Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Łódzcy biotechnolodzy stworzą białko roślinne, które może podbić globalny rynek!
Łódzcy biotechnolodzy stworzą białko roślinne, które może podbić globalny rynek!
Spółka NapiFeryn BioTech przeciera szlaki w regionie i na świecie! Powstały w 2014 r. i zlokalizowany w Łodzi start-up jako pierwszy w regionie łódzkim otrzymał grant z największego programu UE finansującego badania i rozwój, Horyzont 2020 i jako pierwszy w kraju w temacie Żywność. Naukowcy mierzą jednak znacznie wyżej – dzięki nowemu inwestorowi z branży olejarskiej chcą wybudować w Polsce pierwszą na świecie biorafinerię produkującą białko z rzepaku. O szczegółach ich innowacyjnej technologii, modelu biznesowym firmy, a także perspektywach współpracy dla przedstawicieli nauki i przemysłu rozmawiamy z dr Magdaleną Kozłowską, prezesem spółki NapiFeryn BioTech.

Adam Zalewski, redaktor portalu Biotechnologia.pl: Skąd pomysł na tego rodzaju biznes, czyli produkcję naturalnych białek roślinnych?

Magdalena Kozłowska, CEO NapiFeryn BioTech: Mamy to szczęście, że obszar, w którym działamy jest osobistą pasją zarówno moją, jak i dr Piotra Wnukowskiego. Oboje jesteśmy współzałożycielami spółki NapiFeryn BioTech (nazwa pochodzi od dwóch najważniejszych protein występujących w nasionach rzepaku – napiny i krucyferyny). Piotr przez kilkadziesiąt, a ja przez kilka lat pracowaliśmy w zagranicznych koncernach w Holandii, gdzie się z resztą spotkaliśmy. Miałam przyjemność pracować w dziale badawczo-rozwojowym Piotra. Zaczęliśmy uważniej przyglądać się światowym trendom, którym hołdują duże firmy z branży żywnościowej. Dotyczyły one m.in. poszukiwania nowych, alternatywnych do pochodzenia zwierzęcego źródeł białka. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że białka pochodzenia roślinnego mają na tyle olbrzymi potencjał, że warto pomyśleć o swoim biznesie. W konsekwencji założyliśmy firmę, której celem jest komercjalizacja naszych pomysłów i technologii, mających zaspokoić potrzeby ludzkie w zakresie pozyskiwania nowych źródeł białka poprzez wykorzystanie roślin oleistych.

 

Dzisiaj z bólem serca obserwuje się odpływ naszego potencjału naukowego za granicę, Wy zaś po zdobyciu tam doświadczenia postanowiliście osiąść w Polsce. Nie mieliście obaw, wracając do kraju i tutaj planując biznes?

Oboje chcieliśmy wrócić do Polski – ja ze względów prywatnych, Piotr – sentymentalnych, bo przecież wyjechał za granicę będąc młodym, dwudziestokilkuletnim naukowcem. Ponadto lokalny klimat jest szalenie sprzyjający naszemu przedsięwzięciu – biogospodarka jest jedną ze strategii Województwa Łódzkiego, a rzepak, z którym związana jest technologia spółki, to król nasion oleistych w Polsce i jako taki – dobrze kojarzy się zarówno producentom, jak i konsumentom. Ważną rolę odegrała także tutejsza infrastruktura, czyli Bionanopark, gdzie wynajmujemy powierzchnie laboratoryjne.

Ponadto, mając na uwadze to, że start-upy w początkowym okresie swojego istnienia nie generują przychodów, musieliśmy postarać się o dofinansowania. W pierwszej kolejności otrzymaliśmy grant z programu unijnego Horyzont 2020, a potem z konkursu „Szybka ścieżka”, realizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (w sumie ze źródeł unijnych pozyskaliśmy blisko 12 mln zł). W nasz globalny potencjał komercjalizacji uwierzył również warszawski fundusz VC, Impera Alfa (dofinansowanie w wysokości 1 mln zł), co w połączeniu ze środkami z programu Bridge Alfa, wyróżniającego najbardziej innowacyjne projekty w kraju, umożliwiło nam rozpoczęcie działalności. Na tym etapie rozwoju start-upu to ogromne osiągnięcia – raz, że współczynnik sukcesu w pozyskiwaniu funduszy z programu Horyzont 2020 wynosi zaledwie 9%, a dwa, inwestycja w nasz projekt funduszu Impera Alfa to ogromny prestiż, gdyż jest to uargumentowane innowacyjnym podejściem do pozyskania białka, skalowalnością produkcji na inne rynki oraz naszym doświadczeniem jako zespołu zarządzającego.

Przejdźmy do szczegółów, na czym dokładnie polega Wasza technologia i w czym ma przejawiać się jej innowacyjność?

