Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Kremy do rąk oraz balsamy i mleczka to najpopularniejsze kategorie wśród kosmetyków
13.07.2007



Rozmowa z Panem Dariuszem Śladowski, dyrektorem laboratorium Euroimplant z Raszyna. Jednego z beneficjentów Inicjatywy technologicznej. Wywiad przeprowadzony przy okazji otwarcia Punktu Kontaktowego Inicjatywy Technologicznej Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego 9 lipca 2007 roku w Warszawie.

                                

                                                        

MW: Czy firma jest młoda i jak doszło do jej powstania?

DŚ: Firma powstała w specyficznym momencie. Miałem propozycję prowadzenia laboratorium w USA, ale w tym samym momencie znaleźli się inwestorzy, którzy uwierzyli, że i w Polsce można również tworzyć nowoczesne biotechnologie i na tym zarabiać. Moment był idealny. Dzięki działaniom Komisji Europejskiej tworzone są właśnie ramy prawne dla inżynierii tkankowej. W ciągu trzech lat powstanie miliardowy rynek, porównywalny do rynku w USA. Nie żałuję, że nie wyemigrowałem, tak jak większość moich przyjaciół z lat studenckich. Teraz wspólnie z kolegami staramy się stworzyć firmę, która będzie liczyła się nie tylko w Polsce.

MW: Jaki jest profil działania Euroimplant?

DŚ: Euroimplant jest przedsiębiorstwem wdrożeniowo-innowacyjnym, działa w zakresie nauk biologicznych i medycznych. Naszym celem jest opracowanie i wdrażanie innowacyjnych produktów inżynierii tkankowej. Nasze produkty są wykorzystywane w obszarze badawczym i terapeutycznym. Głównym naszym założeniem jest opracowanie i wdrożenie technologii opartej na uzyskiwaniu innowacyjnych produktów opartych na kompozytowych materiałach kolagenowych.


MW: Jakie sektory będą odbiorcami Państwa produktów?

DŚ: To bardzo szerokie grono. Tak instytucje komercyjne jak i naukowe.
Produkty trafią do wielu sektorów: kosmetycznego, medycznego, badań naukowych i toksykologii.


MW: Jakie standardy posiadacie Państwo  w waszych laboratoriach? Czy wymagania są wysokie?

DŚ: Tak, nasze laboratoria obejmują wysoko wyspecjalizowane pomieszczenia w klasie czystości B i C, które są niezbędnym wyposażeniem do tego typu badań i produkcji.

MW: Jak obecnie wygląda struktura firmy? Ile osób pracuje w Euroimplant?

DŚ: Zatrudnialiśmy na początku dwie osoby, obecnie zwiększamy zatrudnienie do 8 osób, docelowo chcemy znacznie zwiększyć zespół.

MW: Jaka jest recepta, szczególnie w przypadku innowacyjnych projektów biotechnologicznych, na sukces na rynku polskim?

DŚ: Sukces zależy od wielu czynników. Są to na pewno odpowiedni specjaliści i pomysł. Jednak najważniejsze jest znalezienie niszy na rynku. takiego miejsca, które nie jest jeszcze wykorzystane przez konkurencję. Na rynku Europejskim inżynieria tkankowa dopiero startuje. Legislacja jest w toku, a potencjalny rynek jest olbrzymi, o czym świadczą raporty Komisji Europejskiej.

MW: Państwu udało się to bardzo dobrze. Czy w Polsce znalezienie takiej niszy jest trudne?

DŚ: Polski rynek jest chłonny na innowacje.  Zwłaszcza w obszarze biotechnologii. Jest bardzo wiele wolnego miejsca dla nowych pomysłów.
Trzeba jednak taki pomysł posiadać mieć i dobrze opracować. Niezbędne jest opracowanie technologii i pozyskanie dobrych specjalistów z dziedziny, w której chce się pracować.

MW: Jakie Pańskim zdaniem są największe problemy polskiej biotechnologii?

DŚ: Przede wszystkim to, że nie potrafimy utrzymać w Polsce specjalistów.
Doskonale kształcimy pracowników sektora R+B, po czym uciekają oni za granice. Powinniśmy zrobić wszystko, żeby pozostali Oni w Polsce. Wielu z nich już wyjechało. Powinny zostać opracowane takie warunki zatrudnienia i wsparcia inicjatyw biotechnologicznych, by zachęcić młodych, zdolnych ludzi do pozostania w kraju.

MW: No właśnie, jak widzi Pan absolwenta polskich uczelni biologicznych czy medycznych w kontekście zapotrzebowania współczesnej biotechnologii?

DŚ: Myślę, że kształcimy na bardzo wysokim poziomie. Powinniśmy więcej czasu poświęcić prezentowaniu studentom i absolwentom możliwości aplikacji wiedzy w różnych gałęziach przemysłu. jakkolwiek wykształceni w Polsce specjaliści są pożądani na rynku pracy w krajach, gdzie biotechnologia jest już silnie rozwiniętą gałęzią przemysłu. Powinniśmy wyciągnąć z tego wnioski.

MW: A finanse, jakie widzi Pan problemy w tym zakresie?

DŚ: Przede wszystkim biurokracja. W przypadku grantów z USAF (US Air Force)  który miałem okazję realizować, cała procedura przyznania pieniędzy polegała na przedstawianiu moich pomysłów, konfrontacji ich z pomysłami strony amerykańskiej. Dalsze działania polegały tylko na przekazaniu czeków i prowadzeniu badań.

MW: Spotykamy się w momencie otwarcia punktu Kontaktowego inicjatywy technologicznej. Czy te działania uważa Pan za obiecujące? Czy jest to dobry sposób wspierania i organizowania współpracy między sektorem naukowym i gospodarczym?

DŚ: Jak najbardziej. To, że fundusze są przyznawane dla przedsiębiorstw i instytucji naukowych chcących współpracować ze sobą i wykorzystywać praktycznie swoje produkty jest niezmiernie ważne. Im więcej pomocy ze strony państwa, ale i jednostek wspierających, tym bardziej prężny rozwój innowacyjności w Polsce.


Rozmawiał: Maciej Wierzbicki


Maciej Wierzbicki
KOMENTARZE
Newsletter