Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
„Naszym celem jest skuteczna i tania diagnostyka chorób neurodegeneracyjnych” – mówi profesor Tomasz Gabryelewicz z IMDiK
„Naszym celem jest skuteczna i tania diagnostyka chorób neurodegeneracyjnych” – mówi profes
BIOMARKAPD, pod tym skrótem kryje się nazwa międzynarodowego projektu badawczego – „Biomarkery dla choroby Alzheimera i Parkinsona”. Te dwie najczęściej występujące choroby neurodegeneracyjne, z którymi zmaga się dziś populacja ludzka, są efektem zwyrodnienia komórek nerwowych, a w konsekwencji prowadzą do stanów zaburzenia motoryki (ataksji), czy zaników pamięci (demencji). Naukowcy z całego świata prowadzą badania, które mają na celu poprawę diagnostyki tych schorzeń. Poszukiwanie efektywnych metod wczesnego wykrywania chorób Alzheimera i Parkinsona, i skutecznej ich profilaktyki farmakologicznej, mogłoby w przyszłości zahamować rozwój tych schorzeń. O badaniach prowadzonych w ramach projektu BIOMARKAPD opowie w dzisiejszym wywiadzie z cyklu „Potencjał Nauki Polskiej” dr hab. Tomasz Gabryelewicz z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie.

 

Biotechnologia.pl.: BIOMARKAPD to projekt międzynarodowy. Jak wygląda współpraca między jednostkami naukowymi, które zaangażowane są w jego realizację?

Dr hab. med. Tomasz Gabryelewicz: Jest to projekt realizowany w ramach Joint Programming Neurodegenerative Disease (JPND). Program ten zrodził się w wiodących ośrodkach europejskich. Uczestniczy w nim 21 krajów europejskich (m.in. Dania, Szwecja, Szwajcaria, Niemcy, Włochy), a także Kanada. Koordynatorem krajowym projektu jest prof. dr hab. Jacek Kuźnicki z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej. Ja kieruję badaniami prowadzonymi przez Zespół Kliniczno – Badawczy Chorób Zwyrodnieniowych CUN w IMDiK. Głównym celem projektu jest opracowanie konkretnych wytycznych do badania i stosowania w praktyce klinicznej trzech biomarkerów choroby Alzheimera (Aβ42, T-tau, P- tau) i jednego biomarkera choroby Parkinsona (alfa-synukleina). Markery te są oznaczane w płynie mózgowo-rdzeniowym i mają bardzo duże znaczenie w diagnostyce. Ponadto mogą również pomóc w zrozumieniu mechanizmów patofizjologii chorób Alzheimera i Parkinsona. Wszystkie ośrodki badawcze pracują na osiągnięcie głównego celu, ale każdy odpowiedzialny jest za wykonywanie konkretnych zadań. Najważniejsza jest jednak możliwość współpracy, wymiany informacji między laboratoriami. W ramach projektu tworzony jest także biobank - gromadzimy materiał badawczy, czyli płyn mózgowo-rdzeniowy i osocze od pacjentów z różnymi zaburzeniami neurozwyrodnieniowymi. Jeśli my lub nasi koledzy z Niemiec, Szwecji  czy Kanady opracujemy jakieś efektywne metody testów diagnostycznych będziemy mogli korzystać z międzynarodowej bazy gromadzącej materiał badawczy.

 

Założeniem projektu jest ulepszenie metod diagnostyki chorób neurodegeneracyjnych. Czy będą one skuteczniejsze i tańsze od metod dziś stosowanych?

Zdecydowanie tak. Sam pomysł oznaczania markerów nie jest wcale innowacyjny. Ale naszym celem jest stworzenie ujednoliconej metodologii pracy z użyciem tych samych odczynników i procedur operacyjnych. Pragniemy wprowadzić pewne standardy. Jednym z celów programu jest wytypowanie referencyjnych laboratoriów gwarantujących wiarygodność metody diagnostycznej. Takie laboratoria z czasem musiałyby też podjąć działania edukacyjne i prowadzić szkolenia dla innych jednostek analitycznych. Możliwości diagnostyczne w ostatnich latach bardzo się rozwinęły, chorobę Alzheimera potrafimy rozpoznać dziś nawet na kilkadziesiąt lat przed ujawnieniem się objawów klinicznych, czyli otępienia, demencji. Jednak użycie metod wyrafinowanej diagnostyki neuroobrazowej np. oznaczanie białek patologicznych w mózgu przy użyciu tomografii pozytonowej to koszty rzędu kilku tysięcy złotych. Natomiast badanie płynu mózgowo rdzeniowego jest o wiele tańsze , gdyż jego koszt to kilkadziesiąt zł. Różnica jest zatem kolosalna. W IMDiK pracujemy nad tym projektem już od roku, przebadaliśmy płyn mózgowo-rdzeniowy kilkuset osób. Wiemy, że czułość i swoistość naszej metody jest wysoka.

