Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
COVID-19 był kilkunasto- lub kilkudziesięciokrotnie bardziej śmiertelny niż grypa w USA
COVID-19 był kilkunasto- lub kilkudziesięciokrotnie bardziej śmiertelny niż grypa w USA

Porównywanie COVID-19 z grypą jest wymuszone, ponieważ ludzie szukają jakiegoś punktu odniesienia. Porównuje się więc śmiertelność jednej i drugiej infekcji/choroby, chociażby dlatego że obydwa wirusy atakują układ oddechowy (SARS-CoV-2 w większym stopniu inne układy organizmu) i są szczególnie niebezpieczne dla osób z dodatkowymi chorobami. Śmiertelność w przypadku chorób zakaźnych to albo odsetek zmarłych wśród osób z objawami, albo wśród wszystkich zakażonych (zarażonych) w określonym czasie (rok, sezon).

 

Sezon grypy trwa podobną liczbę miesięcy (w USA – październik-maj) – niemal tak długo, jak prawdopodobnie pandemia COVID-19 (luty/marzec-wrzesień). W przypadku COVID-19 można by nawet poczekać jeszcze miesiąc, bo w USA pierwsze przypadki zaczęto odnotowywać w marcu. Spekuluje się tylko, że wirus pojawił się wcześniej. Trudno więc było wcześniej nawet próbować śmiertelność COVID-19 wyliczać i porównywać z rutynowo wyliczaną śmiertelnością grypy. W pierwszych miesiącach pandemii nie była znana tak skuteczna terapia przeciwko COVID-19, jak teraz.

Zacznę jednak od tego, że śmiertelność nie zawsze oddaje, który wirus jest groźniejszy. Jeśli są dwa różne wirusy (A, B) mające tę samą śmiertelność wśród zakażonych czy objawowych, ale wirus A jest 10 razy bardziej infekcyjny (zakaża więcej osób) niż B, to wirus A zabije więcej osób w określonej jednostce czasu. Wyliczanie śmiertelności nie oddaje więc całkowicie zagrożenia. W takiej sytuacji bardziej sprawdzi się pojęcie umieralności, czyli liczby zgonów wśród ogółu obserwowanej populacji (najczęściej na 100 tys. osób), w określonej jednostce czasu. Poza tym, jak każde porównanie, tak również to wykazuje kilka ograniczeń, a czasem prowadzi do nieporozumień.

Po pierwsze dość rzadko wykonuje się testy genetyczne, żeby wykryć grypę. Nie wiadomo więc dokładnie, ilu jest tak zwanych bezobjawowych nosicieli wirusa grypy. Badania serologiczne w tym kierunku bardzo trudno prowadzić i nie są one tak systematyczne, jak w przypadku COVID-19. Do tego wirus grypy jest wśród nas od lat. Niektórzy szczęśliwcy mają przeciwciała i limfocyty T zwalczające różne szczepy wirusa grypy (występujące w różnych sezonach). To bardzo komplikuje badania w przypadku grypy. Oznacza jednak, że śmiertelność grypy jest raczej wyliczana na liczbę osób z objawami. Mówi się nawet o osobach chorych i z podejrzeniem grypy w statystykach. Określa się tzw. burden (obciążenie populacyjne). 

