Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Bioetyka - i co dalej?
Bioetyka - i co dalej?
Polskie środowiska pro life w ostatnich miesiącach funkcjonują na pełnych obrotach. Akcja ,,Jeden z nas" oraz kolejna ustawowa inicjatywa Fundacji Pro, walczącej z eugeniczną aborcją to tematy nie tylko ważne, ale również coraz bardziej rozpoznawalne. Podobne akcje z pozoru przypominają inicjatywy, które gdzieś, kiedyś już widzieliśmy. Przyglądając się bliżej inicjatywom dojść można jednak do wniosku, że obserwujemy nie tylko nową jakość działań, ale co nie mniej istotne widać, iż polskie środowiska konserwatywne uczestniczące w kluczowych debatach bioetycznych postawione zostały przed zupełnie nowymi wyzwaniami.

Nowe prawa

Przez dekady przyzwyczailiśmy się, że organizacje walczące z aborcją zapłodnieniem pozaustrojowym, a nawet antykoncepcją bardzo często używały argumentu świętości ludzkiego życia od chwili poczęcia. Co jakiś czas pojawiał się również argument godności osoby ludzkiej. Terminy te z całą pewnością określić można pojęciami o kluczowym znaczeniu. To z ich treści wynikają konkretne pojęcia, jak choćby definicja prawa do życia. I właśnie owe prawa stały się od kilku lat istotnym elementem wykorzystywanym jako argument koronny w walce o życie osób nienarodzonych. Np Fundacja Pro od kilku już lat przypomina w tym kontekście nie tylko przepisy Konstytucji RP, czy też Konwencji o prawach dziecka. W licznych debatach powracają trudne do zbagatelizowania zapisy kodeksu karnego oraz Ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka, definiującej dziecko jako osobę od chwili poczęcia. Spiritus movens działań Fundacji, Mariusz Dzierżawski do powyższego wątku dodaje w ostatnim czasie również augmenty o charakterze statystycznym. Przykładem może być tutaj sejmowa debata z maja tego roku, w trakcie której Szef Fundacji Pro zwrócił uwagę, iż inwazyjne badania prenatalne wykonywane w Polsce posiadają w znacznie większości eugeniczny charakter. Wg Ministerstwa Zdrowia w 2012r. w wyniku podobnych badań wykryto 724 wady lub choroby okresu prenatalnego. W tym samym czasie na odstawie powyższego rozpoznania przeprowadzono 620 aborcji.

Druga z probowanych w mediach inicjatyw, akcja ,,Jeden z nas" wykorzystuje z kolei inne zjawisko prawne. Przedstawiciele pierwszej Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej przypominając orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości walczą z aborcją i eksperymentami na embrionach pokazując konieczność tworzenia spójnego, unijnego prawa szanującego wartości, które wskazał luksemburski sąd, tj godność osoby ludzkiej od chwili połączenia gamet męskiej i żeńskiej.


Idzie nowe

Osoby działające w ramach ostatniej z ww. akcji często spotykają się z pytaniem,: co będzie gdy zrealizujecie swoje cele? Część z inicjatorów, jak choćby Jakub Bałtroszewicz twierdzą, że cel już jest realizowany, oto bowiem doszło do niespotykanego do tej pory połączenia działań europejskich organizacji broniących życia. Poza tym np. Carlo Cassini zaznacza, że milion obywateli Europy (tyle podpisów musi być zebranych) broniących życia to ogromna siła, której nie da się marginalizować lub wyśmiewać.

Z działaniami polskiej Fundacji Pro jest z zasady podobnie. Celem jest wymazanie z polskiego prawa możliwości zabijania niepełnosprawnych, nienarodzonych dzieci. Organizacja kierowana przez Mariusza Dzierżawskiego jasno podkreśla to, co wielokrotnie stwierdzał chociażby prof. Andrzej Zoll: możliwość dokonywania aborcji w związku z diagnozą potencjalnej niepełnosprawności dziecka stanowić może istotne pogwałcenie fundamentalnych praw człowieka. Co jednak stanie się w chwili, w której to uda się pozytywnie znowelizować polska ustawę aborcyjną?

 

Życie jest piękne?

