Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
"Bogowie" wzywają do kina
Co pewien czas w polskich kinach emitowane są filmy opowiadające historie życia jakiejś znanej postaci. Nagrodzony w ostatnich tygodniach na festiwalu w Gdyni film "Bogowie", według większości opinii, jest niezwykłą produkcją pokazującą wielki talent człowieka oraz piękno medycyny.

Wspomniany we wstępie film opowiada o dwóch latach z życia zmarłego przed pięcioma laty prof. Zbigniewa Religi. Zapewne mało jest osób, które nie kojarzą wspomaganego lekarza, który jako pierwszy przeprowadził w Polsce zabieg transplantacji serca. Film ma wejść do polskich kin 10 października. Póki co w sieci zapoznać się można z opiniami krytyków, zwiastowani produkcji oraz materiałami nakręconymi na planie filmowym.

Jak wskazują komentatorzy, "Bogowie" zachwycili w Gdyni zarówno jurorów, jak i festiwalową publiczność. Jednym z atutów filmu jest kreacja, jaką stworzył Tomasz Kot, grający profesora. Przypominając sobie rolę, w jaką wcielił się wspomina aktor grając postać Ryszarda Riedla, w filmie "Skazany na bluesa", można być pewnym gry na najwyższy poziomie. Wracając jednak do filmu…

Zapoznając się z "treścią" zwiastunów promujących omawianą produkcję, dostrzec można, iż jest to film opowiadający przede wszystkim o marzeniach, jakie kryły się w naukowcu, powracającym do kraju po kolejnym zagranicznym stażu. Nagle młody Religa decyduje się podjąć działania prowadzące do pierwszego zabiegu transplantacji serca. Działania te spotykają się jednak z barierami, o których dzisiaj nie mamy już świadomości. Wspomniane bariery pojawiają się zarówno w środowisku medycznym, jak i wśród rodzin, z którymi lekarze rozmawiają o nieznanej dotąd w kraju procedurze medycznej. Kolega profesora mówi mu wprost, iż "w naszym kraju serce jest święte". Jak zatem przeszczepić ową świętość? Jak wytłumaczyć choremu człowiekowi, iż będzie miał w organizmie serce innego człowieka? Jak wyjaśnić rodzinie zmarłego, że "serce można uratować", ale będzie ono funkcjonować w kimś innym?

Pojawienie się filmu "Bogowie" wydaje się być pozytywne z kilku powodów. Po pierwsze stanowi ono słuszne wotum wdzięczności dla człowieka, który stworzył fundamenty polskiej transplantologii. Film ten okazać się może jednak także istotnym "podręcznikiem" etyki lekarskiej. Transplantacja organów po śmierci pacjenta nie jest wyłącznie skomplikowaną procedurą chirurgiczną. Pamiętajmy, że lekarz przystępując do rozmów na temat przeszczepu serca od zmarłego dawcy, zmuszony jest przekazać kilka informacji...,których nikt nie chce usłyszeć. Informowanie o śmierci pacjenta ma w tym miejscu szczególny charakter. Lekarz stwierdza, iż pacjent nie żyje. Rodzina dostrzec może jednak, że na monitorze widać, iż serce nadal funkcjonuje, nadal pracuje, nadal bije, za pomocą stetoskopu można je usłyszeć. Jak zatem wytłumaczyć, że jest ono sztucznie podtrzymywane? Ciało pacjenta jest przecież ciepłe.

Patrząc na podobne zjawiska warto wskazać, że film "Bogowie" przyczynić się może do ukazania wielkiej wartości transplantologii. Uświadomić może także, iż medycyna wymaga odwagi, która stać się może motorem zmian. Patrząc póki co na zwiastun filmu "Bogowie" oraz przypominając sobie, choćby ostatnie wywiady z prof. Zbigniewem Religą, można na nowo zrozumieć, że słowa „medycyna jest sztuką”, nie są jedynie ładnym hasłem.

KOMENTARZE
Newsletter