Najprościej mówiąc, wiemy jak wycisnąć białko z roślin, z których inni wyciskają tylko olej. Białko pozyskuje się z pozostałości po tłoczeniu oleju z rzepaku, którego nasiona zawierają ok. 20% białka o wysokich wartościach odżywczych, jednak dotychczas nie było ono wykorzystywane jako składnik żywności. Tymczasem nasza technologia umożliwia odzyskanie ok. połowy tego białka w postaci izolatu o wysokich parametrach jakościowych i funkcjonalnych.

Innowacyjnym pierwiastkiem naszej technologii jest fakt, że materiałem startowym jest biomasa, która powstaje po wytłoczeniu oleju z rzepaku. Do tej pory jej potencjał nie był w pełni wykorzystywany – służyła jako pasza dla zwierząt, gdyż nie było rozwiązań, które wyizolowałyby z tej biomasy białko na cele jadalne. Nasza technologia jest w stanie to zrobić i to czyni ją unikatową w skali świata.

 

Czym będzie się wyróżniała na tle alternatyw, czyli białka z soi?

Przede wszystkim sposobem pozyskiwania tego białka – technologia pozyskiwania białka z soi jest już dość przestarzała (pochodzi z lat 40. zeszłego wieku) i do przetwórstwa soi używa się heksanu, rozpuszczalnika wciąż szeroko stosowanego w przemyśle olejarskim. Nasza technologia natomiast nie będzie opierała się na nim, a na bardzo łagodnych sposobach przetwarzania biomasy – będzie to „delikatny” proces, bez drastycznych zmian pH i bez żadnych rozpuszczalników. Jest to rozwiązanie nowocześniejsze, bezpieczniejsze i dające produkt wyższej jakości. Ponadto, warunki, w jakich izoluje się białko z rzepaku, nie powodują jego uszkodzenia (denaturacji). Dzięki temu nasze białko będzie naturalne i funkcjonalne.

 

Macie także w garści kilka argumentów, wspierających ochronę środowiska…

Zdecydowanie tak. Wykorzystywanie białka roślinnego ma znaczenie cywilizacyjne – obecnie zwierzęta są karmione roślinami, po to, by wytworzyć białko, my chcemy natomiast to białko skierować bezpośrednio do ludzi. Zwierzęta są swego rodzaju filtrem, przez które większość białka jest tracona, czyli są nieefektywnym źródłem jego przetwarzania. Nie mówiąc już o tym, że do produkcji 1 kg mięsa wieprzowego jest potrzebnych 4 kg roślin, a 1 kg mięsa wołowego – aż 7 kg! Zamiast tak marnotrawić kalorie, warto zwrócić się ku białku z rzepaku, które cechuje się wysoką zawartością pełnowartościowych protein. Co więcej, produkty pochodzenia zwierzęcego nie są w stanie zaspokoić globalnego zapotrzebowania na białko i energię w zrównoważony sposób – na Ziemi zacznie brakować wody i gleb nadających się na pastwiska i do uprawy roślin na paszę.

Idąc dalej, hodowla zwierząt powoduje wyższą emisję gazów cieplarnianych niż transport, zanieczyszczenia wód ściekami z chlewni i obór oraz pustynnienie gleb wykorzystywanych jako pastwiska i pola. Sam transport także zostanie znacznie ograniczony, bo przecież stawiamy na lokalną produkcję żywności. Co więcej, głośnym tematem ostatnio jest potrzeba stałego stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt na skalę kilkukrotnie większą niż zapotrzebowanie terapeutyczne dla ludzi.

 

Bardzo podoba nam się zapewne perspektywa lokalnej produkcji z wykorzystaniem naszej polskiej specjalności, czyli rzepaku, jednak żeby biznes był rentowny w dłuższej perspektywie czasowej, musi mieć charakter globalny – jak zamierzacie go rozszerzyć na inne rynki?

Jak to zazwyczaj bywa w pierwszej kolejności faktycznie skupiamy się na rynku krajowym, bowiem tutaj mamy pole do zagospodarowania łatwo dostępnego i wytwarzanego w Polsce surowca. Rzepak jest najczęściej uprawianą rośliną oleistą w Polsce. Jego zbiory wynoszą 2,2-3,2 mln ton rocznie. Jesteśmy czwartym co do wielkości producentem rzepaku w Unii Europejskiej. Pojawienie się na rynku naszego know-how jest ważne dla producentów żywności, którzy do tej pory niemal w całości sprowadzali soję i jej półprodukty z Argentyny czy Paragwaju.

