Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Antyfiltrowcy – nowa, groźna grupa obok antyszczepionkowców i antykanałowców
Każdego dnia przybywa osób, które narażają zdrowie i życie swoich dzieci. Mowa tutaj o antyfiltrowcach – osobach, które nie stosują kremów z filtrami, gdyż są głęboko przekonane, iż preparaty te są rakotwórcze oraz hamują dostarczanie witaminy D3 do organizmu. Antyfiltrowcy twierdzą, że skoro dawniej ludzie nie używali takich kremów i nie chorowali na raka skóry, to po co oni mają świadomie narażać się na zachorowanie. Niestety nie zdają sobie sprawy, iż dawniej nie było kremów przeciwsłonecznych, a ludzie umierali na raka skóry, nie wiedząc o tym.

 

 

Nowo powstała moda na bycie antyfiltrowcem jest bardzo groźna, nie tylko dla dorosłych, ale także dla dzieci. Ich teorie nie są potwierdzone naukowo. Z prędkością światła rozprzestrzeniają swe teorie w mediach społecznościowych, próbując przekonać większą liczbę osób do swych idei. 

O tym, iż przesłanki antyfiltrowców są nieprawdziwe, zagrażające zdrowiu i życiu, odpowie, udzielając rzetelnych odpowiedzi opartych na szerokiej wiedzy dr Agnieszka Kobyłka-Dziki, lekarz rezydent w trakcie specjalizacji z dermatologii i wenerologii, na podstawie niemieckiego prawa wykonywania zawodu przy Izbie Lekarskiej Bezirksärztekammer Koblenz w Land Rheinland-Pfalz.

 

Pani Doktor, ostatnimi dniami coraz więcej słyszymy o antyfiltrowcach, którzy nie dbają o swoją ochronę przeciwsłoneczną, ale także własnych dzieci. Proszę powiedzieć, czy w składzie preparatów z filtrami znajdują się składniki rakotwórcze? Czy badania to potwierdzają?

Każdy z nas stara się dbać o swoje zdrowie w swoim przeświadczeniu najlepiej, jak potrafi, medycyna ma za zadanie nam w tym maksymalnie pomóc. Jako lekarz dermatolog swoje zalecenia opieram na aktualnych rekomendacjach, powstających na podstawie wytycznych światowych i wiedzy eksperckiej. Fotoochrona, w skład której wchodzi stosowanie preparatów z filtrami UV, należy do standardu profilaktyki przeciwnowotworowej. Obecnie nie ma doniesień o działaniu rakotwórczym składników w preparatach ochrony UV. Produkty muszą charakteryzować się minimalną szkodliwością dla zdrowia i fotostabilnością. Dzisiaj jesteśmy bombardowani ogromną dawką informacji, która w większości niestety to tylko powielane doniesienia, plotki, przesłanki, które w głównej mierze paradoksalnie odpowiedzialne są za dezinformację w wielu dziedzinach życia. Osoby zainteresowane fachową informacją źródłową odsyłam na stronę Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, gdzie w dwóch obszernych dokumentach znajdziemy zalecenia, nad którymi pracował sztab ekspertów, analizując wszystkie dostępne na chwilę obecną badania nad szkodliwością promieniowania UV i fotoprotekcją. Profilaktyka przeciwsłoneczna jest obecnie najważniejszym czynnikiem ochrony przed nowotworami skóry, w tym najgroźniejszym, jakim jest czerniak.

 

Czy wiadomo, jaki wpływ na organizm ludzki mają składniki przedostające się do naszego krwiobiegu z kremów przeciwsłonecznych?

Potencjalne ryzyko przedostania się do krwiobiegu mają filtry chemiczne. Filtry z założenia mają absorbować promieniowanie UV i zapobiegać jego przenikaniu do skóry, dlatego z założenia są tak tworzone, aby pozostawać na skórze. Odpowiada za to masa cząsteczkowa powyżej 500 Da, która zapobiega przezskórnemu przenikaniu filtru. Na chwilę obecną jedyny potencjalny efekt ogólnoustrojowy to potencjalne działanie estrogenowe 4-metylobenzylidenokamfory i oksybenzonu, ale wykazują to wyniki badań prowadzonych jedynie na zwierzętach. Dodatkowo badania pokazują, że aby wywołać podobny efekt u człowieka, oksybenzon musiałby być stosowany codziennie przez okres 35 lat, co jest dość abstrakcyjną sytuacją! Substancja ta jest stosowana od 1978 roku i nie stwierdzono jak do tej pory negatywnego wpływu na gospodarkę estrogenową u ludzi. Działanie fototoksyczne i fotoalergizujące to nie duża skala problemu. Fotouczula w podobnym mechanizmie również ketoprofen w formie preparatów miejscowych. Każdy lek posiada działania niepożądane, jak np. glikokortykosteroidy, podstawowe leki w terapii chorób skóry, jednak wszystko zależy od dawki i odpowiednich zaleceń. W takim przypadku w okresie jesienno-zimowym możemy wykonać testy alergiczne płatkowe, które pomogą w zidentyfikowaniu substancji, która nas uczula i zamianie preparatu z filtrem na inny. Na rynku bowiem są dostępne różne kombinacje składników ochronnych. Ostatnimi czasy wątpliwości wzbudzają filtry fizyczne w postaci nanocząsteczek, jednakże badania zaprzeczają ich przenikaniu i szkodliwości dla naszego organizmu. Dodatkowo są dobrze tolerowane.

 

Co dzieje się w naszej skórze wystawionej na wysoką dawkę promieniowania słonecznego, która nie jest zabezpieczona filtrem UV?

