Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Bułgaria - rynek zbytu dla polskich kosmetyków
05.04.2007



Bułgarzy cenią polskie kosmetyki. Są przyzwyczajeni do marek z długoletnią tradycją, ale chętnie przyjmują też proponowane przez polskie fi rmy nowości.




Bułgaria liczy 7,5 mln mieszkańców – w porównaniu do Polski (38 mln) czy Rumunii (21 mln) jest znacznie mniejszym rynkiem. Jeżeli weźmiemy jeszcze pod uwagę średnią płacę – około 180 EUR miesięcznie, okaże się znacznie mniej atrakcyjna niż pozostałe rynki europejskie. Są to jednak tylko twarde dane statystyczne, do których brakuje istotnego komentarza. Bułgarię rocznie odwiedza 5 mln turystów (zatem rynek konsumentów wzrasta do 12,5 mln osób), a sposób wydawania pieniędzy na wakacjach jest spontaniczny. Dodatkowo, w Sofi i (wraz z okręgiem sofi jskim) średnia pensja wynosi około 450 euro. Zatem Bułgaria jest znacznie bardziej atrakcyjna dla inwestorów, niż wskazywałyby na to dane statystyczne, a konkurencyjność rynku z pewnością wzrośnie w związku ze wstąpieniem kraju do UE. W Bułgarii zarejestrowanych jest 420 przedsiębiorstw z polskim kapitałem, działających w różnych branżach.

Podobnie jak w Polsce, w Bułgarii największą popularnością cieszą się kosmetyki sprzedawane w dystrybucji bezpośredniej – Avon i Oriflame. Według www.sofia.com markę Oriflame zna 75 proc. Bułgarów, z czego 1/3 jej używa. Większość bułgarskich internautów chwali sobie importowane kosmetyki. Według badania przeprowadzonego na forum.mp3-bg.com, na pytanie „Jakich kosmetyków używacie” respondenci odpowiedzieli: Avon (53,59 proc.), Max Factor (11,76 proc.), Londa (0,65 proc.), Aroma (1,31 proc.), Nivea (5,88 proc.), inne (26,80 proc.). Dobrą opinię mają też L’Orèal, Dove, Orifl ame, a także lokalni producenci (Eucerin, Kolin, Hristina, Insens), sporadycznie marki tureckie. Istotnym, aczkolwiek nie dominującym głosem na forach jest krytyka importowanych kosmetyków, które „nie trzymają jakości, a fi rmy produkujące kosmetyki oszczędzają na składnikach”; czy „bułgarski krem za 2 lewa (1 lewa = około 2 zł) jest lepszy od tego za 10 lewa, bo nie są w niego wpisane koszty transportu i cła, a samo wytworzenie takiego kremu jest droższe, ze względu na droższą siłę roboczą.” (źródło www.cosmopolitan. bg, 2006, www.eva.bg/forum).

Tak jak w internecie najczęściej polecane są kosmetyki masowe i z niższej półki, tak media drukowane zdecydowanie lansują kosmetyki selektywne – Dior, Chanel, Givenchy, gdzieś pomiędzy najbardziej znanymi na świecie markami pojawiają się wzmianki o kosmetykach popularnych, jak Nivea, czy Dove. Czy jest zatem w Bułgarii miejsce dla polskich marek?


Zdecydowanie tak!
Bułgarzy pozytywnie oceniają polskie produkty – są to towary dość dobrej jakości, za rozsądną cenę. W tamtejszych sklepach można kupić kosmetyki m.in. fi rm Bell, Dax Cosmetics, Delia Cosmetics, Eveline, Intersilesia, Joanna, Kolastyna, Miraculum, Mincer, Oceanic, Soleo, Venita, Vipera i Ziaja. W tym roku mają się pojawić produkty m.in. Chantal, Colagenline i Global Cosmed.

Polscy przedsiębiorcy zdecydowali się na eksport do Bułgarii głównie ze względu na rozwijający się i perspektywiczny rynek. Dax Cosmetics i Kolastyna jako jego dodatkowy atut podkreślają walory klimatyczne, które przyciągają rzesze turystów. – Między innymi dzięki wprowadzeniu produktów linii słonecznej do Bułgarii, w ostatnim roku nasza firma zanotowała ponad 300-procentowy wzrost obrotów w tym segmencie eksportu – stwierdza Mariola Rogacka, export manager z Dax Cosmetics.
 
Rynek bułgarski znajduje się w fazie intensywnego rozwoju i producenci poszukują nisz rynkowych, w których mogliby zaistnieć, nawet jeżeli miałaby to oznaczać sprzedaż okrojonej oferty. – Na rynek bułgarski wchodzimy wyłącznie z asortymentem profesjonalnym, ponieważ w tym segmencie istnieje luka w ich rodzimej produkcji – wyjaśnia Aleksander Lisicki, export sales executive z fi rmy Chantal, produkującej kosmetyki do koloryzacji włosów. Jej marka Prosalon w Bułgarii będzie konkurowała w salonach fryzjerskich przede wszystkim z Londą.


