Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Wirtualny Instytut Badawczy – realna szansa na poprawę jakości badań i transferu technologii w Polsce
Wirtualny Instytut Badawczy – realna szansa na poprawę jakości badań i transferu technologi
Choć o koncepcji Wirtualnego Instytutu Badawczego w Polsce mówi się już od kilku lat, w ubiegłym roku premier Mateusz Morawiecki oraz wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin zaczęli składać bardziej skonkretyzowane deklaracje. Jedną z nich była chęć zainwestowania 500 mln zł w perspektywie dziesięcioletniej w najzdolniejsze zespoły naukowe, które rozwijają najbardziej obiecujące projekty badawcze z zakresu szeroko pojętej biomedycyny. Na czym dokładnie polega idea WIB, kiedy się w Polsce zmaterializuje, w jakiej formie i czy proponowane środki finansowe są wystarczające?

 

Wirtualny Instytut Badawczy, czyli…

„Rozproszona geograficznie jednostka naukowa, grupująca istniejące i nowo utworzone zespoły naukowe w wybranym obszarze badawczym, w którym Polska dysponuje najwyższym potencjałem intelektualnym oraz biznesowym i którego rozwój może w istotny sposób przyczynić się do wzrostu gospodarczego kraju” [1]. Z założenia WIB nie koncentruje się na inwestycji w budynki i laboratoria, a w ludzi i stojące za nimi projekty badawcze na wczesnym etapie rozwoju. W Polsce uwierzono w sytuację „win-win”, w której po jednej stronie stoi odpowiedzialny za komercjalizację WIB, który gwarantuje sobie wyłączne prawa do wytwarzanego IP, a po drugiej zespoły naukowe pracujące w niezmienionym składzie, w macierzystych ośrodkach badawczych. WIB i jednostki macierzyste dzielą się po równo przychodem z komercjalizacji, a także publikacjami (podwójna afiliacja). Takie podejście ma zwiększyć ilość prowadzonych w Polsce odkrywczych i przełomowych badań, a dzięki uzyskaniu efektu skali i wyższej jakości tych badań – poprawić skuteczność transferu technologii do przemysłu.

 

Skąd czerpać wzorce?

Wirtualne Instytuty Badawcze funkcjonują w wielu miejscach na świecie, jednak sztuką jest znaleźć najbardziej adaptowalny dla danej gospodarki i lokalnego ekosystemu innowacji model. W Polsce istnieje zgoda, że takim absolutem powinien być belgijski Flanders Institute of Biotechnology (VIB). Już od kilku lat taki kierunek wytycza m.in. dr Marcin Szumowski, Prezes Zarządu OncoArendi Therapeutics, zajmujący się finansowaniem działalności B+R, rozwojem nowych technologii i ich transferem do gospodarki. – Pomiędzy założeniem Medicalgorithmics a dołączeniem do OncoArendi Therapeutics współtworzyłem z Pawłem Nowickim platformę transferu technologii dla klastra bio-tech-med w województwie mazowieckim (BTM Mazovia i BTM Innovations). Spędziłem wówczas dwa lata, odwiedzając różne ośrodki transferu technologii na świecie – od Izraela, przez Wielką Brytanię, po Stany Zjednoczone. Najbardziej jednak urzekł nas model belgijski. VIB był przypadkiem, który w swoim regionie potrafił wyselekcjonować, a następnie przyciągnąć najlepsze grupy badawcze i nałożyć nad nimi czapkę profesjonalnego zarządzania i transferu technologii. Na mocy uwzględniającej zastaną sytuację decyzji politycznej stworzono zupełnie odrębny strumień finansowania, niezależny od indywidualnych grantów czy dotacji statutowych macierzystych uczelni. Oczywiście podaż projektów do komercjalizacji na Zachodzie jest znacznie wyższa niż w Polsce, a nasze uniwersytety czy jednostki PAN są bardziej rozdrobnione (choć wyjątkiem jest np. Kampus Ochota w Warszawie). Niemniej uważam, że transferem technologii rozwijanym przez rozproszone grupy badawcze WIB możemy zarządzać z jednego miejsca. VIB to model, który nie wymaga historii, skali i jednego ogromnego przedsięwzięcia na miarę np. Instytutu Naukowego Weizmanna w Izraelu, mającego obok finansowania rządowego ogromny zasób środków prywatnych, szczególnie z USA. Nie możemy się także równać pod względem skali i finansów z uniwersytetami takimi jak Cambridge czy Stanford, stąd VIB wydaje się jedynym modelem, który można nałożyć na istniejącą rzeczywistość i przy zapewnieniu odpowiedniego otoczenia prawnego stworzyć warunki do selektywnego finansowania najlepszych grup badawczych – podkreśla Marcin Szumowski.