Głównym zadaniem kremów z filtrem jest działanie zabezpieczające przed negatywnym efektem zdrowotnym promieniowania UV i zostało to potwierdzone w wielu badaniach na przestrzeni lat. W 4-letnim badaniu przeprowadzonym w Australii na grupie 1600 osób w wieku 25-75 lat ich skuteczność w redukcji ryzyka rozwoju czerniaka i raka kolczystokomórkowego jest niezaprzeczalna. To są wyniki badań in vivo, czyli na ludziach, w przeciwieństwie do wielu innych, które badają potencjalną szkodliwość i są przeprowadzane „w szkle” in vitro lub na zwierzętach. UVA działa przez cały rok i przenika do głębszych warstw skóry właściwej, odpowiada w głównej mierze za procesy starzenia się skóry. UVB w naszej szerokości geograficznej działa głównie w miesiącach wiosenno-letnich i to w tym okresie kładzie się szczególny nacisk na fotoprotekcję. Powoduje ono uszkodzenie naszego materiału genetycznego i w konsekwencji powstanie mutacji, które mogą dać początek zmianom nowotworowym. Skórna kancerogeneza i stres oksydacyjny to dwa udowodnione negatywne skutki, które obserwujemy w skórze niechronionej przed słońcem. Efekty nasilają się w momencie pojawienia się oparzeń posłonecznych. Proszę zwrócić uwagę na odmienność skóry dziecka, która zawiera mniej ochronnej melaniny i jest cieńsza (do 3. r. ż.), co skutkuje głębszym przenikaniem promieni UV i oddziaływaniem na komórki macierzyste, które łatwo ulegają mutacjom. Fakt ten odpowiada za zwiększone ryzyko rozwoju czerniaka u osób, które uległy oparzeniom w dzieciństwie.

 

Czy kremy z filtrami blokują dostarczanie witaminy D3 do organizmu?

Po pierwsze, żaden filtr nie blokuje przenikania promieniowania UV w 100%. Teoretycznie można zakładać, że dawka zalecana filtru 2mg/cm2 może hamować produkcję witaminy D3. Dane kliniczne zaprzeczają jednak temu. Długotrwałe stosowanie filtrów nie wpływa negatywnie na syntezę tej drogocennej witaminy. Ponadto skóra nadmiernie „opalona” u osób praktykujących długą ekspozycję na promieniowanie UV czy też u ludzi z fototypem ciemnym produkuje mniej witaminy niż skóra „blada” bez dużej ilości melaniny, naturalnego czynnika ochronnego przed promieniami UV. Nasz organizm chroni się przed zbyt dużą dawką witaminy D, rozkładając ją do nieczynnych biologicznie metabolitów. Za syntezę skórną odpowiada wyłącznie frakcja UVB, która im dalej od równika w stronę biegunów polarnych, tym jest mniejsza. Do produkcji potrzeba niewiele UVB, dzięki czemu np. osoby z krajów skandynawskich są zabezpieczone przed niedoborami. Dlatego stosowanie odpowiedniej ochrony przed słońcem nie pozbawia nas syntezy witaminy D i nie rekomenduje się dłuższego przebywania na słońcu w celu jej nasilenia, znając udowodnione szkodliwe efekty UVR.

 

Czy może coś Pani powiedzieć o antyfiltrowcach? Czy ma Pani jakieś przesłanie do osób, które wahają się nad skutecznością kremów przeciwsłonecznych?

Pojęcie antyfiltrowców dopiero się tworzy i mam nadzieję, że uda się poglądy prezentowane przez tę grupę osób stłumić w zarodku, a przynajmniej uświadomić jak największą liczbę osób o kluczowym znaczeniu fotoprotekcji dla naszego zdrowia. Bardzo niepokojące jest wykorzystywanie niesprawdzonych informacji lub wiedzy opartej na przesłankach w celach marketingowych, tworząc „reklamowy” darmowy szum wokół własnej marki lub osoby. Całkowite odrzucanie filtrów jest nierozsądne w perspektywie dzisiejszej wiedzy medycznej opartej na rzetelnych badaniach i wytycznych. Na fotoochronę składają się 3 składniki: ograniczenie czasu ekspozycji w momencie największego narażenia, stosowanie odzieży ochronnej i prawidłowa aplikacja preparatów z filtrami UV, które są przedmiotem tego artykułu. W naszej codzienności powinniśmy dbać o to, aby te sposoby się uzupełniały. Każda substancja aplikowana na skórę nie pozostaje dla niej obojętna. Jednak stosowanie preparatów z filtrami jest lepsze i bezpieczniejsze dla stanu naszej skóry niż zaniechanie ich używania. Zadaniem każdego lekarza jest działanie na korzyść pacjenta, chociaż wiele osób podważa to stanowisko. W świecie, gdzie kontrowersyjna, nacechowana emocjonalnie informacja rozchodzi się z prędkością światła, suche, długie raporty medyczne nie mają już takiej popularności, a to właśnie na takich źródłach powinniśmy kształtować swoje zdanie. Logiczny związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy działaniem UVR a kancerogenezą jest potwierdzony. Jako lekarz chciałabym, abyśmy myśleli szczególnie o ochronie zdrowia naszych dzieci, które za 20 lat będą wkraczać w dorosłe życie – nie pozwólmy, aby oparzenia i brak ochrony UV, a w konsekwencji czerniak uniemożliwił im korzystanie z własnego potencjału i zdrowia.     

--

Chcesz śledzić na bieżąco działalność pani Agnieszki w sieci? Wejdź na jej bloga lub instagram!

KOMENTARZE
Newsletter