Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Czasopisma naukowe są zalewane przez kiepskie publikacje o koronawirusie
Czasopisma naukowe są zalewane przez kiepskie publikacje o koronawirusie

Dotyczące koronawirusa treści, niemające pokrycia w faktach, coraz częściej trafiają nawet do poważnych czasopism naukowych. Problemowi nierzetelnych publikacji o COVID-19 przyjrzała się międzynarodowa grupa badaczy skupiona w sieci USERN. Akcję zainicjował naukowiec z Poznania.

 

 

 

– Od kwietnia wykonałem recenzję 60 prac dla pism biomedycznych, z których większość nie powinna nigdy powstać, nie mówiąc o ich przesyłaniu do czasopism naukowych – mówi dr hab. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Naukowiec był pomysłodawcą i głównym autorem komentarza opublikowanego w piśmie "International Immunopharmacology", dotyczącego zalewu czasopism naukowych publikacjami poświęconymi COVID-19. Współautorami jest siedemnaścioro badaczy z ośrodków naukowych z całego świata: USA, Belgii, Iranu, Wenezueli, RPA, Irlandii, Niemiec, zrzeszonych w sieci USERN – Universal Scientific Education and Research Network.

Naukowiec zauważa, że w ciągu zaledwie kilku miesięcy, do głównych pism medycznych zgłoszono wiele tysięcy artykułów, z których większość dotyczy COVID-19. Generalnie zgłaszanych jest dużo więcej publikacji, niż przed pandemią. Wiele periodyków przyjęło strategię szybkiego publikowania artykułów na ten temat. – Konsekwencją jest publikowanie artykułów wątpliwej jakości. Są już znane przypadki wycofywania ich nawet z bardzo znanych czasopism, bo okazały się nie mieć poparcia w rzeczywistości – zauważa dr hab. Rzymski.

Badacz opowiada, że recenzenci artykułów mają czasem zaledwie dzień lub kilka dni na recenzję. A gdy redakcja nie znajduje chętnych do tak szybkiej pracy – szuka dalej i znajduje osoby, które w końcu podejmą się tego zadania. – Tego typu praktyki są szkodliwe dla wszystkich – dla periodyków o ugruntowanej pozycji i dla reputacji świata naukowego. Mogą być też potencjalnie niebezpieczne dla życia ludzi – zauważa naukowiec. Opowiada, że sam recenzował publikację, której autor w treści przekonywał, żeby zwalczać koronawirusa wielogodzinnym wpompowywaniem gorącego powietrza do płuc pacjenta. W innej recenzowanej publikacji autorzy przedstawiali niemające poparcia w faktach doniesienia na temat sztucznego wytworzenia COVID-19 w laboratoriach.

Dr hab. Rzymski uważa, że w początkowej fazie epidemii "szybka ścieżka" publikowania na temat koronawirusa była uzasadniona. Ułatwiało to przepływ bardzo wówczas skąpych informacji o nowym wirusie, objawach klinicznych COVID-19, a także przyspieszało rozwój krytycznie ważnych badań i poszukiwania leków. Jednak teraz, gdy podstawowe informacje są już znane, należałoby powrócić do standardowego trybu publikowania badań. W jego ocenie nie wpłynie to na spowolnienie powstania szczepionki. – Już teraz trwają badania kliniczne dziesięciu preparatów, a ponad sto znajduje się na wcześniejszych etapach testowania – przypomina.

Co motywuje autorów do publikowania niezbyt wiarygodnych tekstów? Dr hab. Rzymski tłumaczy to egoistyczną chęcią przedstawicieli różnych dziedzin nauki (nie zawsze nawet biomedycznych) wykorzystania sytuacji dla poprawy swoich wskaźników bibliometrycznych i legitymowania się publikacją w prestiżowym piśmie. – Te osoby liczą na to, że ich artykuł przejdzie przez rzadsze sito szybkiej recenzji – dodaje. Publikacje naukowe i ich cytowalność przekłada się z kolei na wyższą pozycję naukowca i jego instytucji.

Naukowcy w swoim komentarzu apelują do czasopism naukowych, by te stawiały na jakość publikowanych artykułów, a nie ilość i szybkość ich publikacji. – Jeśli nieprawidłowości dostrzegamy w najbardziej prestiżowych wydawnictwach, to jak musi wyglądać sytuacja w tych o mniej ugruntowanej pozycji? – zastanawia się dr hab. Rzymski. 

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

KOMENTARZE
Newsletter