 

Czy 500 mln zł na 10 lat nam wystarczy?

Kwota od początku budziła wiele wątpliwości, natomiast nie można na nią patrzeć zerojedynkowo. Po pierwsze, WIB nie będzie „lekiem na całe zło” we współpracy świata nauki i biznesu. Należy go potraktować jako istotny element ekosystemu innowacji, a nie jako odrębny ekosystem sam w sobie. Te pieniądze to nie są przecież jedyne środki, jakie lokuje się w Polsce w biotechnologię. Korzystanie z oferty Polskiego Funduszu Rozwoju, funduszy Venture Capital, pozyskiwanie grantów z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, tworzenie spin-off’ów, start-up’ów itp. – to już odrębne, ale nie będące w kolizji elementy. Po drugie, fundusz nie jest zamknięty. – 500 mln to bardzo dobry początek, a jeśli okaże się, że mamy grupy warte tego finansowania i pieniądze będziemy wydawać szybciej, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować zwiększyć te środki. Najpierw w ogóle zacznijmy i pokażmy, że mamy chociaż kilka obiecujących zespołów badawczych – zaznacza Marcin Szumowski.

Trzeba też uwzględnić fakt, że WIB stawia przede wszystkim na finansowanie tej najbardziej odkrywczej i ryzykownej fazy początkowej badań, a nie wymagających ogromnych nakładów badań klinicznych dalszych faz. Nie należy oczekiwać, że będą tutaj dosłownie powstawać gotowe rozwiązania diagnostyczne czy terapeutyczne. W Polsce z pewnością potrzebujemy większej puli finansowania odkrywczych badań podstawowych, natomiast do kontynuowania rozpoczętych w Instytucie prac będą przygotowane inne strumienie finansowania [2]. Długofalowym celem będzie także przekonanie wielkich koncernów farmaceutycznych, że warto inwestować w polską naukę, stąd WIB na pewno z nadzieją spogląda w kierunku planów wprowadzenia w Polsce Refundacyjnego Trybu Rozwojowego jako narzędzia premiującego w negocjacjach refundacyjnych firmy farmaceutyczne, które inwestują w Polsce i zatrudniają polskich naukowców. Potrzebny jest jednak „złoty środek” – współpraca publiczno-prywatna jest niezbędna, ale WIB nie może przy tym stać się jedynie podwykonawcą firm farmaceutycznych. – Siłą VIB było prowadzenie badań w dziedzinach, w których najlepsi naukowcy widzieli przyszłość i żadna firma sama z siebie ich na stałe nie dotowała, nie miała też żadnych preferencji ani praw pierwszeństwa w zamian za finansowanie badań czy w ramach współpracy naukowej. Każda licencja, współpraca była oddzielnie negocjowana na warunkach rynkowych – przypomina prezes OncoArendi.

Najważniejsze jednak wydaje się to, że WIB nie musi inwestować w budynki czy laboratoria. Infrastruktura każdej uczelni, instytutu, centrum badawczo-rozwojowego powinna być dostępna dla naukowców. Mamy naprawdę duże zaplecze, które jednak w Polsce nie jest należycie wykorzystywane. Wiele jednostek ma sporo różnego rodzaju nowego sprzętu, ale już znacznie trudniej znaleźć miejsce, gdzie naukowiec może wykonać kompleksowe badania „od A do Z”. Często również po sfinansowaniu aparatury, później pozostaje ona nieużywana. Dopóki nie ułatwi się naukowcom dostępu do już istniejącej infrastruktury (głównie dzięki uproszczonej procedurze przetargowej), nauka w Polsce nie będzie się dynamicznie rozwijać.

