Wiedza użyteczna, czyli z laboratorium na rynek




Bariery w realizacji projektów biotechnologicznych:
  • Brak ochrony własności intelektualnej efektów prac badawczo - wdrożeniowych
  • Brak systemów komercjalizacji wyników prac naukowych
  • Niewystarczający popyt ze strony przedsiębiorców na wyniki prac badawczo-wdrożeniowych, tworzonych przez jednostki badawcze
  • Niewystarczające środki finansowe polskich firm do wprowadzania nowych produktów opartych na biotechnologii
  • Niewystarczająca liczba funduszy kapitału przedzalążkowego i zalążkowego
  • Niewielka liczba funduszy Venture Capital
  • Brak wiary wśród naukowców że ich pomysły zostaną wdrożone
  • Skomplikowany proces wnioskowania o środki strukturalne z UE
Źródło: CITRU

Biotechnologia w gospodarce to przetwarzanie wiedzy na pieniądze. Przeszkodą jest brak... środków na badania.

Na obecnym etapie rozwoju biotechnologii w Polsce problem stanowi szeroko pojęta komercjalizacja wyników badań naukowych. Większość prac naukowo-badawczych to badania, które nie są nastawione na późniejsze wdrożenie i wykorzystanie w gospodarce. Powodem jest fakt, że rynek firm biotechnologicznych w kraju jest niewielki i w rezultacie nie ma popytu na innowacyjne wyniki prac badawczych naukowców. A w związku z brakiem popytu nie ma na uczelniach podaży ciekawych projektów wdrożeniowych. Zwłaszcza że koszty wprowadzenia nowego produktu na rynek są bardzo duże.

Solidne zaplecze

Raport OECD Biotechnology Statistics 2006 podaje definicję biotechnologii, która rozumiana jest jako zastosowanie nauki i technologii w stosunku do żywych organizmów, ich części, produktów i modelów, aby zmodyfikować żywe oraz nieżywe materiały dla produkcji wiedzy, dóbr i usług. W takim ujęciu biotechnologia traktowana jest bardzo szeroko, a potencjał naukowo-badawczy polskich naukowców w tej dziedzinie wydaje się znaczący.

- Mimo starzejącej się aparatury i małych środków na naukę rodzimi naukowcy starają się utrzymywać wysoki poziom prowadzonych badań i nie obniżać poziomu nauczania - zapewnia Maciej Czarnik, koordynator sekcji ds. innowacji Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju Uniwersytetu (CITTRU) przy Uniwersytecie Jagiellońskim.

O wysokiej jakości kształcenia może świadczyć to, że większość absolwentów studiów biotechnologicznych bez kłopotów znajduje zatrudnienie w firmach i ośrodkach w Europie Zachodniej oraz Stanach Zjednoczonych.

- Odbywający staże w większości zostają za granicą, pracując dla firm lub kontynuując kształcenie na studiach doktoranckich. Mamy nadzieję, że po zdobyciu doświadczenia wrócą do Polski. Naszą rolą jest stworzyć im dogodne ku temu warunki - podkreśla Maciej Czarnik.

Perspektywiczny rynek

Największe polskie firmy farmaceutyczne deklarują chęć i gotowość inwestowania w produkty oparte na biotechnologiach. - W technologii produkcji leków polskie firmy farmaceutyczne nie ustępują zachodnim, spełniając standardy GMP. Analizując wskaźnik sukcesu rejestracji nowych leków, leki biotechnologiczne mają znaczącą przewagę nad lekami na bazie małych cząstek chemicznych. W tym obszarze firmy w zasadzie wyczerpały możliwości zwiększenia swojej konkurencyjności. Z tego faktu zdaje sobie sprawę coraz więcej polskich spółek farmaceutycznych - zapewnia Tadeusz Pietrucha, prezes Bio-Tech Consulting.

Jeśli przyjmiemy za raportem OECD, że w Polsce jest zaledwie 13 firm biotechnologicznych, które są aktywne i odpowiedziały na kwestionariusz - co stanowiło 1/3 wszystkich ankietowanych firm - to jest to wynik raczej mizerny.