Niemniej jednak można próbować wyliczyć śmiertelność grypy i COVID-19. Jak wyliczyć śmiertelność COVID-19 w miarę rzetelnie? Chociaż spróbować porównywać albo śmiertelność wśród osób z objawami, albo wśród wszystkich zakażonych, a nie śmiertelność wśród tych z objawami (grypa) do śmiertelności wśród wszystkich zakażonych (COVID-19). Okazuje się, że szczególnie ci, którzy twierdzą, że nie ma chorych bezobjawowych zakażonych SARS-CoV-2 chcą osoby bezobjawowe, a nie tylko te z objawami, wliczać do statystyk, licząc śmiertelność, ale tylko w przypadku COVID-19. Czyli wliczać do oceny śmiertelności również tych bez objawów, a z infekcją SARS-CoV-2. Może to mieć sens, bo osoby zainfekowane zdobywają odporność. Jest jednak zakłamywaniem rzeczywistości, jeśli w porównaniach COVID-19 vs. grypa nie zachowa się analogicznej zasady dla grypy, bo również infekcję grypy część osób przechodzi bezobjawowo. Niestety z powodów wyżej wzmiankowanych nie wiemy, ile dokładnie jest bezobjawowych zainfekowanych wirusem grypy. Nagle więc niektórzy, świadomie bądź nie, wyliczają śmiertelność grypy tylko wśród osób z objawami, a COVID-19 wśród tych z objawami i bez, fałszując tym samym obraz. Jeśli jednak przyjmiemy amerykańskie wyniki badań (w Polsce nie ma tak dokładnych), to każde na tyle, na ile to możliwe obiektywne porównanie pokazuje, że wypowiedzi osób stwierdzające, że COVID-19 był jak grypa, są nieodpowiedzialne. Grypa w USA zabija w najgorszych sezonach 60 tys. osób. SARS-CoV-2 już zabił prawie 220 tys. w USA (koniec września 2020 r.). 

Ile osób było chorych na COVID-19 (miało objawy), a ile osób w USA było zakażonych SARS-CoV-2? W USA pozytywne wyniki testów genetycznych SARS-CoV-2 otrzymano u prawie 7,5 mln osób. Nie wszyscy z pozytywnym testem genetycznym mieli objawy COVID-19. Jeśli założymy, że 50% osób z pozytywnym testem genetycznym miało objawy, to by oznaczało 3,75 mln chorych na COVID-19, w potocznym tego określenia znaczeniu. Z reguły stawia się zarzut, że testuje się osoby bezobjawowe, więc 50% z objawami w tej grupie to bezpieczne założenie. Przy 220 tys. zmarłych śmiertelność liczona analogicznie, jak dla grypy wychodzi na poziomie 6%. Śmiertelność grypy wśród chorych (z objawami) w USA to 1 osoba na tysiąc chorych, czyli promil (0,1%) [patrz dalej].

Można też liczyć inaczej, ale konsekwentnie – śmiertelność wśród wszystkich zakażonych, a nie tylko tych z objawami. Czy tylko ci, którzy mieli pozytywny wynik testu genetycznego przeszli infekcję SARS-CoV-2? Na pewno nie. Ocenia się, że średnio w USA na koniec września 2020 r. przeciwciała przeciwko SARS-CoV-2 wykazuje 10% osób (rozrzut w danych od 5 do 25% w zależności od stanu USA, sytuacji ekonomicznej, wielkości miast, grup etnicznych itd.), czyli zaokrąglając, było to ok. 30 mln osób. Biorąc pod uwagę ten wynik, wychodzi na to, że infekcję SARS-CoV-2 przeszło w USA około 30 mln osób. Mam tu na myśli zarówno tych, którzy mieli, jak i nie mieli objawów COVID-19, a przeszli infekcję SARS-CoV-2. To zgadza się ze stwierdzeniem, że ok. 90% osób nie ma wyraźnych objawów COVID-19, pomimo infekcji SARS-CoV-2. W tym przypadku śmiertelność wynosi 7 osób na tysiąc zakażonych (0,7% – nie tylko chorych z objawami, ale wszystkich zakażonych).

Tymczasem jeśli chodzi o grypę burden na sezon 2019/2020 to od 30 do 60 mln chorych i od 30 do 60 tys. zmarłych. W bardzo złym sezonie, jakim był sezon 2014/2015, ocenia się, że było to 60 tys. zmarłych i 60 mln chorych (z objawami). Jak widać, przyjmuje się ok. tysiąca zmarłych na milion zakażonych wirusem grypy (0,1%), ale chorych (z objawami) w USA. Czyli tak samo, jak wspomniano wcześniej, gdy brać osoby z objawami. Śmiertelność wśród osób z objawami COVID-19 byłaby więc 60 razy większa niż wśród tych z objawami grypy. Są sprzeczne dane na temat tego, ile osób nie ma objawów grypy w USA, a jest zakażona wirusem Influenza, ale jest ich co najmniej dwa razy więcej niż tych z objawami grypy. Częściej szacuje się, że jest 3 razy więcej osób w USA zainfekowanych wirusem grypy i bez objawów niż tych z objawami.