Zielone światło dla nowych marek.
Najdłuższym stażem na rynku bułgarskim spośród polskich fi rm może się pochwalić spółka Bell, która jest tu obecna od 1990 roku (dla porównania, Oriflame – od 1994 roku). Bułgaria była dla tego producenta z podwarszawskiego Józefowa pierwszym krajem eksportowym. – Pomimo, że w okresie recesji gospodarczej w Bułgarii sprzedaż Bell znacznie spadła, to nie wpłynęło to negatywnie na świadomość marki. Klientki pamiętają ją i poszukują konkretnych produktów. Od dwóch lat nastąpiło ponowne zintensyfi kowanie sprzedaży na tym rynku – twierdzi Ewa Kozaryna odpowiedzialna w fi rmie Bell za eksport.

W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych Bułgarię dotknął kryzys gospodarczy, co znacznie wpłynęło na spadek atrakcyjności tego rynku dla importu, po roku 2000 sytuacja ekonomiczna uległa poprawie przyciągając nowych inwestorów i zagranicznych producentów, w tym także z Polski.
– Polska znana jest z produktów dobrej jakości. Po zmianach ustrojowych zdobywają one coraz większe udziały rynkowe, również ze względu na przystępne ceny. Bardzo dobrze przyjęły się u nas nowe marki, jak Ziaja, Dax, Eveline – podaje przykłady Krasimir Mladenov z Hermes-Mladenov LTD, oficjalny przedstawiciel Ziai w Bułgarii.


Współpraca handlowa
Polskie kosmetyki sprzedawane są wyłącznie przez bułgarskich dystrybutorów. Producenci pozyskują partnerów handlowych poprzez udział w targach, reklamę w prasie bułgarskiej, a czasem to sami dystrybutorzy zgłaszają się z propozycją współpracy. Najlepszym miejscem na nawiązanie kontaktów biznesowych
z Bułgarią są targi w Plowdiv, jednak nie zawsze owocują podpisaniem umów na współpracę. Zdarza się, że rozmowy z bułgarskimi biznesmenami są przerywane i do współpracy w ogólne nie dochodzi. Jeśli jednak, czasem nawet po kilku latach, zostanie ona rozpoczęta, przebiega bez problemów, płatności dokonywane są terminowo. Polskie kosmetyki można dostać w centrach handlowych, kioskach, aptekach, na stoiskach w kurortach, a przede wszystkim w sklepach kosmetycznych. Jeszcze nie zakotwiczyły tu międzynarodowe sieci kosmetyczne, jak np. Rossmann, a najbardziej popularną, o ugruntowanej pozycji jest lokalna sieć Bonjour.






Konkurowanie na rynku bułgarskim
Polskie kosmetyki w Bułgarii konkurują głównie z lokalnymi markami, ale także z masowymi markami międzynarodowymi – przede wszystkim z Nivea. Łatwiej jest o miejsce na półce wśród kosmetyków do pielęgnacji ciała, niż do pielęgnacji włosów, gdyż w tym drugim przypadku lokalni producenci mają bardzo silną pozycję i większość udziałów rynkowych. Polskie kosmetyki oferowane są pod swoimi markami, nazwy fi rm pisane są literami łacińskimi, rzadko cyrylicą.

Pełną ofertę produktową na rynek bułgarski eksportują m.in. takie polskie fi rmy jak: Vipera, Soleo, Bell, Dax Cosmetics. Chantal oferuje linię profesjonalną, Oceanic – AA Help, Mincer – kosmetyki droższe zawierające kawior i bitulinę, Venita – serię Efecton i kosmetyki do ciała. Najpopularniejsze w Bułgarii są kosmetyki do opalania i marki z tradycją, jak wspomniana kolorówka Bell, czy np. zapach Pani Walewska Miraculum (Grupa Kolastyna), a także produkty wypełniające nisze rynkowe - serie dla alergików, bądź oparte na unikalnych składnikach.



Wstąpienie Bułgarii do UE
Należy się spodziewać, że wstąpienie Bułgarii do struktur Unii Europejskiej zmieni warunki konkurowania na tym rynku, usprawni handel choćby w kwestiach formalnych (mniej biurokracji, szybsza odprawa celna).

– W miarę upływu czasu warunki ulegną normalizacji i będzie to bardzo chłonny rynek promieniujący na kraje ościenne rejonu bałkańskiego oraz Bliskiego Wschodu. Bułgaria może stać się swoistym krajem tranzytowym oraz ważną drogą ekspansji naszych kosmetyków na Bliski i Daleki Wschód – ocenia Anna Maria Cieleń właścicielka fi rmy CollagenLine. Jolanta Górska, PR Manager z Oceanic ma nadzieję, że: – Wejście Bułgarii do UE wpłynie pozytywnie na zmniejszenie biurokracji, mniej skomplikowane będą procedury rejestracyjne związane z dopuszczaniem na rynek kosmetyków, uproszczone zostaną formalności związane z odprawą celną.

Akcesja to również otwarcie się rynku na większą liczbę fi rm, co zwiększy podaż produktów i pieniądza. Zmieni się też sposób konkurowania i walki o klienta, co będzie miało miało odzwierciedlenie w bardziej agresywnych kampaniach reklamowych i promocyjnych, w walce nie tylko produktem, ale także ceną. W reklamę i public relations będą musieli zainwestować również polscy producenci, którzy poważnie myślą o zajęciu dobrych pozycji na bułgarskim rynku.




Źródłem artykułu jest czasopismo - Wiadomości Kosmetyczne.





Joanna Pytlakowska (Pegasus Group)
KOMENTARZE
news

<Styczeń 2019>

pnwtśrczptsbnd
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3
Newsletter