- Wydaje się jednak, że jeśli przyjąć trochę szerszą definicję biotechnologii, to firm tego rodzaju będzie więcej. Na razie większość firm biotechnologicznych to małe i średnie przedsiębiorstwa. Wśród nich są spółki powołane przy jednostkach badawczo-rozwojowych - zauważa Maciej Czarnik.

- Mamy dwie grupy firm. Działające na polskim rynku firmy farmaceutyczne, które usiłują wprowadzać lub wprowadzają projekty biotechnologiczne. Biotechnologiczne start-upy tworzone na bazie projektów badawczo-rozwojowych przez naukowców. Nowymi graczami na tym rynku mogą być duże firmy farmaceutyczne, takie jak np. Polpharma. Znaczną rolę mogą też odegrać średnie i małe firmy, takie jak np. krakowski Biomed czy jeleniogórski Finepharm - podaje Tadeusz Pietrucha.

Czy Polska ma zatem szansę zaoferować światu nowe rozwiązania w dziedzinie biotechnologii?

- Z pewnością. Istotne są działania platform technologicznych, które wypracowują tzw. strategiczne programy badawcze dla Polski. Zwracają one uwagę na te pola badań w dziedzinie medycyny, które warte są wsparcia ze środków UE i budżetu państwa na naukę. W dziedzinie poszukiwania nowych leków są dwie takie platformy - Polska Platforma Technologiczna Innowacyjnej Medycyny oraz Platforma Biotechnologii, która walczy o środki właśnie dla tej dziedziny nauki - zwraca uwagę Małgorzata Korpsuik, dyrektor ds. badań i rozwoju w firmie Adamed.

Do niedawna przepisy i regulacje prawne nie ułatwiały wejścia na rynek firmom o profilu biotechnologicznym. Głównie dlatego, że proponowane mechanizmy wsparcia finansowego były fragmentaryczne i nie pozwalały planować całościowo projektów z uwzględnieniem etapu badawczego, zapewnienia ochrony własności intelektualnej oraz fazy wdrożeniowej. Niewiele projektów badawczo-rozwojowych osiąga więc finalną postać rynkową.

Ważkie problemy

- Nie jest rolą naukowca, aby po zakończeniu projektu zmieniał swoje laboratorium na uczelni na gabinet prezesa firmy komercjalizującej wyniki jego badań. Najczęściej ani nie jest on tym zainteresowany, ani nie ma wystarczających umiejętności pozwalających na prowadzenie firmy. Z tego powodu niezbędne jest wdrożenie systemu zwierającego mechanizmy efektywnego wykorzystania wyników prac badawczych przez ich sprzedaż, udzielanie licencji lub budowę na bazie wyników odrębnych firm. Na tej drodze naukowiec sobie z pewnością sam nie poradzi - uświadamia Maciej Czarnik.

Ważnym elementem jest także wprowadzenie mechanizmów promujących projekty badawczo-rozwojowe, nastawione na osiągnięcie postaci rynkowej. Pośrednio pozytywną rolę mogą odegrać tzw. granty badawczo-rozwojowe Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, przyznawane od tego roku. Taką rolę mogłyby też odegrać granty celowe, gdyby warunki aplikacji i procedura ich przyznawania uwzględniały realia polskich firm biotechnologicznych, a nie wyobrażenia o nich i pobożne życzenia urzędników i naukowców.

- Najważniejsze dla rozwoju biotechnologii w Polsce jest umożliwienie tworzenia jak największej liczby strat-upów powoływanych przez naukowców na bazie realizowanych przez nich biotechnologicznych projektów badawczo-rozwojowych. Brak jednak grantów, które pozwoliłyby utrzymać firmę przez pierwsze 2-3 lata. Po tym okresie firma mogłaby znaleźć prywatnych inwestorów. Dalsze finansowanie mogą przejąć na siebie wyspecjalizowane fundusze inwestycyjne, np. takie jak polski Bioventures tworzony przez MCI - podsumowuje Tadeusz Pietrucha.


Anna Leder, Puls Biznesu

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza - bądź pierwszy!
Piszesz jako
Gość
captcha
Przepisz proszę tekst z obrazka powyżej