Możemy więc szacunkowo ocenić i porównać śmiertelność wśród wszystkich, zarówno z objawami, jak i bez w przypadku COVID-19 i grypy. Jak wyżej wyliczono, w przypadku COVID-19 to 7 osób na tysiąc, a w przypadku grypy 0,3-0,5 osoby na tysiąc w USA. Z tego szacunku wynika, że COVID-19 był co najmniej kilkanaście razy groźniejszy niż grypa w USA pod względem śmiertelności, jeśli oceniać wszystkich zainfekowanych (z objawami i bez objawów infekcji). Dlaczego różnica w śmiertelności pomiędzy tymi chorobami zmalała w tym drugim wyliczeniu? Jak wszyscy wiedzą odsetek osób bez objawów po infekcji SARS-CoV-2 jest bardzo wysoki. Zakłada się, że dużo wyższy niż w przypadku grypy. Osób zainfekowanych SARS-CoV-2 może być nawet 10 razy więcej niż tych z objawami, a w przypadku grypy – tylko 3 razy więcej. 

Na ironię zakrawa fakt, że koronasceptycy twierdzą, że podaje się liczby wyników testów genetycznych i serologicznych, żeby zastraszać społeczeństwo. Tymczasem to właśnie dzięki testom genetycznym wychwytywano bezobjawowych nosicieli, a teraz dzięki badaniom serologicznym wiadomo w przybliżeniu, jaka jest śmiertelność wśród wszystkich zainfekowanych (z objawami i bez). Gdyby nie wykonywać w szczególności testów serologicznych, a brać pod uwagę tylko osoby z objawami, śmiertelność COVID-19 byłaby, jak wskazano wyżej, kilkadziesiąt razy wyższa niż grypy. Wykonywanie testów jest więc obiektywizowaniem problemu, a nie rozniecaniem lęku. Przykładowo, gdyby ktoś wydawał fałszywie pozytywne wyniki testów SARS-CoV-2 wśród zdrowych obniżałby śmiertelność COVID-19. Bez wyników testów wśród osób bez objawów koronasceptycy nie mogliby manipulować porównaniami śmiertelności grypy (objawy) i COVID-19 (objawy i bez), a jedynie śmiertelności COVID-19 wśród osób z objawami, a ta byłaby w pierwszych miesiącach przerażająca. Może uwypukli problem to, że gdyby zastosować metodykę niektórych mediów i zachować się symetrycznie (podobnie jak one), ale dla uświadomienia błędu porównać śmiertelność grypy do COVID-19 na zasadzie osoby objawowe z COVID-19 a wszystkie zakażone grypą (z objawami i bez), to COVID-19 byłby 120 razy bardziej śmiertelny niż grypa.

Jest wiele problemów przy tych porównaniach, które nie sposób wyeliminować. Przykładowo sezonowość grypy. COVID-19 zaczął się w lutym. Dla grypy zaraz zacznie się nowy sezon. Nie liczy się dla grypy śmiertelności w roku tylko w sezonie. Chodzi o to, ile osób zabija konkretny szczep tego wirusa, charakterystyczny dla danego sezonu. Czy na COVID-19 uzyskamy odporność, która spowoduje, że to grypa z powodu corocznej zmienności antygenowej stanie się nawet groźniejsza, a raczej COVID-19 mniej groźny? Miejmy nadzieję. Do tej pory tak nie było – białka M i S,  SARS-CoV-2 nie zmieniały się drastycznie. Grypa ma wyjątkowe zdolności do tworzenia mutacji w obrębie genów białek HN. Ponadto, przeciwko grypie szczepi się rocznie ok. 40% Amerykanów. Porównywanie więc śmiertelności wywoływanej przez te wirusy natrafia na kolejną wadę. Jeśli szczepionka przeciwko grypie jest nawet w 30% skuteczna (najgorsze wyniki, jakie podawano), to daje to ok. 40 mln osób w USA, które są dodatkowo chronione przed grypą. Nie ma takiej ochrony w przypadku COVID-19. Znowu więc widać wadę porównania. Gdyby nie szczepienia, grypa byłaby groźniejsza w USA niż jest obecnie.