 

Liczba osób przebadanych do tej pory jest dość duża. Czy nie ma problemów z uzyskiwaniem materiału badawczego?

Na pobieranie materiału badawczego od pacjentów musi wyrazić zgodę Komisja Badań Bioetycznych. Wszyscy biorący udział w projekcie muszą posiadać tę zgodę. W Polsce nakłucie lędźwiowe nie jest wykonywane w celach diagnostycznych tak często jak w innych krajach europejskich. W Skandynawii np. to jest badanie rutynowe, podobnie tak jak pobieranie krwi. U nas niestety jest inaczej, dlatego za każdym razem przedstawiamy pacjentom ewentualne korzyści czy zagrożenia wynikające z badania. Ale metoda ta nie jest obciążona dużym ryzykiem, dlatego większość pacjentów się zgadza.

 

Macie państwo również pacjentów grupy kontrolnej?

Jeśli chodzi o grupę kontrolną to powszechnie wykorzystujemy materiał od pacjentów bez zaburzeń poznawczych i bez otępienia, u których robiono nakłucie lędźwiowe z powodu innych wskazań.

 

Czy projekt ze względu na tak międzynarodowy charakter, ma na celu też obserwację różnic populacyjnych? Bierzecie Państwo pod uwagę wpływ różnego rodzaju środowiska na patofizjologię badanych chorób?

Nie, nie obserwujemy żadnych charakterystycznych cech przynależnych do danej nacji, które miałyby istotny wpływ na różnice pomiędzy poszczególnymi próbami badawczymi. Nie analizujemy wpływu czynników ryzyka związanych z miejscem zamieszkania na rozwój choroby. To nie jest celem naszych badań.

 

Czy w dotychczasowej pracy naukowej, napotkali państwo jakieś przeszkody, które spowolniły realizacje postawionych sobie celów?

Każdy projekt to setki problemów. My mamy dużo kłopotów natury biurokratycznej. Najpierw na etapie przygotowania wniosku, później sprawozdania. Niestety nie mamy wystarczających środków finansowych, aby zatrudnić odpowiednią osobę, odpowiedzialną za tego typu obowiązki. Można powiedzieć, że biurokracja jest naszą zmorą.

 

Proszę powiedzieć, czy myślą Państwo o patentowaniu wyników swoich prac badawczych?

Rozumiem, że teraz jest na to moda, ale my jako klinicyści próbujemy znaleźć wiarygodną i w miarę tanią metodę diagnostyki, która pomogłaby nam i pacjentom. Jeśli w z którymś z państw biorących udział w projekcie zostanie opracowana odpowiednia metoda, to celem wszystkich innych zespołów badawczych będzie sprawdzenie jej skuteczności na dużej liczbie chorych, po to żeby wprowadzić tę metodę jako rekomendację na przyszłe lata. Bardzo chciałbym stworzyć laboratorium, które znajdzie się w grupie tych referencyjnych europejskich ośrodków.

 

 

Projekt zakłada opracowanie taniej i efektywnej metody diagnozy choroby Alzheimera i Parkinsona. A jak wygląda w tej chwili kwestia profilaktyki farmakologicznej?

Na razie nie ma jeszcze leków, które zatrzymywałyby skutecznie rozwój choroby. Mamy nadzieje, że takowe się pojawią. Na całym świecie trwają badania mające na celu znalezienie substancji, która będzie działała nie tylko objawowo, ale także przyczynowo. Należy jednak pamiętać, że wczesne rozpoznanie choroby, czyli efektywna i tania diagnostyka pozwala choremu i jego rodzinie na przygotowanie się na liczne problemy związane z chorobą, a w przypadku odkrycia nowej skutecznej terapii na szybkie jej zastosowanie.

 

Wywiad przeprowadziła dr Marzena Szwed, redaktor naukowy portalu Biotechnologia.pl

Materiał opracowała: mgr Ewelina Gizińska

 

KOMENTARZE
news

<Lipiec 2019>

pnwtśrczptsbnd
1
2
4
5
6
7
8
9
10
11
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3
4
Newsletter