Wiemy już zatem, że inwestujemy stricte w ludzi i ich pomysły, natomiast alokacja środków w projekty musi być roztropna i elastyczna, pozostająca w gestii liderów grup badawczych. Jeżeli udałoby się na początku zebrać 10-15 zespołów (jak wskazują optymistyczne plany), daje nam to średnio 3 mln zł rocznie na jedną grupę, co wcale nie jest taką niską kwotą, zważywszy, że niektóre zespoły będą potrzebowały 5-6 mln, ale niektóre mogą nie wiedzieć, co zrobić z 1 mln. Grupy badawcze powinny spełniać także KPI (kluczowe wskaźniki efektywności), ale mają to być wskaźniki przede wszystkich produktywności naukowej, a nie kamienie milowe określonych projektów. – W nauce trzeba finansować nierówno, tj. przeznaczać fundusze w sposób systemowy i długofalowy  dla najlepszych grup badawczych w swoich dziedzinach, a wyniki ich prac kanalizować i zapewniać im profesjonalny transfer technologii, prowadzony przez zespół ludzi kierunkowo wykształconych, rozumiejących rynki światowe i funkcjonujących jako jeden podmiot dla całego zastępu naukowców. System wynagradzania i motywacji powinien być zależny od mierzalnych wyników, ilości patentów, skomercjalizowanych technologii itp. Nie zapominajmy także, iż badacze mają zapewnione finansowanie przez swoje macierzyste jednostki naukowe, poza tym mogą ubiegać się o granty, a WIB jest dla nich dodatkiem, który ma dawać wieloletnią stabilność i podstawę funkcjonowania niezależnie, czy granty uda się zdobyć, czy też nie – zauważa Marcin Szumowski.

 

Kiedy możemy spodziewać się WIB-u w Polsce?

Do III kwartału br. zrekrutowani eksperci wraz z decydentami rządowymi mają nakreślić cele programu i przygotować agendę badawczą, a w IV kwartale ma rozpocząć się rekrutacja do zespołów WIB-u [3]. Taka kolejność wymaga jednak uwzględnienia pewnego porządku. – Obszary badawcze są wtórne do ludzi. Jednym ze sztandarowych obszarów działania VIB stała się biotechnologia roślin, ale właśnie dlatego, że największa grupa badawcza prowadziła takie badania i rozwijała takie technologie, unikalne na skalę międzynarodową, a nie dlatego, że tak stanowił program. Agenda powinna być sformułowana zatem bardzo ogólnie, wokół szeroko pojętej biomedycyny. Dopiero kiedy w ramach otwartego konkursu międzynarodowego w pełni niezależne gremium ekspertów zidentyfikuje i wyłoni konkretne grupy badawcze, będzie można wokół nich stworzyć bardziej doprecyzowaną agendę. Aplikacje oczywiście muszą być otwarte dla wszystkich, ale przy założeniu wysokich kryteriów oceny wartości naukowej najlepiej już istniejących zespołów badawczych. Może powstać pytanie, co zrobić, jeśli w takim konkursie wyłonione zostaną 2-3 grupy, które w żadnym stopniu nie pozwolą nam osiągnąć efektu skali? Wtedy być może trzeba będzie pomyśleć o warunkowym wpuszczeniu do WIB-u większej ilości zespołów i bardziej szczegółowego i częstszego monitorowania wyników ich badań  – kończy prezes Szumowski.

 

Ciąg dalszy nastąpi…

ImpactCEE jest inicjatorem debaty oraz spotkania grupy roboczej, których tematem było utworzenie Wirtualnego Instytutu Badawczego. Kontynuacja wymiany poglądów w tej dziedzinie nastąpi podczas Impact’18, który odbędzie się w dniach 13-14 czerwca br. w Krakowie. Jednym ze speakerów będzie dr Marcin Szumowski, a pełną listę speakerów, program wydarzenia, ścieżki tematyczne znaleźć można na stronie wydarzenia.

 

--

[1] http://www.ncbr.gov.pl/fundusze-europejskie/poir/poddzialanie-413/, dostęp: 19.04.2018.

[2] http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C28626%2Cdardzinski-w-tym-roku-pierwsze-rekrutacje-do-wirtualnego-instytutu, dostęp: 20.04.2018.

[3] Ibidem.

KOMENTARZE
news

<Maj 2018>

pnwtśrczptsbnd
30
1
2
3
4
5
6
7
9
10
12
13
14
16
18
19
20
22
23
BioForum 2018
2018-05-23 do 2018-05-24
MedTrends
2018-05-23 do 2018-05-24
26
27
28
29
30
31
1
2
3
Newsletter