Polaków interesuje oczywiście bardziej Polska niż USA. Trudno przygotować nawet tak zgrubne szacunki dla Polski. WHO nie przyjmuje części polskich danych na temat przyczyn zgonów od lat. Wygląda na to, że istnieje spora różnica między populacjami różnych regionów świata a podatnością zarówno na COVID-19, jak i grypę. Nie da się porównać Szwedów z Peruwiańczykami. Nie twierdzę, że można porównywać Polaków z Amerykanami. Ogólnie w Polsce mówi się o ok. 4 mln zakażonych i ok. 500 ofiarach śmiertelnych grypy w typowym sezonie. Wyglądałoby więc na to, że grypa dla Polaków jest około 10 razy mniej groźna niż dla Amerykanów. Zapewne w Polsce nie ma tak dokładnych statystyk i liczba ofiar grypy jest zaniżana. Nie wydaje się jednak, żeby była ona zaniżona dziesięciokrotnie. Trudno powiedzieć, czy mniejsza wrażliwość na grypę to również mniejsza podatność na COVID-19. Nikt nie miał podstaw, żeby tak zakładać. Można tylko spekulować. Teraz kiedy doczekaliśmy leczenia i testów wskazujących, kogo z COVID-19 leczyć, porównywanie śmiertelności w październiku z tą w marcu nie jest obiektywne. Pojawiły się też mniej zjadliwe szczepy wirusa. Zmienne, takie jak zjadliwość i podatność, mogą dawać olbrzymią różnicę. Już kilkukrotnie większa wrażliwość na choroby wirusowe dróg oddechowych pomnożona przez kilkukrotnie większą zjadliwość SARS-CoV-2 w stosunku do wirusa grypy może przekładać się na tragiczny końcowy rezultat w takim kraju jak USA. Polacy mogą być mniej podatni, ale Polska nie ma takich rezerw szpitalnych, jak ma USA. 

Sezon, w którym grypa zabrała 60 tys. zmarłych w USA, stanowił wyzwanie dla amerykańskiej służby zdrowia. Od 0,5 do 7 osób na tysiąc może ktoś uznać za niewielką różnicę (porównanie śmiertelności wśród wszystkich zakażonych grypą i COVID-19). Szczególnie jeśli jest młody, to słusznie czy nie, często pomyśli: to pewnie nie będę ja. Natomiast dla szpitali siedmiokrotnie więcej przypadków to olbrzymia różnica, a tym bardziej dla ofiar. Warto zauważyć, że nawet gdyby wykonać takie błędne porównanie, to SARS-CoV-2 był siedmiokrotnie bardziej śmiertelny niż wirus grypy w USA. Jednej osobie może wydawać się, że to niewielka różnica, jednak zależy, od czego jest to 7 razy więcej – od  100 tys. czy nawet od 1 mln. Dlatego umieralność i infekcyjność to ważne zmienne. Ogólnie ujawnia, że jest to jedna z wad systemów zarządzania opieką zdrowotną – brak rezerw medycznych. Jest to nie do pomyślenia w wielu typach działalności ludzkiej, przykładowo w obronności państw czy nawet zwykłym przemyśle. Prawdą jest jednak również, że nie można mieć rezerwowego leku albo szczepionki na nieznanego wirusa. Gdyby to porównać do wojny, byłaby to walka, w której wróg wprowadza nieznany wcześniej rodzaj broni. Można jednak stworzyć potencjał na tworzenie obrony. 

