Biotechnologia.pl
łączymy wszystkie strony biobiznesu
Ostatnie dyskusje medialne dotyczące dylematów bioetycznych niespodziewanie powróciły do tematu początków życia człowieka. Czy w podobnych debatach można powiedzieć coś nowego?

My tu gadu-gadu

Pytanie: Od kiedy mamy do czynienia z człowiekiem? wzbudza niezwykle emocje. Spowodowane jest to możliwościami prawnymi oraz medycznymi, jakie pojawiają się w związku z różnym kształtem potencjalnych odpowiedzi. Poszczególni naukowcy, bazując na swoich analizach, badaniach i refleksjach definiują w różny sposób początek istoty/osoby ludzkiej.

Część z nich twierdzi, że człowiek to ktoś po urodzeniu. Inni uważają, że pojawia się on jednak wcześniej, a mianowicie w okresie, w którym  płód znajduje się w kobiecej macicy. Są tacy, którzy o człowieczeństwie mówią dopiero wówczas, gdy nienarodzony może samodzielnie żyć poza organizmem matki. Jeszcze inni podkreślają, że w temacie tym najważniejsza jest aktywność biologiczna struktur rozwijającego się organizmu; pierwsze oznaki działania układu neurologicznego lub układu krążenia. Istotny jest także pogląd tych, którzy początek dostrzegają w chwili połączenia się komórki jajowej i plemnika. Spotkać jednak można krytyków powyższego stwierdzenia. Przecież zapłodniona komórka jajowa może się jeszcze podzielić, mogą pojawić się bliźniaki, nota bene jednojajowe.  Myśląc o podobnych słowach trudno nie stwierdzić „Wszyscy nie zgadzają się ze sobą, a będzie dalej tak, jak jest”. Cóż zatem zaproponować? Prof. Jerome Lejeune proponuje bajkę.

Bajka z morałem

Przywołany genetyk oraz pediatra,  o czym kilkakrotnie wspominaliśmy na naszym portalu, stał się słynny w świecie nauki ze względu na fakt, iż to on odkrył przyczyny występowania Zespołu Downa. Badacz ten, snując refleksję na temat biologii człowieka, zauważa: „Nowoczesna genetyka streszcza się w elementarnym stwierdzeniu: Na początku jest informacja [genetyczna], i ta informacja zapisana jest w życiu. Jest to parafraza początku pewnej starej księgi, którą dobrze znacie. Jest to credo najbardziej nawet materialistycznie nastawionego genetyka..”

Lejeune w licznych refleksjach wskazywał, że ma świadomość, iż dla pewnej grupy naukowców połączone plemnika i komórki jajowej nic w zasadzie nie oznacza: „Oczywiście komórki się mnożą (…) ale czy ten niewielki zarodek, który zagnieździ się w ściankach macicy, jest już naprawdę istotą inną niż jego matka? Myślę, że zarodek ten ma już swą własną osobowość i – w co trudno uwierzyć – jest w stanie wydawać polecenia organizmowi matki.”

Dla profesora Lejeune fenomen poczęcia polega na tym, że półtoramilimetrowy zarodek potrafi zatrzymać część reakcji biologicznych ciała jego mamy – przestaje ona miesiączkować. Jego córka Clara Lejeune wspominała, że tata opisując wspomniane biologiczne prawa często nazywał zarodek Tomciem Paluchem: – Niewiarygodny Tomcio Paluch, człowiek mniejszy niż mój kciuk rzeczywiście istnieje; nie jest on elementem jakiejś legendy - każdy z nas był kimś takim –- przypomina słowa ojca. 

Sąd nad Tomciem

Jerome Lejeune podobne poglądy głosił nie tylko na terenie sal naukowych.
W połowie lat 80. ubiegłego wieku naukowiec został poproszony o przyjęcie roli świadka w głośnej sprawie, jaka toczyła się przed jednym z sądów na terenie USA. Rozprawa dotyczyła rozwodu dwojga Amerykanów, którzy kilka lat wcześniej zdecydowali się na skorzystanie z metody in vitro. Mąż żądał, by zarodki zostały zniszczone - były poddane kriokonserwacji, Żona natomiast walczyła, aby zachować je przy życiu. Prof. Lejeune został poproszony, by odpowiedzieć na pytanie: Czy zarodek w podobnej sytuacji jest dzieckiem? W amerykańskim prawie wyłącznie uznanie zarodka, jako dziecka pozwalałoby na wprowadzenie ochrony jego praw. Inny scenariusz oznaczałby, że mógłby on zostać określony, jako. „dobro dziedziczne”. Fakt ten uprawniałby jego zniszczenie. Jak wspomina prof. Lejeune:
„Po prostu wyjaśniłem, że dzięki genetyce wiadomo, iż wszelka potrzebna do rozwoju człowieka informacja znajduje się w zygocie już w chwili zapłodnienia i że nie ma najmniejszej wątpliwości, iż chodzi tu o istoty ludzkie – bardzo młode. Skrajnie młode, niewiarygodnie młode. A zdefiniowanie ich dziedzictwa genetycznego pozwoliło stwierdzić, że są to istoty ludzkie. Istota pochodząca od ludzi jest ludzką istotą”. Kriokonserwacja w opinii Lejeune nie zmienia sytuacji dziecka. Jest ona bowiem jedynie swoistym czasowym zatrzymaniem procesów biologicznych. Sprawa ta zakończyła się wyrokiem przyznającym rację żonie. Sędzia prowadzący sprawę  Dale Young stwierdził, że jako początek ludzkiego życia należy uznać moment poczęcia.

Clara Lejeune wspomina, że historie te jej tata opowiadał swoim wnukom. Dzieci z zaciekawieniem ich słuchały. Czemu jednak ciekawiły one dzieci? Czy jest w nich coś wyjątkowego? Prof. Lejeune próbował odpowiedzieć na t pytanie:
„Bajka o Tomciu Paluchu opiera się bowiem na tej prawdziwej historii, a jego przygody dlatego zachwycają dzieci i dorosłych, że kiedyś każdy był w łonie swej matki takim Tomciem Paluchem.”

Źródła

 

Źródła i informacje:

- C. Lejeune, Życie jest szczęście. Jerome Lejeune- mój ojciec, Wydawnictwo espe, Kraków 2005r.,

 

Autor jest wykłądowca Uniwersytetu Medycznego w Łodzi i redaktorem prowadzącym dzial Bioetyka, portalu biotechnologia.pl

 

Projekt sfinansowany ze środków Narodowego Centrum Nauki przyznanych na podstawie decyzji numer DEC-2013/10/E/HS5/00157

KOMENTARZE
Newsletter