Wyobraźmy sobie pewną sytuację. Do Szpitala trafia kobieta w np. 20 tyg ciąży. Lekarz w trakcie USG stwierdza, że dziecko ma ewidentnie uszkodzone narządy wewnętrzne, co prawdopodobnie wynika z zaburzeń o charakterze genetycznym. Zdaniem lekarza najpewniej dziecko umrze w ciągu dwóch pierwszych dni życia, choć jego zdaniem trudno tutaj wyrokować. Czy dziecko to ma prawo żyć? TAK Odpowiedź jest jednoznaczna i należy ją podkreślać. Nie mamy prawa odbierać mu życia. Nie ma takiego prawa żaden lekarz. Nie on je ofiarował, nie on je winien odebrać. Przenieśmy jednak na chwile wzrok z aparatu USG na kobietę i lekarza. W polskich szpitalach rzadko słychać głosy wsparcia w podobnych sytuacjach. Osoby biorące aktywny udział w promowaniu akcji Fundacji Pro, jak choćby aktorka Dominika Figurska podkreślają, że przy niepomyślnej prenatalnej diagnozie nie zbyt często spotkać się można z gestami empatii, podtrzymania na duchu itd. Ostatnio także liberalni bioetycy, jak choćby Zbigniew Szawarski, w ramach bioetycznych denat radia TOK FM podkreślali, że w Polsce kuleje nie tyle ustawodawstwo medyczne, iż raczej  empatyczna wyobraźnia personelu białego. Wracając zatem do powyższego przykładu….Znaczna większość spotykanych w sieci komentarzy kobiet wskazuje, że przekazanie smutnej wiadomości o istnieniu u dziecka wady letalnej nie wiązało się z żadnym konkretnym wsparciem. Być może zatem obecnie nie ma alternatywy dla aborcji? Cóż bowiem ma uczynić kobieta, która dowiaduje się, iż pod sercem nosi śmiertelnie chora pociechę jej życia? Jak ma postąpić w chwili, w której nie tylko szaleją hormony, ale zewsząd słyszy różne podpowiedzi, sugestie, opinie? Co ma począć w momencie, w którym nie wie, czy da radę, czy będzie potrafiła, czy wytrwa i przetrzyma cierpienie? Odpowiedzią na powyższe pytania nie jest aborcja? Co zatem jest?

 

Jest nadzieja.

Wymarzone przez środowiska pro life zdelegalizowanie eugenicznej aborcji nie usunie powyżej postawionych pytań. Naruszenia w Polsce praw pacjenta nie wynikają jedynie z niedoinwestowania konkretnych placówek. Często powiązane są z czysto ludzkimi, ułomnymi zachowaniami. Zmienić to może nie tyle prawo ile raczej kształtowanie odpowiedzialności i empatii u adeptów kierunków medycznych.

W ramach wyjaśniania założeń nowelizowanych przepisów ustawy o planowaniu rodziny Fundacja Pro zaznacza, że: „Nawet w przypadku wad letalnych wykrytych u dzieci w okresie płodowym, aborcja bynajmniej nie zmniejsza cierpień dziecka i jego rodziców. Dobitnie potwierdzają to świadectwa rodziców oraz lekarzy towarzyszących dzieciom z wadami letalnymi i zapewniających im opiekę do ostatnich chwil życia.:” Autorzy projektu dodają ponadto, że „Doświadczenia Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci, świadczącego pomoc rodzicom i dzieciom perinatalnym mogą i powinny zostać, przy wsparciu odpowiednich organów rządowych, upowszechnione”. Być może zatem tą drogą powinno iść środowisko pro life?

W polskiej debacie bioetycznej prezentowanej przez środowiska konserwatywne usłyszeć można głownie słowa: nie wolno, nie ma prawa, to naruszenie itd. W z homilii papież Franciszek podkreślał, że gdy kościół mówi czemuś „nie” to jest to konsekwencją pierwotnego „tak”, które powiedziane zostało Najwyższemu. Wszystko w tym miejscu jest niby jasne, tyle, że polskie środowiska walcząc o życie nienarodzonych coraz częściej mówią o śmierci, a nie o życiu. Innymi słowy owo „tak” coraz mocniej zaciemniane jest przez wyraźne  „nie”.

Wspomniane powyżej hospicja to doniosły przykład potwierdzający powyższą cechę. Skupiliśmy się na zmianie przepisów, na modyfikacji ustawy, która może ocalić życie średnio 400 nienarodzonych, niepełnosprawnych dzieci. Ale co dalej, kto im udzieli wsparcia, kto pokarze konkretne rozwiązanie, jak ma postąpić kobieta w podobnej sytuacji mieszkająca np. we Wrocławiu, a więc miejscu, w którym nie ma podobnych hospicjów, których doczekały się dopiero Warszawa i Gdańsk? Tam najczęściej nie ma rzetelnego wsparcia psychologa, neonatologa, czy też pracownika socjalnego lub „wyspecjalizowanego” kapelana.

Zmiana prawa dzisiaj nie wystarczy. Możemy wprowadzić idealne przepisy, których konsekwencją będzie stwierdzenie: „dziecko ma bezmózgowie, życzę Pani powodzenia”.  Być może dzisiaj trzeba działać dwutorowo? Być może trzeba promować bioetyczny dwutakt, w którym za jedną propozycją, idzie już konkretna, kolejna inicjatywa będąca natychmiastową reakcją na kąśliwe uwagi i krytykę różnych fundacji i federacji. Kto wie być może projekt ustawy o wsparciu prenatalnych hospicjów spotkałby się z poparciem nie tylko prawej strony sporu, ale i lewej jej części prawdziwie wrażliwej na dobro drugiej osoby. Kto wie, może warto spróbować?   

 

 

Tekst ten w pierwotnej wersji ukaże się także w wydaniu papierowym tygodnika "Idziemy" (nr 29/2013),zob. http://www.idziemy.com.pl/spoleczenstwo/pro-life-i-co-dalej/

KOMENTARZE
Newsletter