę albo niepewność tego, co spotkam. Przyjdzie chęć spojrzenia z innej perspektywy na dotychczasowe osiągnięcia. Czy to już jest filozofowanie?

Filozofia nauki nie musi być górnolotnym rozważaniem istoty wszechrzeczy. Niektórzy filozofowanie zaczynają od tzw. logicznej analizy pojęć. Jeśli ktoś mówi „człowiek jest wolny”, to najpierw trzeba sprecyzować, kim jest człowiek i co to znaczy wolność. Jeśli ktoś mówi o teorii ewolucji, należy sprecyzować, co rozumie przez teorię i co to znaczy ewolucja. Można powiedzieć, że filozofia w nauce służy z jednej strony uściśleniu pewnych pojęć. Z drugiej strony zaś odgrywa ogromną rolę w dostarczaniu rozwiązań metodologicznych dla aktualnych problemów.

Być może nie zdajemy sobie do końca sprawy, że obecny mechanizm prowadzenia badań (lub dociekania prawdy) – czyli przeprowadzanie eksperymentów, zapewnianie warunków kontrolnych, a nawet określona ilość wymaganych powtórzeń – wynikają tak naprawdę z wcześniejszych koncepcji filozoficznych. Za twórcę nowożytnej metody doświadczalno-indukcyjnej (czyli oparcia badań rzeczywistości na faktach stwierdzalnych doświadczalnie w zaplanowanym procesie, a nie tylko na drodze myślowych rozważań) uznaje się Francis'a Bacon'a, angielskiego filozofa żyjącego na przełomie XVI i XVII wieku. Jako postacie eksperymentowania wskazał on m.in. powtarzanie eksperymentu w różnych warunkach, przedłużanie eksperymentu (czyli, jak powiedzielibyśmy dzisiaj: serię eksperymentów), odwrócenie eksperymentu (czyli badanie, czy w danych warunkach zachodzi zjawisko odwrotne), łączenie eksperymentów (badanie wzmocnienia zjawiska). Dane empiryczne, na drodze indukcji, mają prowadzić do wniosków ogólnych. Można powiedzieć, że jest to metodologia z powodzeniem stosowana przez nas także dzisiaj.

Filozofowanie wiąże się także z pewnym niepokojem poznawczym, który najwyraźniej dał o sobie znać w nurcie konwencjonalizmu końca XIX wieku. Wówczas to nad myślą pozytywistyczną zawisła niepewność, że nie można uzurpować sobie prawa do nazywania czegoś „faktem”, a teorie naukowe są tak naprawdę czymś umownym, przyjętą przez świat naukowy konwencją. Ta niepewność, reprezentowana głównie przez francuskiego matematyka i fizyka Henri Poincare'go, odnosiła się na przykład do niedoskonałości przyrządów pomiarowych, które same w sobie już zakładają istnienie pewnych praw (np. natury światła i jego absorpcji) lub do ryzyka jakie niesie ze sobą metoda uśredniania czy ekstrapolacji. Urzeczywistnieniem tego klimatu niepewności było m.in. ogłoszenie szczególnej teorii względności w 1905 r. i ówczesne wywrócenie świata fizyki do góry nogami. A czy i dzisiaj nie doświadczamy tego samego, odkrywając świat niekodujących regulatorowych RNA, czy chociażby naszego własnego świata mikrobiota lub też w obliczu kolejnego wyzwania typu Human Genome Project-Write? Ciekawostką (i aktualnością) jest także fakt, iż blisko sto lat zajęło matematykom rozwiązanie tzw. hipotezy Poincare'go ogłoszonej w 1904 r., a ostatecznie potwierdzonej dopiero w roku 2006.

Wreszcie, czy święcące obecnie triumfy podejście holistyczne i „moda” na tworzenie wszelkiego rodzaju zbiorowisk „-omicznych” - jak genomika czy matabolomika – nie jest wyrazem panującej obecnie myśli filozoficznej, że świat jest dużo bardziej złożony niż wydawało się nam jeszcze 20 lat temu i nie jest jedynie prostą sumą znanych już zależności?

Okazuje się, że nie taka filozofia straszna jak ją malują. Jest ona wciąż aktualnym sposobem logicznego myślenia, stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Czyli tym, czemu każdy naukowiec powinien poświęcić od czasu do czasu parę swoich myśli.

Źródła

1. Kai Nielsen, Wprowadzenie do filozofii, Warszawa 1988, Wid KiW

2. L. Kasprzyk, A. Węgrzecki, Wprowadzenie do filozofii, Warszawa 1981,

Wyd. PWN

3. Irena Szumilewicz, POINCARE, Warszawa 1978, Wyd. WP

KOMENTARZE
Newsletter