Faktem jest, że śmiertelność COVID-19 będzie spadać. Są już skuteczne terapie, jest szybsza wykrywalność. Są testy genetyczne, więc wiadomo, u kogo na wczesnym etapie choroby, jaką terapię stosować. Powoli populacje zdobywają odporność swoistą, a szpitale – umiejętności pomagania tym, którzy jeszcze tej odporności nie mają. Gdyby jednak nie robić tzw. lockdownów i założyć, że bez takich narzędzi doszłoby w krótkim czasie do zakażenia nie 30 mln, ale 120 mln Amerykanów, to mogłoby dojść do śmierci ponad miliona osób i wprowadzenia stanu wojennego w USA. Widać więc, jak wiele jest tu niewiadomych i szacowania. Niemniej jednak jeśli ktoś chce porównywać COVID-19 z grypą, to powinien być obiektywny, a nie wybierać to, co mu pasuje do narracji. Mówiąc dokładniej, popełniać konfirmacyjny błąd poznawczy. Jest co najmniej nieporozumieniem, a może być kłamstwem, porównywanie śmiertelności wśród osób zakażonych SARS-CoV-2 (z objawami i bez) ze śmiertelnością tylko wśród osób chorych na grypę (mających objawy). Porównywanie śmiertelności w okresie, kiedy nie było skutecznej terapii czy testów umożliwiających wczesne zastosowanie odpowiednich leków z okresem, kiedy takie możliwości są, jest również nadużyciem, ale nie sposób go uniknąć w tym tekście. To wynika z faktu, że zliczono wszystkie przypadki w USA od początku pojawienia się pandemii (kiedy nie było skutecznego leczenia) do końca września (kiedy jest dość skuteczna terapia) i osiągnięto liczbę miesięcy sezonu grypowego.

Reasumując, po wykonaniu pewnych założeń, szacunkowo i ze świadomością, że opisuje się różne zjawiska, ale chociaż próbując dokonać porównań śmiertelności w tych samych grupach, można otrzymać pewne wskazania. W grupach wszystkich zainfekowanych (z objawami i bez), to COVID-19 był w USA minimum kilkanaście razy, a raczej ok. 20 razy bardziej śmiertelny od grypy. W przypadku chorych z objawami COVID-19 był kilkadziesiąt razy bardziej śmiertelny niż grypa (wirus Influenza).

Infografika 1. Porównanie śmiertelności COVID-19 vs. grypa wśród osób z objawami i wśród zakażonych z objawami i bez.

Nie powinno się porównywać wszystkich zakażonych (SARS-CoV-2) z tymi, którzy wykazują objawy grypy, ponieważ zdarzają się bezobjawowi nosiciele wirusa grypy. Jest ich co najmniej 2 razy więcej niż osób z objawami grypy. Gdyby przyjąć, co częściej się sugeruje, że bezobjawowych nosicieli grypy jest 3 razy więcej, to COVID-19 miałby dwudziestokrotnie wyższą śmiertelność, gdyby porównywać wszystkich zakażonych. Porównano ośmiomiesięczny sezon grypy z 7 lub 8 (nie jest to pewne) miesiącami pandemii COVID-19 w USA.

Autor: Piotr Rieske, diagnosta laboratoryjny, współzałożyciel spółek Celther Polska i Personather, profesor tytularny, kierownik Zakładu Biologii Nowotworów na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi

Źródła

https://www.who.int/emergencies/diseases/novel-coronavirus-2019/question-and-answers-hub/q-a-detail/q-a-similarities-and-differences-covid-19-and-influenza?gclid=Cj0KCQjwwuD7BRDBARIsAK_5YhUgzoj91xUGnoFY8Wr8FiiirQCOTE-v-qZUFHYbXTePLVmYQPUUyHcaAhwsEALw_wcB

https://www.cdc.gov/flu/about/burden/preliminary-in-season-estimates.htm

Hayward AC et al. Lancet Respir Med. 2014; doi: 10.1016/S2213-2600(14)70034-7.

Hornby PW. Lancet Respir Med. 2014; doi:10.1016/S2213-2600(14)70053-0.

https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMp2026913

https://www.worldometers.info/coronavirus/

https://www.cdc.gov/flu/about/season/flu-season.htm

https://www.cdc.gov/flu/about/burden/index.html

https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(20)32009-2/fulltext

https://www.cidrap.umn.edu/news-perspective/2020/09/less-10-us-population-has-covid-19-antibodies-data-show

Fot. https://www.freepik.com/free-vector/map-coronavirus-spread-usa_7646490.htm#page=1&query=covid%20usa&position=13

KOMENTARZE
news

<Wrzesień 2020>

pnwtśrczptsbnd
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1
2
3
4
Newsletter