Nasz model biznesowy nie zakłada ani produkcji białka, ani artykułów spożywczych z jego zastosowaniem. Ze względu na dostępność surowca chcemy licencjonować technologię tłoczniom oleju, a w tym nie będziemy się ograniczać tylko do Polski. Rzepak jest też uprawiany w innych krajach UE (Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii), a także m.in. w Indiach, Chinach, Australii, Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie. Wszędzie tam są tłocznie oleju i to do nich skierujemy swoją ofertę.

Jacy producenci żywności będą potencjalnymi odbiorcami tej technologii?

Tacy, którzy będą chcieli zastosować to białko w swoich artykułach spożywczych w dwóch celach – by zwiększyć wartość odżywczą żywności lub ze względu na jego własności funkcjonalne (białka dodajemy do receptur pożywienia, żeby związki w jedzeniu emulgowały się i pieniły). Łańcuch wartości wygląda następująco – NapiFeryn BioTech jest dostawcą technologii, a produkty tej technologii będą wykorzystane przez producentów artykułów spożywczych, w których obecnie wykorzystuje się białko sojowe (sosy, lody, makarony, napoje, pieczywo, słodycze itp.).

 

Istotną niszą dla tego białka są też wegetarianie i weganie, czy w naszym kraju rynek świadomych konsumentów jest na fali wznoszącej?

Tak mi się wydaje – coraz więcej osób czyta skład produktów, po które sięga i żywo się tym interesuje. Wegetarianizm staje się coraz modniejszy – mamy w Polsce już milion wegetarianów, z czego połowa deklaruje się jako weganie. Jest to trend zauważalny głównie u ludzi młodych i znacznie częściej u kobiet. Coraz więcej Polaków przyznaje też, że spożywa za dużo mięsa, a konsekwencją tej świadomości w ostatnich latach jest kilkuprocentowy spadek spożycia produktów mięsnych. Nasza oferta musi trafić do tych osób jako coś zupełnie nowego i jako alternatywa dla białka sojowego, które obecnie zdominowało rynek białek roślinnych. Ta grupa świadomych konsumentów, poważnie podchodzących do kwestii zdrowotnych oraz ochrony środowiska, szczególnie doceni atrybuty naszej technologii – tzn. łagodność procesu oraz naturalność i funkcjonalność białka.

 

Poza zdobytymi dofinansowaniami, za Wami także pierwszy sukces biznesowy, tj. rozpoczęcie współpracy z Wilmar, podwrocławską spółką specjalizującą się w przetwórstwie roślin oleistych. Na jakie wymierne efekty przełoży się ta współpraca?

Faktycznie pozyskanie tak ważnego, strategicznego partnera biznesowego rozpatrujemy w kategoriach ogromnego sukcesu. Od początku naszej działalności wiedzieliśmy, że nie możemy rozwijać tej technologii w izolacji, ponieważ potrzebne są kompetencje, wiedza technologiczna oraz kapitał właśnie takiego podmiotu branżowego jak Wilmar, który stał się udziałowcem firmy NapiFeryn BioTech. Rezultatem naszej działalności w przeciągu dwóch lat będzie pilotażowa instalacja biorafinerii w Żórawinie na Dolnym Śląsku w skali półprzemysłowej (czyli nie będzie to jeszcze docelowy komercyjny projekt, ale potwierdzi już, że nasza technologia działa nie tylko w laboratorium w małych, kilkusetgramowych ilościach produktu, ale także w skali makro). Ta instalacja pozwoli na pojawienie się na globalnym rynku polskiego białka roślinnego.

 

Kogo jeszcze na tym etapie możecie zaprosić do współpracy? Mamy czytelników tak ze świata nauki, jak i biznesu.

Trzonem NapiFeryn BioTech są ludzie – stawiamy na młodych, aktywnych naukowców. Mamy zamiar obecnie poszerzyć nasz dział badawczo-rozwojowy, który na ten moment tworzy 8 osób, choć jeszcze miesiąc temu było nas o połowę mniej. Zgłaszają się do nas przede wszystkim osoby z Wydziału Biotechnologii i Nauk o Żywności Politechniki Łódzkiej, skąd sama się wywodzę. 

Będziemy poszukiwać także partnerów biznesowych, żeby domknąć łańcuch wartości – jest NapiFeryn BioTech jako dostarczyciel technologii, Wilmar jako producent białka i potrzebni są jeszcze producenci żywności, którzy produkty tej technologii będą chcieli wykorzystać i którzy będą chcieli razem z nami pracować nad nowymi recepturami pożywienia.

 

Miejmy nadzieję, że po tej rozmowie, więcej osób dowie się o Waszym pomyśle i być może zechce być jego częścią.

Serdecznie zachęcam do kontaktu z nami poprzez formularz na stronie www i pozdrawiam Państwa czytelników!

 

KOMENTARZE
Newsletter