Wiemy czy tylko tak nam się wydaje?
Wśród badanych przeważa przekonanie, że potrafią odróżniać wiedzę naukową od opinii i interpretacji (52,7%). Jednocześnie 26,5% respondentów przyznaje, że sprawia im to trudność, a 20,7% nie potrafi jednoznacznie ocenić swoich kompetencji w tym zakresie. Wyniki te pokazują, że choć dominuje poczucie pewności, rzeczywistość jest bardziej złożona – znacząca część badanych ma wątpliwości lub otwarcie mówi o problemach. To wyraźny sygnał rozdźwięku między deklarowaną pewnością a realną zdolnością interpretowania informacji zdrowotnych.

Dezinformacja bliżej niż myślimy
14,6% badanych przyznaje, że w ciągu ostatniego roku uwierzyło w nieprawdziwą informację zdrowotną – to pokazuje, że dezinformacja realnie wpływa na decyzje odbiorców. Jednocześnie aż 51,3% uważa, że nie miało z nią kontaktu, co sugeruje że część osób może jej po prostu nie rozpoznawać. Potwierdza to także 23,7% respondentów, którzy nie są pewni swoich doświadczeń, oraz 10,3%, które w ogóle nie weryfikują takich treści, co zwiększa ich podatność na manipulację. Najwięcej fałszywych informacji pojawia się w obszarach złożonych i emocjonalnych – takich jak przyczyny chorób (35,4%) czy „cudowne diety” (32,7%), ale także szczepienia (21,6%) i wpływ nowych technologii, np. 5G (19,7%). Również tematy związane z diagnostyką i leczeniem pokazują, że im bardziej skomplikowany problem, tym większe ryzyko uproszczeń i półprawd. Z danych wynika, że dezinformacja koncentruje się tam, gdzie odbiorcy najbardziej potrzebują prostych odpowiedzi – i właśnie dlatego najłatwiej ulegają przekazom, które tylko pozornie je oferują.

Dla dzisiejszego odbiorcy autorytet to za mało
29,1% badanych ufa ekspertom medycznym wypowiadającym się poza swoją specjalizacją, ale niemal tyle samo (29,5%) podchodzi do nich sceptycznie, a aż 41,4% – nie ma w tej kwestii wyrobionego zdania. To oznacza, że wielu odbiorców nie przyjmuje już opinii ekspertów „na wiarę” – część im ufa, część podchodzi z dystansem, a duża grupa po prostu nie wie, komu wierzyć. W praktyce widać wyraźną zmianę – sam tytuł czy wykształcenie przestają wystarczać. Coraz częściej liczy się to, czy ekspert mówi w swojej dziedzinie i czy jego wypowiedź ma sens w danym kontekście. Innymi słowy – dziś ważne jest nie tylko kto mówi, ale czy naprawdę zna się na tym, o czym mówi.
Komunikacja zdrowia wymaga nowego podejścia
– Dane z badania pokazują, że wyzwaniem nie jest dziś brak informacji, ale ich właściwe zrozumienie. Odbiorcy coraz częściej poruszają się na granicy wiedzy, opinii i emocji, dlatego odpowiedzialność za komunikację zaczyna się już na etapie jej tworzenia. Skuteczna komunikacja zdrowotna opiera się na trzech elementach: prostocie bez utraty rzetelności, jasnym wskazywaniu kontekstu eksperckiego oraz uwzględnianiu emocji, które realnie wpływają na odbiór treści. Coraz ważniejsze staje się nie tylko to, co mówimy, ale też jak i w jakim kontekście to robimy. W efekcie nie chodzi o większą ilość informacji, ale ich lepszą jakość i czytelność. W świecie nadmiaru treści wygrywa komunikacja precyzyjna, transparentna i osadzona w wiarygodnym kontekście. „Nauka kontra emocje 2026” pokazuje te zjawiska w szerszej perspektywie i zachęca do głębszego spojrzenia na to, jak dziś podejmujemy decyzje zdrowotne – komentuje Norbert Ofmański z On Board Think Kong, jeden z inicjatorów projektu.

KOMENTARZE